Zobacz na żywo finał Pucharu Stanleya TM. Wielki konkurs ESPN America na Z Czuba.pl - etap III

Jeśli widzieliście kiedyś Finał Pucharu Stanleya TM na żywo i Wam się podobało, to pewnie chętnie to powtórzycie. Jeśli nie widzieliście, to pewnie chętnie zobaczycie. A tak się składa, że właśnie wyjazd na finał Pucharu Stanleya TM możecie wygrać w wielkim konkursie ESPN America na Z Czuba.pl. I tak się składa, że w wielkim konkursie nadszedł czas na wielki finał!

Zasady w wielkim finale są następujące: poniżej znajduje się opowiadanie, w którym ukryte są nazwiska aktualnie grających w NHL zawodników. Wszystkie nazwiska są w mianowniku i w oryginalnej pisowni z tym zastrzeżeniem, że nazwiska słowiańskie są w polskiej transkrypcji (czyli nie Fedorov a Fiodorow). Nazwiska zapisane są ciągiem, choć mogą być rozdzielone spacjami lub znakami przestankowymi.

A oto opowiadanie...

* * *

Kuba wszedł do kawiarni zmarznięty, ale promieniejący. Choć wyglądał jak średnio przemarznięty sopel, wydawało się, że zakrzyknie od drzwi ''karczmarzu, podaj mi comber tu z zimnym piwem i w ogóle, kolejka dla wszystkich''. Ale że w naszej kawiarni takich specjałów nie uświadczysz, nasz kolega musiał zadowolić się kawą i eklerką. - Zaczynamy? - zapytał podchodząc do stolika. Ewidentnie nie zamierzając wytłumaczyć swojego spóźnienia, cały czas się uśmiechał, co przy lekko jeszcze podzwaniających z zimna zębach robiło imponujące wrażenie. - To może ja... Urodziłem się w Małkini, w roku... - Siadaj i przestań się wygłupiać - wstrzymał go Konopka. - Po pierwsze, spóźniłeś się. Po drugie, ten dowcip jest stary. - Ten żart się nie starzeje - odburknął Kuba, który już jakoś mniej promieniał. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o zamordowanie czyjegoś entuzjazmu - Konopka nie ma sobie równych. - Nie starzeje się, bo już się zestarzał. To żart z brodą jak u muzyków ZZ Top. Dowcip kopalny. Gag-nestor. Humor dinozaurów. Krótko mówiąc, to jest stary żart. I nie jest śmieszny, szczególnie, kiedy całe zebranie będziemy musieli skończyć w piętnaście minut, bo za kwadrans zaczyna się film Marty Meszaros. - Przepraszam, nie wiedziałem. Nie wiedziałem też, że kręcą cię takie smęty... - Zaraz mnie szlag trafi! - Konopka ledwie się powstrzymywał, żeby nie eksplodować. Jego wąsy zaczęły śmiesznie podrygiwać. Kilka razy sugerowałem mu, żeby może się z nimi rozstał, bo wygląda jak wspomnienie po niemieckiej kinematografii dla dorosłych z lat 70., ale nie chciał mnie słuchać. Opowiadał tylko, że taka teraz moda - nosić wąsy, że wąsy wracają w wielkim stylu i on nie zamierza zostać z tyłu. - Żebyś się chociaż jakoś wytłumaczył... - Może bym się wytłumaczył, gdybyś dał mi okazję - odparował coraz bardziej zdenerwowany Kuba. - Cham o nic nie zapyta, tylko od razu się wścieka. - Słucham w takim razie? Jaki miałeś powód? - Musiałem coś zjeść. Nic dzisiaj nie jadłem przez cały dzień, wiec zatrzymałem się na kebab. - Kebab?! - Konopka wyglądał, jakby miał zamiar wyjść z siebie i stanąć obok, żeby móc jednocześnie zdzielić Kubę z dwóch stron. - On sobie jadł kebab, a ty człowieku czekaj i wal z nerwów głową w ścianę! Żebyś chociaż miał jakiś powód. Żebyś wziął udział w panelu o NGO! Albo, żeby chociaż pożarło cię monstrum, bo na przykład gigantyczne zmutowane, ślimaczysko, nie winniczek, ale olbrzymi winnik demoluje okolicę... Wtedy może bym to zrozumiał. Ale kebab?! Poczułem więc, że muszę interweniować i jakoś rozładować atmosferę. - Chyba jednak mogłeś się wstrzymać, zwłaszcza, że to ciastko wygląda na niezwykle smaczne i pożywne. Poza tym, byłeś tam koło uniwerku? - Tak. - No to miło było cię poznać. Wiesz, co o kebabie stamtąd pisali ostatnio w gazetach? - Nie - bąknął ewidentnie wystraszony Kuba. - Jakby co to powiedzieć... Znaleziono w nim lit, tlen i jeszcze kilka innych pierwiastków, których nazwy nie chcesz poznać. Poza tym, twój oddech, który próbujesz teraz zamaskować kawą, mówi, że nie bez powodu nic dzisiaj nie jadłeś. Może opowiesz nam, co robiłeś wczoraj. - Czy ja dobrze rozumiem? - wtrącił się ciągle wściekły Konopka. - Czy ty sugerujesz, że on przyszedł na zebranie Klubu Włoczykijów pijany? - Pijany? Wątpię. Dzisiaj raczej nie pił nic, on klina nie uznaje. Ale wczoraj... Kuba, co działo się wczoraj? - Poznałem kobietę mojego życia. Czuję, że jesteśmy sobie pisani. - A gdzie ją poznałeś, jeśli można wiedzieć? - W lokalu, którego nazwa wam nic nie powie, w którym byłem z okazji, która wam nic nie powie. - Nazwa może nie, ale czy nie mówisz aby o tym lokalu koło twojego domu, gdzie miała być wczoraj promocja nowej marki ginu? Niech zgadnę, poszedłeś tam? - zapytałem. Kuba pokiwał głową. - Niech zgadnę po raz drugi, i gin lał się strumieniami? - Jakbyś przy tym był - odpowiedział Kuba cicho, markotniejąc wyraźnie. - Opowiadaj - nieoczekiwanie ludzką twarz okazał Konopka. - Zebranie już i tak szlag trafił, a może chociaż opowiesz coś ciekawego. - Ok - zaczął Kuba. - Było tak, poszedłem tam z Greckim i Haszkiem. Na miejscu miał do nas dołączyć Lemię, wiecie ten brunet, ten taki z twarzy całkiem podobny do nikogo. Gdy wtem...

* * *

Znalezione w opowiadaniu nazwiska trzeba do nas przysłać w takiej kolejności, w jakiej są ukryte w tekście. Za każde znalezione nazwisko przyznajemy punkt. Odpowiedzi przysyłajcie mejlem na adres konkursnhl@g.pl wpisując w temacie ''Konkurs NHL - III etap''. W ramach uroczego biurokratycznego utrudnienia - musicie przeczytać regulamin dostępny tutaj i zawrzeć w mejlu taką klauzulę:

Oświadczam, że zapoznałem się z regulaminem konkursu "Zobacz na żywo finał Pucharu StanleyaTM ''.

Koniec tego etapu w piątek 15 kwietnia o godzinie 23.59, odpowiedzi które przyjdą później czyli już w sobotę, nie będą brane pod uwagę. I na tym zmagania zakończymy, no chyba, że zwycięzcy zgromadzą równą liczbę punktów i konieczna będzie dogrywka. Powodzenia!

Konkurs NHL - banerKonkurs NHL - baner KK

NHL, Logotyp NHL oraz znak słowny i wizerunek Pucharu Stanleya TM są znakami towarowymi National Hockey League. NHL i znaki drużyn NHL są własnością NHL i jej drużyn. ? NHL 2011. Wszystkie prawa zastrzeżone.