Katarski raport piłkarski, czyli szejkowie cieszą się, że do ich mundialu jeszcze 12 lat

Mam wrażenie, że mówiąc o gospodarzu MŚ 2022 wszyscy skupiają się na klimatyzowanych stadionach, na tym co się z nimi stanie po zakończeniu turnieju i że w jego trakcie będzie można napić się alkoholu na ulicy. Tak, ten, no, a piłka? No, piłka przecież w Katarze też jest, ten, tego, ten.

1. Reprezentacja Kataru - pejzaż ogólny

Sam fakt, że piłkarska reprezentacja Kataru klasyfikowana jest na 113. miejscu w rankingu FIFA, czyli - uwaga! - za Polską, uważam za piłkarsko dyskwalifikujący. Nie można być za Polską w rankingu. Chyba, że się jakoś później zaczęło, albo budowało się drużynę na Igrzyska Olimpijskie w 2036 roku i wszystkie mecze po drodze nie były istotne, bo służyły tylko selekcji. Chyba żaden z tych warunków nie zachodzi, tak więc Komisja Wysokiego Osiągu w naftowym państwie raczej nie ma racji bytu. Ale konkretniej, szanowny panie, konkretniej. Proszę bardzo.

Oczywiście Katar nigdy nie zagrał w mistrzostwach świata, ale od 1978 roku bierze udział w kwalifikacjach. Ostatnie eliminacje do MŚ 2010 zaczął świetnie. Najpierw urządził sobie demolkę kosztem Sri Lanki (1:0 i 5:0), która zapewniła mu awans do pierwszej fazy grupowej eliminacji. Tam nieźle radził sobie z trudnymi rywalami (Australia - 0:3 i 1:3, Irak - 2:0 i 1:0, Chiny - 0:0 i 1:0). W konsekwencji załapał się do drugiej fazy grupowej. Tam los przydzielił mu ponownie Australię, a także Japonię, Bahrajn i Uzbekistan. Katarczycy zaczęli obiecująco od domowego zwycięstwa z Uzbekistanem (3:0) i wyjazdowego remisu z Bahrajnem (1:1). Potem już jednak przeciwnicy wyłącznie bawili się z naszymi bohaterami w naftowego berka. Bolesne cztery kolejne porażki (0:4 z Australią, 0:3 z Japonią, 0:4 z Uzbekistanem i 0:1 z Bahrajnem) uwieńczone dwoma remisami (0:0 z Australią i 1:1 z Japonią) przekreśliły marzenia szejków o wyjeździe do RPA.

Katarczycy kiepsko wypadli również w ostatniej edycji Pucharu Azji w 2007 roku. W grupie z Japonią, Wietnamem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi zajęli ostatnie miejsce. Na pociechę pozostaje im fakt, że kolejny turniej zostanie rozegrany na ich terenie już za miesiąc (rywale na pierwszym etapie - Uzbekistan, Chiny i Kuwejt).

2. Reprezentacja Kataru - trenerzy

Jedno jest pewne. Jeżeli szejkowie z Kataru będą chcieli, żeby ich kadrę prowadził trenerski tercet Mourinho& Michniewicz& Van Gaal, to na pewno ich na to stać. Stać ich również na to, aby bidony zawodnikom podczas meczów rzucał Tomasz Majewski a szefem bezpieczeństwa na stadionie był Nikołaj Wałujew. Pytanie tylko kto się tylko zdecyduje na taką współpracę. Jak na razie selekcjonerem reprezentacji Kataru jest długowłosy amant Bruno Metsu .

Ach, Brunonie....

Tak, tak, pamiętamy go, jasne, że go pamiętamy. To on stał za sukcesem Senegalu na MŚ 2002. Zaraz po tym turnieju zawinął się z Afryki i zaczął zarabiać na szamponach do włosów przeniósł się do Azji. Tam trenował kluby z Arabii Saudyjskiej, ZEA i Kataru. W tych dwóch ostatnich państwach Metsu był też selekcjonerem kadry narodowej. Prowadzona przez niego ZEA spotkała się nawet z Polską w grudniu 2006 roku (5:2 dla naszych). Za sterami reprezentacji Kataru Francuz zasiada od września 2008 i, jak można było przeczytać w poprzednim punkcie, na nadmiar sukcesów raczej nie narzeka. Co zabawne, nawet kadrę U-23 naftowego państewka prowadzi trener ze znanym nazwiskiem. Jej opiekunem jest bowiem Co Adriaanse . Były coach Ajaxu, Alkmaar i FC Porto szkoli katarską młodzież od roku.

3. Reprezentacja Kataru - zawodnicy

W tym miejscu najlepiej byłoby zacząć mówić o nowoczesnych boiskach, super infrastrukturze, zielonej trawie, porannej bryzie itd. Piłkarze są bowiem najsłabszą stroną katarskiej piłki. Najbardziej... hmmmm... znanym (?) zawodnikiem drużyny pozostaje Husein Yasser Mohammadi .

Mohammadi jest obecnie jedynym reprezentantem kraju, który zarabia na chleb z naftą poza jego granicami. Od czterech lat gra w Egipcie, od dwóch w Zamalku Kair. Co ciekawe, w swojej karierze ma również występy w zespole Antwerpii, Sportingu Braga oraz Boavista Porto. Zaliczył również roczny pobyt w rezerwach Manchesteru City. Mohammadi najmłodszy (ur. 1984) już jednak nie jest i nieco kaszle, dlatego nadzieją na lepsze jutro katarskiej piłki pozostaje młody Khalfan (1988). Zawodnik ten już cztery lata temu został wybrany piłkarzem roku w Katarze. Mając 18 lat! Khalfan to ponoć wielki talent, ale ostatnio wsławił się na cały świat tym numerem podczas Igrzysk Azjatyckich:

Takie akcje zdarzają się jednak nawet najlepszym (patrz: Błaszczykowski) i być może z młodego Katarczyka jeszcze coś wyrośnie. Na koniec warto wreszcie zwrócić uwagę, że gospodarze MŚ 2022 już teraz podpierają się dwójką naturalizowanych graczy, a intuicja podpowiada mi, że przed mundialem może namnożyć się takich zawodników. Na chwilę obecną możemy obserwować ofensywny duet - Fabio Cesar (1979) to Brazylijczyk, który w przeszłości występował nawet w Napoli, a Sebastian Quintana (1983) to Urugwajczyk.

Z ziemi obcej do katarskiej

Poza tym na stanie jest także Ghanijczyk (Mubarak), Sudańczyk (Siddiq) i przedstawiciel ZEA (Abdulmajid). Ilu ich będzie w 2022 roku?

4. Liga katarska

Krajowa liga Qatar League Stars liczy sobie 12 drużyn. Dwie trzecie z nich ma swoją siedzibę w Dausze. Derbów kibice mają więc pod dostatkiem. Liderem pozostaje stołeczna Lekhwiya SC, za nią stołeczna Al-Gharrafa, a trzecie miejsce dla stołecznego Al-Arabi. Jak większość naftowych lig tak i katarska stara się przyciągać zagraniczne gwiazdy wysokimi kontraktami. W tej chwili bawią tam już Juninho Pernambucano (Al-Gharrafa), Afonso Alves i Marcelo Bordon (Al-Rayyan), Pascal Feudino , algierski mundialowicz Nadir Belhadj i Abdulkader Keita (Al-Sadd), drugi algierski mundialowicz Yazid Mansouri (Al-Saliyia), Aruna Dindane i Bakari Kone (Lekhwiya) oraz Mario Melchiot , Gabri i trener Henk Ten Cate (Umm-Salal). Zagraniczny zaciąg w chwili obecnej budzi szacunek, a jestem w stanie się założyć, że do 2022 roku będzie tam drugie tyle zachodnich gwiazdek.

5. Prognozy, diagnozy, przewidywania

O to, że katarski mundial będzie jedną z najlepiej zorganizowanych imprez w pierwszej połowie XXI wieku jestem spokojny. Gdy zajdzie potrzeba, to szejkowie będą przewozić w kapsułach wiosenne powietrze spod Zielonej Góry, byle tylko nie było nikomu za gorąco. Wszystko będzie dopięte na ostatni guzik, bez względu na to, że niektóre guziki dopinać będą medialne gwiazdy a niektóre małe chińskie rączki. Przewiduję tu sukces na całej linii. Pozostaje jednak kwestia czy ten mundial będzie dla kibiców. W Dausze mieszka 338 tysięcy ludzi, w całym Katarze niecały milion. Zainteresowanie piłką jest mniejsze niż lekką atletyką, wyścigami F1 czy nawet tenisem. Nie każdego kibica (niewielu? prawie żadnego? nikogo?) stać będzie również na wycieczkę na drugi koniec świata, gdzie drożyzna zabija przeciętnego Kowalskiego, a i kulturowych różnic niebezpiecznie wiele. Oczywiście jest jeszcze argument, że to krzewienie piłki nożnej w miejscach, w których nie jest on jeszcze tak bardzo popularny. Wolałbym, jednak żeby krzewiono go za pomocą treningów, seminariów i warsztatów, a mundial powierzono tym, którzy naprawdę kochają futbol. A tak mam nieodparte wrażenie, że najmocniejszą stroną Kataru były banknoty o zapachu ropy naftowej.

Przemysław Nosal

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.