Sven Hannawald żyje, wciąż jest sportowcem i ma się dobrze. A nawet lepiej niż dobrze.

Wszyscy (chyba) pamiętamy czasy, gdy Niemcy produkowali najlepsze samochody i najlepszych skoczków narciarskich nie będących Adamem Małyszem. To pierwsze niespecjalnie się zmieniło, to drugie... no cóż... Ważnym jest natomiast, że udało się jakoś połączyć skoczków z przemysłem motoryzacyjnym zza naszej zachodniej granicy, czego efektem jest Sven Hannawald, jeden z bohaterów dawnych lat, startujący w wyścigach samochodowych. I to z niezłymi  jak na razie wynikami.

Wbrew temu, co wielu myślało, Sven nie schudł tak bardzo, że zniknął i jako Niewidzialny Człowiek był zmuszony zatrudnić się w roli pustych krzesełek na stadionach polskiej Ekstraklasy. Niemiec wybrał alternatywną drogę kariery i postanowił udowodnić wszystkim, że istnieje dla niego sportowe życie po skokach - został kierowcą wyścigowym.

Już w latach 2005-2007 ''Hanni'' startował od czasu do czasu w zawodach SEAT Leon Supercopa Germany, w tym sezonie zamierza jednak zaliczyć pełen wyścigowy sezon w serii ADAC GT Masters. Już w swoim drugim wyścigu, jadąc z niejakim Thomasem Jagerem (zawody składały się z dwóch części, kierowcy prowadzili na zmianę), zajął drugie miejsce. Obaj startowali Corvettą Z06.R GT3 w barwach zespołu Callaway Competition. Niemiec entuzjastycznie podchodzi do nowego sportu:

Znalazłem dla siebie zadanie i czuję, że oddam się nowej pasji bez pamięci.

Nie dziwię się, jako że w tej samej serii wyścigowej startuje Cyndie Alleman, wbrew nazwisku nie będąca rodaczką Hannawalda, tylko Szwajcarką.

Tak nawiasem mówiąc były skoczek narciarski jest też zapalonym piłkarzem - we wrześniu 2008 roku podpisał jako napastnik dwuletni kontrakt z klubem TSV Burgau, grającym w Kreislidze, na dziewiątym stopniu niemieckich rozgrywek piłkarskich. Zdążył już jednak w międzyczasie zmienić klub na TSV Neureid.

ŁM