Futbolowa rzeczpospolita Marcinów

11 listopada przypadają wolne od obowiązków szkolnych i pracowniczych obchody imienin Marcina. Ktoś mógłby się żachnąć i powiedzieć, że to chyba nie do końca o to chodzi, ale, gdy spojrzy się, jaką siłą byli ostatnimi czasy Marcinowie w polskiej piłce, to wątpliwości jest trochę mniej.

Z Marcinów grających w ostatnich latach w reprezentacji można zmontować konkretny skład, który nie przestraszyłby się ani reprezentacji Bułgarii, ani kadry składającej się z Tomaszów. Oto reprezentacja Polski ostatnich lat grająca główną rolę w "M jak Marcin".

Cabaj - Baszczyński (35A-1), Wasilewski (37A-1), Adamski (3A), Kowalczyk (7A) - Kuś (7A), Burkhardt (10A-1), Zając (11A), Komorowski (4A) - Żewłakow (25A-5), Robak (3A-1)

W zasadzie tylko z obsadzeniem bramkarza był problem, bo Cabaj co prawda był powoływany do kadry, ale nigdy w niej nie zagrał . Dla tak szacownego grona jest jednak oczywiście skłonny się poświęcić i zjawić się na konsultacji zespołu w Marcinowie (powiat żarski). Pozostali to oczywiście wyjadacze. Formacja obronna, choć składająca się głównie z graczy występujących zwykle na bokach defensywy, to z pewnością zatrzymałaby nawet połączone siły Drogby z Rudnevsem. Cieszy szczególnie powrót do składu Wasilewskiego. Może w takiej ekipie rozkręciłby się wreszcie Kowalczyk, a choć obecność Adamskiego niejednego fana dziwi, to on odpowiadałby głównie za motywowanie kolegów:

W pomocy zawodnicy na dorobku, ale i z ciekawą przeszłością. Podobno na wątku oczekiwania na eksplozję formy Burkhardta Wyspiański oparł fragment oczekiwania na Wernyhorę w "Weselu". Kuś trochę pobłąkał się po różnych zespołach, ale od czasu przybycia do tureckiego kulubu klubu o bardzo długiej nazwie radzi sobie dobrze. Zając już prochu raczej nie wymyśli, ale z Komorowskiego może być jeszcze pociecha. Atak to mieszanka rutyny z doświadczeniem: siwy już mundialowicz Żewłakow z perspektywicznym Robakiem. Jest groźnie, naprawdę. Dodatkowo w rezerwie Radzewicz (2A), Nowacki (1A), Kaczmarek (2A), Kuźba (6A-2) i Mięciel (5A-1). A trenerem polskiej kadry, żeby nie mnożyć etatów w biednym jak Ministerstwo Głupich Kroków (drugi budżet po Ministerstwie Obrony) PZPN-ie mianuję pracownika tejże organizacji - Marcina Dornę .

W przypadku problemów ze znalezieniem sparingpartnerów - w końcu wszystkie drużyny z Ameryki Południowej, Afryki i Azji obstawia pierwsza reprezentacja Polski - Marcinowie reprezentacyjni mogliby zmierzyć się z Marcinami ligowymi. To także bardzo zacne grono.

Juszczyk - Kikut, Drzymont, Dymkowski, Kokoszka - Wachowicz, Malinowski, Smoliński, Bojarski - Chmiest, Klatt

Rej w tym towarzystwie wodziłby oczywiście Kikut, który - jeśli utrzyma formę - powinien wkrótce zasilić główną kadrę. Sporo tu ludzi po przejściach. Mamy gagatków z oskarżeniami różnej maści, mamy młode gwiazdki, które swoje talenty zakopały baaardzo głęboko w ziemi, mamy wreszcie starych repów, którzy z niejednego ligowego pieca chleb jedli. I tylko wystawienie w ataku Chmiesta jest lekkim sabotażem, bo przecież akurat on od dłuższego czasu ma problemy ze strzelaniem goli. Ale cóż, prawdziwa sztuka krytyki się nie boi. Trenerem załogi Marcin Sasal , a komentować zawody będzie Marcin Rosłoń .

Żeby jednak nie było, że promuję już wypromowanych oraz ligowych staruchów - polska piłka dysponuje również kapitalnym potencjałem młodych Marcinów, którzy już za kilka lat powinni pokazać się w dorosłej piłce. Marcinowa jedenastka talentów wygląda tak:

Szwiec - Budziński, Kamiński, Bochenek, Flis - Byszewski, Pietroń, Pietrowski, Rackiewicz - Krzywicki, Wodecki

Tradycyjnie problemem było obsadzenie bramki. Problemem na tyle dużym, że przestrzeń między słupkami zajmuje golkiper zespołu Młodej Ekstraklasy Cracovii - Martin Szwiec (1989). Wiem, że Martin to nie Marcin, ale jeśli ktoś mówi niewyraźnie, to w zasadzie brzmi tak samo. Dalej już jednak obeszło się bez naciągania. Budzyński (1990) mimo młodego wieku pozostaje pewnym punktem Arki, strzelającym dla niej... dziwne bramki . Kamiński (1992) ma za sobą już debiut  w dorosłej drużynie Lecha, poza tym jest młodzieżowym reprezentantem Polski. Sprowadzony z Lublina do Ruchu Chorzów Flis (1994) gra natomiast w kadrze U-17. Bochenek (1991) występuje w obronie młodoekstraklasowej Legii, Byszewski łączy młodzieżowe popisy w Lechu z kadrą U-18, a Rackiewicz (1989) ze Znicza Pruszków to jeden z ciekawszych zawodników tej drużyny i marnuje się w II lidze.

Pietroń (1986) pokazał się już w ekstraklasie kilka lat temu w barwach Zagłębie, Arki i Piasta, ale z tym ostatnim kopie się teraz w I lidze. Pietrowski (1988) to talent, który regularnie występuje już w Lechii Gdańsk. W ataku Krzywicki (1986), którego nawet Leo powołał kiedyś na konsultację oraz coraz lepiej grający w Górniku Zabrze Wodecki (1988). Słowem, będzie kim grać w przyszłości. Coachem młodzieżowców Marcin Brosz .

Wszystkim Marcinom oczywiście najlepsze życzenia efektownych parad, skutecznych wślizgów, celnych podań i zrywających pajęczynę uderzeń.

Przemysław Nosal