Historie Alternatywne Z Czuba: Rasiak strzela z Liverpoolem część 1

Stara legenda mówi, że mityczni założyciele Z Czuba tworząc ten serwis obiecali sobie, że nie będzie to strona z dowcipami o Rasiaku. Mamy nadzieję, że nie chodziło im wówczas o nałożenie dożywotniego bana na byłego snajpera Groclinu, gdyż znaczyłoby to, że właśnie sprzeciwiamy się woli przodków i spadnie na nas jakaś paskudna klątwa. Oto bowiem historia zawodnika, który stał się synonimem meblościanki, choć wcale nie musiał. Wystarczyło tylko, żeby...

10 września 2005 roku. Na White Hart Lane Tottenham podejmuje Liverpool. W 60. minucie gospodarze mają rzut rożny. Piłka szybuje w pole karne, a najwyżej wyskakuje do niej debiutujący w ekipie ''Kogutów'' Grzegorz Rasiak.

Sędzia wskazuje na środek boiska, a wynik nie zmienia się już do końca meczu. Po ostatnim gwizdku wszyscy kibice skandują imię i nazwisko polskiego napastnika robiąc w nich masę błędów, między innymi krzycząc ''Grzegorz'' przez ''ż''.

- Ja! - skanduje Grzegorz Rasiak nie robiąc przy tym żadnego błędu.

Ten popełnia dopiero na pomeczowym konferencji, gdy przejęzycza się i mówi ''Liverpoor''. Siedem sekund później fani The Reds formują antyrasiakową bojówkę RMF FM (Rasiak Fall Must - Moron F...ing), ale zamiast niszczeniem piłkarza muszą zająć się procesowaniem z pewnym polskim radiem. Nie mieliby tego problemu, gdyby nie uznali, że szyk w stylu mistrza Yody jest cool. Tymczasem fani Evertonu zrzucają się na transfer Polaka i budują mu pomnik, ale Tottenham nie ma zamiaru go sprzedawać. Sprzedaje za to tysiące koszulek z jego nazwiskiem. A w zasadzie sprzedawałby, gdyby miał je w klubowym sklepie. Sprytni kibice wymyślają akcję ''Zrób sobie Rasiaka'' i wykupują masowo trykoty z nazwiskami Robinsona, Davidsa i Caricka oraz nożyczki, żeby samemu wyciąć i przykleić litery potrzebne do ułożenia ''Rasiak''. Z pozostałych o, b, n, o, n, d, v, i, d, s, c, r, i oraz c też próbują coś ułożyć, ale wychodzi im głównie Bono, Robin i Bidon. Nie wiedzą, że gdyby dokupili jeszcze Salteriego, prócz ''Rasiak'' mogliby ułożyć ''Satan''.

Tymczasem zbliża się mecz z Aston Villą. - Gol w debiucie zawsze daje mnóstwo wiary we własne siły i motywuje do świetnej gry. Bardzo więc na niego liczę - mówi trener Martin Jol i posyła Rasiaka w bój od początku meczu. Rasiak posyła za to piłkę do bramki rywali, ustalając wynik na 2:1 dla Tottenhamu i ratując tyłek Defoe, który w pierwszej połowie spaprał karnego. Kolejne mecze to solidna postawa Rasiaka, który zdobywa pewne miejsce w podstawowym składzie i nie dałoby się go usunąć stamtąd nawet buldożerem. Wiemy, bo Mido kilkukrotnie tego próbuje, ale bezskutecznie. Cała polska prasa rozpisuje się o Rasiaku, a pod każdym artykułem o nim roi się od komentarzy twierdzących, że napastnik strzela przypadkiem, to nie on jest dobry, tylko ta cała liga angielska słaba, a w ogóle to i tak niedługo go wywalą, co jasno dowodzi, że odniósł sukces. O Polaku rozpisują się też media na Wyspach nazywając napastnika ''objawieniem''. Głównie dzięki temu, że objawia się wielu marketach, gdzie stara się szlifować angielski i boazerię. Brukowiec ''The Sun'' wymyśla zaś coraz to pikantniejsze plotki o piłkarzu. Donosi między innymi, że ma romans z Victorią Beckham, a potem także z Davidem Beckhamem i Peterem Crouchem, że knuje z ludźmi-jaszczurami w celu zdobycia władzy nad światem oraz że nocą w przebraniu kangura walczy z nielegalnym handlem kolendrą i innymi roślinami z rodziny selerowatych. To ostatnie akurat jest prawdą.

Po zakończeniu sezonu Polakowi przyglądają się czołowe kluby Europy. Mniej czołowe też. W zasadzie to przyglądają się wszystkie, których adresy zdołał znaleźć w sieci Mido, żeby wysłać im CV Rasiaka w nadziei, że ktoś go kupi. W kraju telewizje starają się skorzystać na sukcesie piłkarza. Pojawiają się dziesiątki pomysłów na programy w stylu ''Taniec z Rasiakiem'', ''Mam Rasiaka'', ''Stand up. Zabij mnie Rasiakiem'', ale rekordy oglądalności bije ''Jak oni strzelają'', które wygrywa jeden z celebrytów po tym jak strzela siedem podwójnych whiskey i twierdzi, że może zrobić jaskółkę. Kiedy próbuje tego dokonać wywija orła, a że jury nie jest ornitologicznie wybredne, uznaje zadanie.

Największy problem jest w Grodzisku. Kiedy BBC opublikowała materiał o tym, że czołowy napastnik Premier League jeszcze rok wcześniej był zawodnikiem Groclinu, tysiące młodych piłkarzy z całego kraju czują, że także dla nich wielkopolski klub będzie wrotami do wielkiej kariery. Przybywają więc tłumnie, a populacja miast wzrasta trzykrotnie. Chętnych do gry jest tak dużo, że trzeba organizować dla nich obozy dla uchodźców. Z tego zamieszkiwanego przez piłkarzy z Ameryki Północnej powstaje mała, prężna społeczność, która w przyszłości zażąda niepodległości. To jednak już zupełnie inna historia.

W zupełnie tej historii oprócz pomysłów na Rasiakowe programy pojawiają się także same programy. Tryumfy święci ''Rasiak szoł''. Czy raczej, posługując się pełną nazwą, ''Rasiak szoł cioł'' , w którym na antenie TV Silesia wybierana jest najbardziej gibka i strzelista brzózka. W Liverpoolu tymczasem rozpacz. Podłamani porażką z Tottenhamem ''The Reds'' przez kolejne dwa miesiące zbiorowo wyłącznie oglądają ''Dziennik Bridget Jones'' i jedzą lody, przestając zupełnie grać w piłkę, przez co za karę zostaje im zabrany tryumf w Lidze Mistrzów 2005. Na nic zdają się ich tłumaczenia, prośby oraz wysyłane do siedziby UEFA petycje i milutkie chomiki w różowych drewnianych skrzyneczkach. Wreszcie piłkarze klubu sięgają po środki magiczne. Przyzywają na pomoc Czarnego Księcia, który jednak zamiast spopielić ich wrogów, tłumaczy, że mówi się trudno i czasem Słońce, czasem deszcz, a czasem Purple Rain.

Pocierają też łysinę Beniteza w nadziei, że pojawi się jakiś dżin. Dżin faktycznie się pojawia i to w dużych ilościach i już godzinę później Gerrard i spółka śpią spokojnym snem prawego i sprawiedliwego. Tymczasem kina całego świata podbija inspirowany zawrotną popularnością Rasiaka i Tottenhamu film ''Chuligans'', w którym sławny hobbit Frodo Baggins wciela się w postać młodego Amerykanina Elijah Wooda. Elijah wraz z innymi fanatykami Spurs przez 90 minut robi na ekranie przykre rzeczy bojówkom innych klubów. Obrzuca je wyzwiskami: ''Młotki!'' (do kibiców West Hamu), ''Barany!'' (do kibiców Derby County), ''Wieśniacy!'' (do kibiców Fulham), ''Proszę panów!'' (do kibiców Chelsea), ''Kibice West Bromwich Albion!'' (do kibiców West Bromwich Albion), sika im do mleka, a na końcu filmu ginie w tragicznych okolicznościach przyrody czyli w Borach Tucholskich zakrztusiwszy się herbatnikiem.

A co u Rasiaka? Dziękujemy, że pytacie, wszystko w porządku. Właśnie zmierza pewnie po tytuł Króla Strzelców, Miecz Przeznaczenia i Insygnia Śmierci oraz inne artefakty, które pozwolą przejść mu na kolejny level. International level, jakbyście pytali. Ale o tym już w kolejnym odcinku...

Andrzej Bazylczuk & Łukasz Miszewski

Copyright © Agora SA