Kibicuj Norwich City, miliony chrząszczy nie mogą się mylić

Przez lata zdawało się, że Norwich City ma wiele problemów - dziwne logo, słabych piłkarzy, a ostatnimi czasy także właścicielkę, znaną gospodynię (tak, to właściwe słowo) programów kulinarnych w angielskiej telewizji. Kiedy jednak ''Kanarkowi'' wzmocnieni jej zastrzykiem gotówki wygrali trzecią ligę, by z dumą wkroczyć do Championship, wydawało się, że wszystko zmieni się na lepsze. Otóż nie. Teraz na drodze kibiców Norwich do szczęścia stoją nowe stroje ich ukochanej drużyny. I chrząszcze.

Norwich zawsze słynęło z koszulek w barwach tak jaskrawych, że ludzie często brali piłkarzy tego zespołu za oświetlenie drogowe czy tych miłych panów, przeprowadzających dzieci przez przejścia dla pieszych. Zgodnie z oświadczeniem prasowym nowy zestaw strojów, przygotowany specjalnie na sezon 2010/2011, miał być jednak ''bardziej żółty niż kiedykolwiek''. I, no cóż... Udało się.

Kibice, jak to kibice mają w zwyczaju, śpiewali piosenki o PZPN-ie zakupili nowe koszulki i w nie uzbrojeni wybrali się na przedsezonowy sparing z Lincoln City (zremisowany 0:0). Kiedy jednak usiedli na trybunach zostali zaatakowani przez miliony (i nie jest to żadna hiperbola) chrząszczy. Dokładnie rzecz biorąc miliony egzemplarzy czegoś, co po łacinie nazywa się trochę jak paskudnie zaraźliwa choroba (Meligethes aeneus ), a po polsku, jak coś, co chciałoby się przytulić (Słodyszek rzepakowiec). Chrząszcze te żywią się pąkami i pyłkiem kwiatów rzepaku, których kolor wybrało sobie na kolor koszulek Norwich City. Do klubu już wpływają skargi kibiców, którzy do domu wrócili oblepieni chrząszczami. Czy w sezonie 2010/2011 piłkarze NC wybiegną na murawę w koszulkach przyciągających na przykład jednorożce - nie wiadomo. Wiadomo jednak, jak powinniście się ubierać, jeśli zbieracie słodyszki rzepakowce.

ŁM