Ligowe sprężyny, czyli z dołu na górę

Jeśli w polskiej lidze realizowany zostaje transfer, to koniecznie zagraniczny, najlepiej z Brazylii (bo najlepsi) albo Bałkanów (bo najtańsi). Dlatego właśnie mówimy o Sprężynach - o piłkarzach, dla których przeskoczenie kilku polskich klas rozgrywkowych w minionym roku poszło gładko. My tymi Sprężynami otwieramy ludziom oczy. Mówimy: to są nasze Sprężyny, u nas ograne i to nie jest nasze ostatnie słowo!

Żeby zostać Sprężyną należy spełnić kilka warunków. Warunek nr 1 to przeskoczenie w ciągu minionego roku z niższej klasy rozgrywkowej na pułap ekstraklasy . Skok musi zawierać przynajmniej jeden szczebelek (np. z I ligi do ekstraklasy), choć oczywiście może więcej. W zasadzie im więcej, tym lepiej. Wymóg nr 2 jest taki, że w minionym roku piłkarz zagrał przynajmniej w pięciu spotkaniach w ekstraklasie i wypadł w nich przynajmniej obiecująco (tak, wiem, to bardzo uznaniowy warunek). Do tego garść warunków uzupełniających

A. zawodnik nigdy przedtem nie występował w ekstraklasie

B. przejście między szczeblami nie dotyczy przejścia z drużyny juniorskiej (Młoda Ekstraklasa, UKS Zbuczyn, SMS Kozia Wólka itp.) do drużyny seniorskiej

C. przeskok nie może odbywać się między ligą polską a zagraniczną (i w drugą stronę) - nie poczuwam się bowiem, aby jednoznacznie stwierdzić, że przejście z trzeciej ligi niemieckiej do polskiej ekstraklasy jest awansem sportowym

Wymóg nr 2 wypchnął z zestawienia obiecujących graczy, którzy jednak zbyt krótko przebywali na boiskach ekstraklasy, by stwierdzić, że dają radę. Byli to np. Michał Jonczyk (Górnik Zabrze) i Damian Radowicz (Widzew Łódź). Innym zawodnikom życie skomplikował również warunek A. Zdyskwalifikował on takich grajków jak Bartosz Kaniecki (Widzew Łódź), Rafał Pietrzak (Górnik Zabrze) czy Maciej Bębenek (Górnik Zabrze). Założenie B. z kolei zamknęło drogę do zaistnienia w tym tekście zdolnej klubowej młodzieży, np. Łukaszowi Bocianowi (GKS Bełchatów) czy Damianowi Dąbrowskiemu (Zagłębie Lubin).

Chodzi jednak nie o to, by mówić tutaj o objawieniach i talentach (choć pośrednio również i o tym), ale by wskazać na takie przypadki zawodników, które pokazują, że w niższych ligach polskich drzemie wielki potencjał ludzki, trzeba tylko po niego sięgnąć . Tym samym udało się wyselekcjonować złotą szóstkę Sprężyn minionego roku.

Clemence Matawu

Podbeskidzie Bielsko-Biała (I liga) --> Polonia Bytom

Rok 2010 był dla Clemence'a Matawu prawdziwym "rokiem z życia mężczyzny". Przez pierwszą jego połowę bronił się wraz z Podbeskidziem przed spadkiem z I ligi. Nie przeszkadzało mu to w byciu jednym z najlepszych zawodników rozgrywek. Druga połowa roku to występy w reprezentacji Zimbabwe oraz przeprowadzka do Bytomia. W Polonii Matawu zaprezentował swoje główne atuty - szybkość i niekonwencjonalny drybling. Trafił też do bramki Wisły Kraków . No i wtedy ta afera paszportowa . Oby przyszły rok kończył się lepiej. Na pocieszenie - sprężyna

Waldemar Sobota

MKS Kluczbork (I liga) --> Śląsk Wrocław

Gdyby Sobota utrzymał przez całą rundę jesienną formę z sierpnia, to dziś nie mówilibyśmy o Sprężynie, ale o objawieniu. Pomocnik Śląska napędzał grę ofensywną wrocławian i brał udział w każdej zaczepnej akcji drużyny. Potem lekko siadł, ale wraz z przyjściem do klubu Lenczyka odżył. Spory talent.

Maciej Makuszewski

Wigry Suwałki (II liga) --> Jagiellonia Białystok

Mister Copa Polonia! Fakt, że Żubry zagrają wkrótce w 1/4 Pucharu Polski zawdzięczają przede wszystkim Makuszewskiemu. Młody zawodnik zdobył wszystkie bramki dla swojego zespołu w tych rozgrywkach. Wszystkie, czyli dwie - z Flotą Świnoujście (1:0) i z Koroną Kielce (1:0). Trener Probierz puszczał go w bój również w potyczkach z Arisem Saloniki, a także często korzystał z jego usług w meczach ligowych. Makuszewski odwdzięczał się dobrą grą , która wkrótce powinna być jeszcze lepsza.

Michał Kucharczyk

Świt NDM (II liga) --> Legia Warszawa

Kucharczyk w sezonie 2009/2010 zdobył dla nowodworzan 13 bramek. Trudno było oczekiwać, by w Legii powtórzył swój wyczyn. Z drugiej strony kibice wzdychali w stronę tego rodowitego warszawiaka, licząc, że okaże się nowym Wojtkiem Kowalczykiem. Kucharczyk nie rozerwał (jeszcze) futbolowych niebios, ale też na pewno nie zawiódł. Kilkukrotnie dał próbkę wielkiego talentu i pokazał, że potencjał ma. Wobec mierności stołecznego ataku wkrótce powinien już być jego opoką.

Marcus Vinicius

Orkan Rumia (III liga) --> GKS Bełchatów

Marcus da Silva (z lewej) i Luis Henriquez z LechaMarcus da Silva (z lewej) i Luis Henriquez z Lecha Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Wyborcza.pl

Brazylijczykowi nikt nie wytłumaczył, że przeszedł właśnie z III ligi do ekstraklasy i nie powinien Manuelowi Arboledzie i innym lechitom robić te same numery co defensorom Notecianki Pakość. Marcus Vinicius tudzież Da Silva zdaje się jednak nie zauważać, że przeskoczył trzy klasy rozgrywkowe i pewne rzeczy zwyczajnie nie wypadają. I za to szacunek na dzielni.

Maciej Jankowski

KS Piaseczno (III liga) --> Ruch Chorzów

Przeskok z III-ligowego KS Piaseczno do Ruchu Chorzów okazał się dla młodego warszawiaka praktycznie bezbolesny (czy to dobrze świadczy o lidze?). Dwudziestolatek na początku nieśmiało pukał do pierwszego składu Niebieskich, potem już walił do niego rękami i nogami. Biorąc pod uwagę fakt, że podopieczni Waldemara Fornalika mają spory problem z ofensywą, to Jankowski w dłuższej perspektywie może być rozwiązaniem tego problemu.

Przemysław Nosal