Dong i reszta potworków, czyli największe transferowe dzwony Legii ostatniej dekady

Gdy po stu naradach mędrców włodarze Legii zdecydowali jednak, że Dong przyda się na Łazienkowskiej napisałem: "Dong. A jednak". Teraz można dokończyć to zdanie: "Dong. A jednak. A jednak był kiepski". Nie on jeden zresztą. Oto dziesiątka najbardziej cudacznych zagranicznych transferów warszawskiego klubu w ciągu ostatniej dekady. Tak, tylko dziesiątka, nie mamy na to całego dnia.

MIEJSCE NR 10.

Nazwa obiektu: Anatolij Doros (Mołdawia)

Czas imprezy: jesień 2004

Prezencja:

Atuty: Młodzieżowy reprezentant Mołdawii, bystrzak czytający książki w twardych oprawach.

... i cała reszta: Miał zadziałać ożywczo na legijny atak. Jednak dla duetu Saganowski - Włodarczyk stanowił takie zagrożenie, jakie stanowi Ala Janosz  (by the way - ostatnio wyszła za mąż) dla Lady Gaga. Dodatkowo kłócił się z Jackiem Zielińskim oskarżając go o szwindle przy wynajmowaniu mu mieszkania. W lidze zagrał w dwóch meczach, ale jego otoczenie postarzało się przy nim ponoć o całe sześć sezonów.

Dalsze dzieje: Dorosa wypchnięto do Polonii Warszawa, a potem do Korony Kielce. Obecnie Mołdawianin bawił w Azerbejdżanie. Ostatni sezon w Olimpiku Baku był w jego wykonaniu na tyle dobry (12 goli), że kupił go Czarnomorec Odessa.

MIEJSCE NR 9.

Nazwa obiektu: Mamadou Balde (Senegal)

Czas imprezy: sezon 2006/2007

Prezencja:

Atuty: Gra w Girondins Bordeaux. No dobra, w rezerwach Girondins Bordeaux.

... i cała reszta: Balde okazał się - w porywach! - średnim defensorem. Grał jak umiał, a umiał średnio, więc pilnowany przez niego sektor boiska nie była zaporą wzmacnianą tytanową powłoką. Na to wszystko nałożyły się jeszcze przeciągane (skąd my to znamy) powroty z ojczyzny i rasistowskie incydenty , których padł ofiarą. Występów zaliczył sporo (w lidze aż 11, do tego PP, PE, Puchar UEFA i el. LM), ale większość była mdła jak przedpołudniowa ramówka TVP.

Dalsze dzieje: Po fiasku w Polsce przeniósł się do drugoligowca francuskiego Clermont Foot. Przez dwa sezony nie zagrał w nim ani razu. Niech to będzie dostatecznym komentarzem.

MIEJSCE NR 8.

Nazwa obiektu: Rudi Gusnic (Serbia)

Czas imprezy: jesień 2002

Prezencja:

Atuty: Eeee....

... i cała reszta: Jeśli ktoś dojdzie przyczyny ściągnięcia Gusnica do Warszawy prawdopodobnie otrzyma Nagrodę Nobla we wszystkich dziedzinach na raz. Serb miał umiejętności drewnianej łopatki do mieszania w garnku, a równocześnie otrzymywał wówczas jedne z większych poborów w Legii. W sumie zagrał w jednym meczu ligowym, dwóch Pucharu Polski i jednym Pucharu UEFA (!). W to musi być zamieszana czarna magia.

Dalsze dzieje: Gusnic po pół roku wrócił skąd przybył, a więc do drużyny FK Cukaricki. Obecnie jest tam... trenerem młodzieży . LOL!

MIEJSCE NR 7

Nazwa obiektu: Edward Stanford (Anglia)

Czas imprezy: jesień 2004

Prezencja:

Atuty: Bycie Anglikiem

... i cała reszta: Stanford przed przybyciem na Łazienkowską zagrał w kilku meczach w występującym wówczas w angielskiej Division One Coventry City. Miał 19 lat. Był zagubiony. Wystarczyły 23 minuty gry w polskiej ekstraklasie, żeby wszyscy zauważyli, że ten transfer jest wybitnie bez sensu.

Dalsze dzieje: Anglika szybko więc zaczęto wypożyczać. Najpierw do Ruchu Chorzów, potem do Sandecji Nowy Sącz i Promienia Żary. Znudzony podróżami wrócił na Wyspy i tam dogorywał w amatorskich ligach.

MIEJSCE NR 6.

Nazwa obiektu: Ahmed Ghanem (Egipt)

Czas imprezy: jesień 2005

Prezencja:

Atuty: Szybki, silny i młody obrońca z Egiptu.

... i cała reszta: Miał być lekiem na kalectwo polskich bocznych obrońców. Piłkarskim kaleką okazał się jednak właśnie on sam. Przegrał rywalizację na boku obrony z Tomaszem Sokołowskim II i za bardzo murawy nie powąchał.

Dalsze dzieje: Z Legii przeniósł się do Azerbejdżanu, a potem wrócił do egipskiego Zamalku, gdzie gra do dziś.

MIEJSCE NR 5.

Nazwa obiektu: Balbino (Hiszpania)

Czas imprezy: wiosna 2008

Prezencja:

Atuty: Dobra przemiana materii

... i cała reszta: Sam fakt, że za pobyt Balbino w Warszawie płaciła Legia już powinien powodować rumieniec u stołecznych działaczy. A to, że chodził w klubowym dresie, uczestniczył w treningach pierwszego zespołu i pojawiał się w meczowej kadrze jest już kompromitacją. Niech komentarzem do jego osoby będzie fakt, że gdy miał on zastąpić w składzie Wojciecha Szalę (Szalę!), to trener Urban postanowił przesunąć do środka Jakuba Wawrzyniaka. W sumie zagrał tylko w 6 meczach Młodej Ekstraklasy.

Dalsze dzieje: Balbino po pół roku żegnał transparent "Dziękujemy za wszystko co zrobiłeś dla Legii". Z Łazienkowskiej przeniósł się do UD San Sebastian de los Reyes. Prawdopodobnie w tym miejscu powinien pojawić się także drugi równie beznadziejny Hiszpan, Tito , ale na jego obronę świadczy fakt, że przez znaczną część pobytu w Warszawie był kontuzjowany.

MIEJSCE NR 4.

Nazwa obiektu: Herbert Dick (Zimbabwe)

Czas imprezy: sezon 2006/2007

Prezencja:

Herbert Dick (z lewej) i Dickson Choto - prawie jak dwie wieże

Atuty: Bycie kolegą z reprezentacji Dicksona Choto.

... i cała reszta: Dick miał być "drugą wieżą" na środku legijnej obrony. Z wieżą łączyła go jednak jedynie ruchliwość - filigranowi napastnicy go wyprzedzali, barczyści przestawiali. Reprezentant Zimbabwe dawał sobie robić roszady i często łapał kartki. Sezon występów i 11 meczów, do tego gra w Pucharze UEFA - to i tak sporo. Cóż, nie ukrywajmy także, że i nazwisko Herbert ma kiepskie do robienia międzynarodowej kariery.

Dalsze dzieje: Dick wrócił do Zimbabwe i tam do dziś występuje w drużynie Highlanders Bulawayo.

MIEJSCE NR 3.

Nazwa obiektu: Junior (Brazylia)

Czas imprezy: sezon 2006/2007

Prezencja:

Atuty: Występy w ukraińskiej Tawriji Symferopol i polecenie przez Mariusza Piekarskiego .

... i cała reszta: Junior miał ekstra wejście do Legii. W swoim drugim meczu w koszulce z elką strzelił ważną i urodziwą bramkę w meczu Pucharu UEFA z Austrią Wiedeń.

Później jednak do wysiłku nie była w stanie zachęcić go ani marchewka, ani kij. Junior czasem pokazał jakąś techniczną błyskotkę, ale drużyna miała z niego taki pożytek, jaki ma chory na świnkę z plastra.

Dalsze dzieje: Po sezonie Legia za porozumieniem stron rozwiązała z nim kontrakt. Junior przeniósł się na rok na Ukrainę (Zoria Ługańsk), a potem wrócił do Brazylii.

MIEJSCE NR 2.

Nazwa obiektu: Mikel Arruabarrena (Hiszpania)

Czas imprezy: jesień 2008

Prezencja:

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Atuty: Występy w Xerez i CD Tenerife.

... i cała reszta: W Polsce okazało się jednak, że Hiszpan nie potrafi grać w piłkę - nie potrafi biegać, nie potrafi dryblować i nie potrafi strzelać. Nic nie potrafi. Kopał więc piłkę nie w ekstraklasie, ale w rozgrywkach związanych z ekstraklasą - Pucharze Ekstraklasy i Młodej Ekstraklasie. Tym sposobem został laureatem Złotych Żetonów 2008 w kategorii "najgorszy stranieri".

Dalsze dzieje: Pod przykryciem nocy Arru został wytransferowany do hiszpańskiego drugoligowca SD Eibar. Nie przełamał tam niemocy strzeleckiej.

MIEJSCE NR 1.

Nazwa obiektu: Inaki Descarga (Hiszpania)

Czas imprezy: sezon 2008/2009

Prezencja:

Atuty: Prawie sto meczów w Primera Division, kapitan Levante, fotki z Robinho , Eto'o i Messim oraz iście kozacki manewr na filmiku.

... i cała reszta: Hiszpan nie zamierzał jednak pokazać w Polsce ani grama swoich umiejętności. Albo był kontuzjowany, albo mu się nie chciało. W konsekwencji wystąpił raptem w 3 meczach ligowych. O trzech za dużo.

Dalsze dzieje: W minionym sezonie Descarga grał w przedostatniej drużynie Segunda Division - Realu Union. Jego głównym osiągnięciem jest zarobienie 13 żółtych kartek.

Przemysław Nosal