A największym twardzielem świata sportu zostaje...

Czas na przyznanie tytułu, po którym wszyscy głosujący podpadną kilkunastu osobom, którym lepiej nie podpaść.

Reżyser biegał za kulisami, których póki co nic jeszcze nie oddzielało od sceny, coraz bardziej zdenerwowany. Jego zawodowe doświadczenie podpowiadało mu, że to musi, po prostu musi skończyć się klęską. ''Ostatni raz coś robię z tymi ludźmi'' - pomyślał. ''Amatorzy cholerni! Gorzej niż amatorzy. Nikiforzy! Hm, właściwie Nikiforzy to gorzej niż amatorzy czy lepiej? Aaa, wszystko jedno. Grunt, że mogłem teraz przygotowywać biesiadę biesiadno-biesiadną piosenki biesiadnej, a zamiast tego tkwię w tym... Tutaj... Tego''.

Reżyser zaczął wspominać, co tego dnia poszło nie tak. Najpierw zadzwonił impresario zespołu, który miał przygrywać na gali i powiedział, że niestety, ale nie przyjadą, ponieważ w ostatniej chwili zostali zaproszeni do grania podczas Sylwestra na warszawskim placu Konstytucji, do czego jednak musieli przygotować wiązankę najsłynniejszych melodii z pieśni patriotycznych i piosenek disco polo. Zadanie wydawało się proste, niestety, podczas grupowego przesłuchania składników wiązanki trojgu muzyków eksplodowały głowy. A nie dojechali jeszcze nawet do disco polo.

Potem okazało się, że ktoś nie wyłączyły maszyny losującej i zamiast do 14.00 można było głosować do 21.00. Wyników wprawdzie to nie wypaczyło, pozwoliło co najwyżej na tyleż emocjonującą, co nieudaną pogoń, niesmak jednak pozostał. A kiedy już i to udało się opanować - nadszedł coup de grace. Cały zespół biegał teraz po całym budynku w poszukiwaniu scenariusza, który gdzieś się zawieruszył. Wydawało się, że można po prostu wydrukować nowy, ale scenarzysta natychmiast po wydrukowaniu skasował plik, a kosz komputera opróżnił. ''Bo lubi porządek''. Teraz makijażystki próbowały go ocucić - kiedy zaczęło się pandemonium z zaginionym scenariuszem uświadomił sobie, że w tym samym pliku zapisał wiersz, który miał mu wygrać literackiego Nobla.

Zaginiony scenariusz gali tymczasem leżał sobie w redakcji pewnego Innego Serwisu Sportowego i wyglądał tak...

12.00 - Przygrywkę puszczamy z taśmy i wychodzi prowadzący.

12.01 - Prowadzący wita gości. Ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że niektórzy z nominowanych w razie porażki mogą zacząć ziać ogniem lub strzykać kwasem, zamiast u Armaniego prowadzącego ubraliśmy u płatnerza.

12.02 - Prowadzący opowiada nieśmieszne żarciki, po czym zapowiada prezentację nominowanych.

12.03 - Żelazne obręcze wyskakują z oparć foteli, na których siedzą nominowani i przykuwają ich. Na wszelki wypadek i dla generalnego ostudzenia emocji.

12.05 - Rozpoczyna się prezentacja nominowanych. Telebim osłonięty jest pancerną, kuloodporną szybą. Również na wszelki wypadek - w końcu nic tak nie rujnuje dobrej gali jak rozbity telebim.

12.15 - Koniec prezentacji nominowanych. Z taśmy puszczamy kolejną przygrywkę, prowadzący zdejmuje hełm, robi tajemniczą minę, po czym natychmiast zakłada hełm z powrotem.

12.16 - Prowadzący: A wielkim zwycięzcą naszego plebiscytu, najtwardszym i najtwardzielszym twardzielem wszystkich twardzieli zostaje...

12.17 - Prowadzący wyciąga zalakowaną kopertę. Koperta się otwiera, kartka wypada ze środka. Prowadzący ją podnosi...

12.18 - Prowadzący: A wielkim zwycięzcą naszego plebiscytu, najtwardszym i najtwardzielszym twardzielem wszystkich twardzieli zostaje...

Tomasz Lis?

12.19 - Konsternacja, zaskoczenie.

12.20 - Prowadzący uświadamia sobie, że pomylił koperty i biegnie za kulisy po właściwą.

12.21 - Prowadzący wraca na scenę, w pośpiechu wkładając kartkę do zalakowanej koperty. Ponieważ widzowie się niecierpliwią w tym podejściu odpuszczamy sobie przygrywkę i tajemnicze miny.

12.22 - Prowadzący: A wielkim zwycięzcą naszego plebiscytu, najtwardszym i najtwardzielszym twardzielem wszystkich twardzieli zostaje...

Marciiiiiiiiiiiiin Waaaaaaaaaaaaasilewskiiiiiiiiiiiii!!!

12.23 - BRZDĘK!

To Karol Bielecki, który nie znosi przegrywać wyrywa się z żelaznych obręczy i daje sygnał do ataku precyzyjnym rzutem w głowę prowadzącego. Gdyby nie zbroja, byłoby po nim.

12.24 - Prowadzący zapewnia, że nic mu się nie stało, Karol Bielecki się uspokaja, a przechodzący obok Didier Drogba twierdzi, że to był ''fuckin' disgrace'', choć nikt nie ma pojęcia o co właściwie mu chodzi.

12.25 - Z taśmy puszczamy fanfary.

12.26 - Na telebim wjeżdżają wyniki.

Wyniki wyborów na największego twardziela świata sportuWyniki wyborów na największego twardziela świata sportu fot. internet

12.27 - Prowadzący: Niestety, Marcin doznał we wtorek kontuzji i nie mógł do nas przyjechać, ale połączyliśmy się z nim przez Skype'a. Oto co nam powiedział.

12.28 - Prowadzący pokazuje wszystkim wgniecenie w hełmie, zapewnia, że czuje się dobrze i że nie stało mu się nic, czego nie wyleczyłoby kilka lat solidnej terapii. Opowiada nieśmieszny żart, po czym dziękuje wszystkim za przybycie.

12.29 - Z taśmy puszczamy utwór kończący galę, prowadzący schodzi ze sceny, goście zaczynają opuszczać salę.

13.30 - Żelazne obręcze się otwierają uwalniając coraz bardziej zniecierpliwionych nominowanych, którzy opuszczają opustoszały budynek.

13.35 - Gennaro Gatusso, który wcale nie zmartwił się zajęciem dopiero trzeciego miejsca, dołącza do czekającej na niego przed budynkiem reprezentacji Włoch i śpiewa. Na Waszym miejscu nie dociekałbym dlaczego.

13.40 - Wszechświat drży w posadach. Kurtyna opada lekceważąc fakt, że na scenie od dawna nie ma już nikogo. Życie toczy się dalej.

Piotr Mikołajczyk