Z Czuba.pl się ukulturalnia: Sportowe haiku

Przez sporą część życia myśleliśmy, że haiku to coś, co dzieje się z okrytym hańbą Japończykiem i powoduje, że wypadają mu wnętrzności. Potem, że to śmieszne wierszyki bez sensu, w których musi się pojawić ''opadający wolno liść''. Jeszcze później, że sztuka. Teraz wiemy - to prawdziwa sztuka, składająca się z trzech części mających odpowiednio pięć, siedem i znowu pięć sylab. W związku z tym, że za oknami szaro, już przed 16 robi się ciemno, a większość lig nie gra, człowiek może wpaść w poetycki nastrój i zacząć pisać haiku. Na przykład sportowe. To się zdarza.

Uzbrojeni w wyćwiczoną przez lata umiejętność sylabizowania, grube okulary i czarne powyciągane pulowerki, miecze samurajskie oraz zebrane w elegancką teczkę (z naklejką ''Pozor! Nie dotykać!'') teksty zebrane zespołu Coma, oddalliśmy się we władanie muzie poezji. Zanim popełniła samobójstwo, stając na drodze rzutu wolnego bitego przez Roberto Carlosa, zdążyliśmy zapełnić stronice większą liczbą krótkich utworów niż widziała cała epoka Edo .

Żeby nie było: tworzenie 17-sylabowych wierszy jest trudniejsze niż ustrzelenie hattricka Juventusowi na wyjeździe. Normalne haiku niesportowe wygląda mniej więcej tak:

wichury skowyt kot na piecu siedzi sam we mnie tylko nic

A oto i próbka naszej wyrafinowanej poezji. Przygotujcie sobie szklankę wybornego, czerwonego wina i pudla na sznurku.

O polskiej reprezentacji

Franz, dres strapiony nie miękkim robiony - I spadający liść

O Joelu Tshibambie

jedno trafienie - do Lecha, potem tyle co cholerny liść

O rzutach wolnych Ronaldinho

Seaman i piłka za kołnierz wtem, jak wolno spadający liść

O Walnych Zgromadzeniach PZPN-u

przyszli, polali sobie debat i padli na twarze jak liść

O meczu Lecha z Juventusem na Bułgarskiej

śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg snieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg śnieg

O sadze transferowej Rooneya

jesienny wiatr, ork za oknem gwizd: Upadły zupełnie jak liść

O nowym sezonie Roberta Kubicy

jak kwiat Lotusu na zakrętach Monaco Pietrow to leśszcz

O przejściu Marcina Gortata do Phoenix Suns

czai się skoczny cień nie Jennifer i nie Brooke to Robin Lopez

ŁM

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.