Bohaterowie naszej młodości: Tomas Brolin

Dla kogo pierwszym ważnym turniejem piłkarskim, jaki pamięta było Euro 88, już zawsze będzie kibicował Holendrom. Kto obudził się dziesięć lat później, pokochał Francuzów lub Chorwatów. Kto uważnie śledził Euro 96, próbował zahodować płetwę Karela Poborskiego. Kto swoją przygodę z wielką piłką zaczynał od mundialu 1994, platonicznie zakochał się w Romario. I Bebeto. Oraz Gheorghe Hagim. A także Tomasie Brolinie. I to właśnie o tym ostatnim jest dzisiejszy odcinek naszego stałego cyklu.

Jeśli czytacie w miarę uważnie Z Czuba, zapewne dostrzegliście to, że wielokrotnie odwołujemy się do postaci Tomasa Brolina, nie zawsze zresztą w sposób pochlebny. Trzeba to jednak zrzucić na karb tego, że część redakcji Z Czuba dołączyła na Facebooku do grupy ''Cisnę przyjaciołom z czystej sympatii''. Niżej, dużo niżej podpisany dołączył także do grupy fanów Tomasa Brolina, co o tej sympatii świadczy. Były szwedzki piłkarz pojawiał się w naszym pisanym razem z czytelnikami primaaprilisowym cyklu pod tytułem ''Prosta historia'' , w ''Historiach alternatywnych'' czy ''Parszywej dwunastce Premier League'' . Redaktorzy ś.p. serwisu PoBandzie podawali się za speców od tzw. brolinologii ogólnej, odnosili się do postaci Tomasa w każdej alko-grze z finałów Euro 2008 i, co gorsza, cały czas są przekonani, że gdzieś tam na świecie istnieje zwalczana przez różne sekty i tajne organizacje świata książka ''Tomas Brolin i ciał ruchy wirowe''. A od czego to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się od tego, że mama Brolin poznała tatę Brolina... Wróć. Zaczęło się od mistrzostw świata w USA, które były dziwne. Głównie dlatego, że rozgrywano je w USA. A także dlatego, że zaraz za Brazylią i Włochami trzecie miejsce zajęła w nich Szwecja. Dzielni Wikingowie na północnoamerykańskim kontynencie rabowali, palili i gwałcili, ale tym razem nie małe wioski i kościoły, a swoich rywali. W całym turnieju przegrali tylko jeden mecz - 0:1 w półfinałowym starciu z Brazylią (z którą wcześniej w grupie zremisowali 1:1), do tego nastrzelali w USA 15 bramek, najwięcej ze wszystkich ekip, demolując przy okazji w meczu o trzecie miejsce 4:0 silną Bułgarię. Grali tak dobrze, że po mundialu na miesiąc awansowali na drugie miejsce w rankingu FIFA. Szwedzi mieli na tych mistrzostwach bardzo ciekawy skład - oprócz miliarda Svenssonów i Anderssonów (Kennet strzelił pięć bramek), ''Czekoladowej Błyskawicy'' Martina Dahlina (cztery gole), 35- letniej bramkarskiej skały Thomasa Ravellego, wyglądającego jeszcze jak młody Robert Leszczyński Henrika Larssona i Hakana Milda był tam Tomas Brolin. Jedyny Szwed, który załapał się do najlepszej jedenastki mistrzostw. Dlaczego? Dlatego, że świat rzadko ma szansę oglądać takich zawodników - z oczami dookoła głowy, niesamowicie prowadzących piłkę, genialnie podających i z tendencją do strzelania naprawdę widowiskowych bramek. Oczywiście fenomen Brolina zaczął się już wcześniej, podczas ME w jego ojczyźnie, ale szczerze mówiąc tego turnieju nie pamiętam wcale.

To jak Brolin grał w USA, w połączeniu z jego charakterystycznym piruetem i włożoną mi do głowy przez kogoś (nie pamiętam już kogo) wiedzą o tym, że jest to genialny piłkarz (w końcu rok wcześniej zdobył z Parmą, której był wielką gwiazdą Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy), spowodowały, że pokochałem tego gracza.

Niestety w listopadzie po MŚ 1994 Brolin złamał stopę i przez dłuższy czas nie mógł wrócić do formy. Parma za 4,5 miliona funtów oddała go kilka miesięcy później do Leeds United. Menedżer Anglików Howard Wilkinson był wniebowzięty, szybko został jednak sprowadzony z powrotem na ziemię. ''Brzytwa Ockhama'' to popularna nazwa zasady mówiącej o tym, że nie należy mnożyć bytów ponad konieczność. ''Brzytwy Wilkinsona'' nie tylko znakomicie golą, ale i oznaczają, że byty się rozrosły. Dosłownie. Brolin, który wcześniej był postrachem bramkarzy i defensorów w Serie A, na Wyspach stał się postrachem właścicieli wszystkich fast-foodów. Zamiast z przeciwnikami walczył z nadwagą, a stwierdzenie ''pożrę was'' przestało być przed meczem w jego ustach zwykłą metaforą i stało się naprawdę realną groźbą. ''The Times'' umieścił Szweda na drugim miejscu listy 50 najgorszych transferów w historii ligi angielskiej. W ciągu dwóch lat w Leeds (był w tym czasie wypożyczany do FC Zurych i Parmy) Brolin zagrał 20 spotkań i strzelił cztery bramki. No w zasadzie trzy, bo ta jedna...

Potem zaliczył jeszcze kilkanaście meczów w barwach Crystal Palace i w wieku 28 lat niespodziewanie zakończył karierę. Przez wiele lat krążyły dziwne pogłoski na temat tego, że po rozbracie z futbolem Tomas Brolin został drwalem. Miał być widziany w jednym z licznych szwedzkich lasów, gruby i zarośnięty, we flanelowej koszuli i ściskając w dłoni wierną siekierę, którą ściął palmę na rondzie de Gaulle`a . Plotki te nigdy nie zostały potwierdzone. Wiadomo za to na pewno, że przez jakiś czas Brolin grywał jeszcze w jednej ze szwedzkich lig amatorskich jako... bramkarz, prowadził własną restaurację i był przedstawicielem handlowym odkurzaczy Hoover. Wiadomo też jeszcze jedną rzecz - dziś już takich graczy nie ma.

Łukasz Miszewski