"Przecież na tym piachu..." czyli zapowiedź XXI kolejki Ekstraklasy

Wiosna, wiosna wkoło i choć bzy jeszcze nie zakwitły, to boiska - i owszem, a pan Walenty puszcza w bramie pierwsze pędy, a ligowi bramkarze puszczają w bramce pierwsze gole. Z wyjątkiem, oczywiście, Arkadiusza Onyszko, który jest łysy. Przed nami dwudziesta pierwsza kolejka Ekstraklasy - dla kogo "oczko" okaże się szczęśliwe, a któremu ligowemu misiu się odlepi? Który trener dostanie podwyżkę, a którego odwiedzi prezes z tragarzami? Czy teza, że wszystkie Ryśki to porządne chłopy obroni się w Gliwicach, kto tym razem zacznie mantrę: "a gdyby tu było mistrzostwo... w przyszłości..."

- No, kończ, Władziu. I robimy!

Dobra, dobra, wstępu nie można zrobić?

Arka Gdynia - Cracovia (piątek, 17:45)

Wygrana pozwoli Cracovii zapomnieć o słowie "spadek", co bardzo zirytuje trenera Lenczyka, który z upodobaniem chłostał tym zagrożeniem zawodników, goniąc ich do dalszej efektywnej pracy, efektywnych pompek i jeszcze bardziej efektywnych wymachów z wyprostem. I czym teraz motywować piłkarza? Na słowo "obowiązek" zaczynają chichotać w rękaw, słysząc hasło "profesjonalizm" wyłączają się już przy drugiej sylabie, a określenie "wstyd" zamienia wszystkich w wąsatego Manuela, z wysiłkiem w oczach pytającego "Que?". Arka musi wygrać z Cracovią, musi wygrać (wreszcie) z prefabrykowaną murawą na granulacie, musi wygrać z tremą i szokiem termicznym wywołanym obecnością żywych i niedrewnianych kibiców.

Ruch Chorzów - GKS Bełchatów (piątek, 20:00)

Gdyby grał Andrzej Niedzielan, na pewno oglądalibyśmy mecz kolejki, ale ponieważ nie gra... prawie na pewno będziemy oglądać mecz kolejki. Znaczy, oglądać będziemy na pewno, ale czy będzie to... yyyy... wejdziemy jeszcze raz.

Czwarta i piąta drużyna Ekstraklasy, na zwycięzcę czeka możliwość walki o tytuł mistrzowski, przegrany traci szansę gry w europejskich pucharach, remis nikogo nie urządza, ring wolny i let's get ready to... to cośtaaaaaaaaaam! Dla GKS to mecz jak zwykle: dzień dobry, to jest boisko, to jest przeciwnik, to jest Mariusz Ujek, to jest masażysta ekipy przeciwnej, sygnalizujący trenerowi konieczność zmiany i proszę noszę, a to jest Dawid Nowak i gooool! Albo Gol i gooool! Dla Ruchu piątkowy mecz to jak matura: groźny rywal, wysoka stawka i w dodatku wszystkie ściągi zostały w szatni lub w szpitalu. Lać Odrę Wodzisław potrafi każdy (z wyjątkiem Legii Warszawa), ale nalać GKS Bełchatów... ohoho! Wóz albo przewóz, rybka albo krewetka, Ruch albo bezRuch.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław (sobota, 14:45)

Śląsk Wrocław ucieka przed Cracovią, Legia Warszawa ucieka przed zwolnieniami grupowymi i wściekłymi kibicami. Zapowiada się interesująco: drużyna, która dwukrotnie przegrała z Odrą Wodzisław zmierzy się z zespołem, który nie tylko przegrał dwa ostatnie mecze, ale w dodatku oba przegrał u siebie. A jeden to nawet z Jagiellonią. Grającą na wyjeździe! Jeśli trenerzy nie dokonają jakiegoś cudu-voodoo, to w sobotę będziemy więc mieli okazję oglądać mecz rodem z obrazów Breugla tylko bez lasek. A jeśli dokonają? - zapyta Szanowna Wycieczka? Jeśli dokonają, obejrzymy solidne ekstraklasowe widowisko, w czasie którego Bartłomiej Grzelak będzie się napalał, Miroslav Radović będzie padał z akcentem okrzykiem i poślizgiem, Jan Mucha będzie bronił, a Piotr Celeban i Jarosław Fojut popełnią jeden, ale za to poważny, a nawet brzemienny w skutkach błąd. Trener Tarasiewicz będzie dyskutował z sędziami, Vuk Sotirović jest zdrowy, więc bramki nie strzeli, a dowcipy o bidonach są czerstwe.

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk (sobota, 16:00)

- Cześć, stary! Kopę lat, co u ciebie? Noga dalej boli? - krzyknął piłkarz Wisły do Tomasza Dawidowskiego. - Yyyy... jak to "kopę"? - wybałuszył oczy Dawidowski - Przecież widzieliśmy się dwa dni temu. Graliśmy mecz. Walnąłem Cię łokciem. We środę. - O, rany, nawet nie wiesz jak mi ulżyło... - piłkarz Wisły oparł się o boczną chorągiewkę - bałem się, że coś ze mną nie tak, że dziś w programie zajęliśmy się zjawiskiem deja vu. Czasem ogrania nas takie dziwne uczucie, że coś przeżyliśmy już wcześniej, że to, co się dzieje, już się kiedyś działo. - Tajemnice umysłu... Wiem coś o tym - filozoficznie westchnął Dawidowski, a sektor wschodni aż usiadł z wrażenia.

Trener Kasperczak zastanawia się, po co mu to było, kibice Wisły zastanawiają się, po co jest im trener Kasperczak, Rada Nadzorcza Wisły zastanawia się, czy sprzedać Pawła Brożka za cztery czy może raczej za sześć milionów euro, a trener Kafarski wyluzowany jest jak kaczka a'la Julia Child, bo Lechia już nic nie musi, ale w obecnej formie Wisły (formie... chłe, chłe, chłe, Mellechowicz) może bardzo dużo.

Korona Kielce - Odra Wodzisław Śląski (sobota, 17:00)

- Dziś w ramach zajęć taktycznych każdy napisze wypracowanie na dwie strony A4 - powiedział trener Sasal, rozdając kartki - temat: "'Nie bądź bezpieczny...' - zinterpretuj słowa wielkiego polskiego poety w świetle ostatnich wydarzeń ekstraklasowych i układu tabeli, a potem zastanów się jeden z drugim, co trzeba zrobić, żeby nie spaść do pierwszej ligi z hukiem i drwiącym śmiechem pokoleń".

Kibice Korony pocieszają się trzema bramkami, strzelonymi przez pasiasty atak w meczu z Jagiellonią. Kibice Odry pocieszają się tym, że Mijalović to nie atak, a wygrać z Jagiellonią grającą na wyjeździe nie potrafił jedynie Śląsk Wrocław i austriaccy czwartoligowcy. Arkadiusz Onyszko zabiera na mecz turystyczne krzesełko, nie tyle jednak do siedzenia, co do okładania po głowach dziennikarzy pytających go, kiedy wreszcie puści bramkę, choć ciekawsze jest przecież czy Maciej Tataj zacznie wreszcie strzelać. Mecz będzie twardy i ciężki - zwłaszcza dla oglądających go widzów. Gdy trzy punkty są na wagę złota i utrzymania - "piękna tu nikt nie obieca...".

Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa (sobota, 19:15)

Kto wie, może to ostatnia szansa Polonii Warszawa na marzenia o utrzymaniu? Jeśli nie zdobędzie punktów w Lubinie, rywale odjadą za siódmą górę i siedemnaste mgnienie odwilży, prezes Wojciechowski zamieni się w bestię straszliwą, wynajdzie z czeluści swego gabinetu, a na czole będzie miał wypisany znak wszelkiej dymisji. Ryknie, łypnie zmarszczy brew - i potoczą się głowy, poleje się krew. Tylko zdobyć punkty w Lubinie... ba! Łatwiej powiedzieć niż zrobić, nawet jeśli Łukasz Hanzel gra w trybie chaotyczno-przypadkowym, a Sergio Reina w polu karnym ćwiczy tai-chi. Zagłębie uwierzyło w siebie, PZPN uwierzył w trenera Bajora, a Ilijan Micanski oszalał i strzela bramki nawet w kolejce do fryzjera. Jeśli w sobotę znowu zdobędzie dwie bramki, chyba nawet Robertowi Lewandowskiemu zadrży noga i wiara w zdobycie korony króla strzelców.

Piast Gliwice - Polonia Bytom (niedziela, 14:45)

Gliwickich niekonsekwencji ciąg dalszy - żeby bronić się przed spadkiem zatrudniono trenera, który miał udział w zatopieniu Górnika Zabrze i o mały gwizdek dokonałby rzeczy niemożliwej czyli zatopiłby Odrę Wodzisław. To trochę tak, jakby w salonie piękności zatrudnić rodzinę Fisherów z "Fisher & Sons" . Możliwe jednak, ze zadecydowała czysta matematyka. "Minus i minus dają plus" mówi stare przysłowie pszczół, skoro więc i Piast, i trener Wieczorek są ostatnio na solidnym musie-minusie, to może jednak wyjdzie z tego jakiś plus? Problem w tym, że w sytuacji Piasta nie może to być "jakiś plus", a nawet "plus jeden" niewiele daje. Chyba tylko "plus trzy" pozwoli pracować "respiratorowi nadziei" (to nie ja, to Tomasz Zimoch w czasie meczu Polska - Kostaryka na Mistrzostwach Świata 2008). Po drugiej stronie boiska Polonia Bytom, która musi oszczędzać serce swojego trenera, więc pewnie tym razem rzuci się na rywala i będzie chciała szybko objąć prowadzenie. Mecz - wbrew pozorom - wczesnym popołudniem i chyba lepiej poczekać z obiadem, żeby uniknąć problemów gastrycznych.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok (niedziela 17:00)

Jak gra Lech - wszyscy widzieli, jak gra Jagiellonia na wyjeździe - wszyscy oglądali przez dwa lata i może jeszcze za wcześnie cieszyć się ze zdjęcia klątwy? Co prawda Lech zagra bez Sławomira Peszko, Grzegorza Wojtkowiaka i Manuela Arboledy, ale za to Jagiellonia zagra z Kamilem Grosickim, przeżywającym ostatnio okres szturmu i drangu. Drangu zwłaszcza, więc istnieje niebezpieczeństwo, że jeszcze w pierwszej połowie drużyna Jagiellonii przedstawi spektakl "Ogniem i Meczem", w czasie którego przy użyciu Grosickiego zademonstruje, co Kozacy zrobili z Antonem Tatarczukiem i młodym Barabaszem. Konserzy i smakosze szykują się na pojedynki Siergiej Kriwca i El-Mehdiego, kibice Lecha - na objęcie przewodnictwa w tabeli, a sędziowie - na seanse na kozetce i pytania "A pan jak uważa? A dlaczego pan tak uważa? A co na to rodzina, sąsiedzi?"

"Poligon" w "Wygraj Ligę"

Sytuacja w tabeli jest jaka jest, czyli jest fatalna i coś z tym trzeba zrobić. Trenera ani prezesa zmienić się nie da, trzeba wiec zmienić piłkarzy (w tym momencie ligowi trenerzy zaczynają płakać rzewnie, a prezesi krzyczą, żeby nie mówić do nich na ten temat) . Pierwsze zmiany nastąpiły wreszcie w FC Dreptak i KS Poligon. Dzięki wytężonej pracy działu marketingu, hojności sponsora i oraz pracy skautów FC Dreptak sprzedał Daniela Ciacha, Łukasza Tymińskiego i Andrzeja Niedzielana, a kupił Pavola Stano, Macieja Kałkowskiego Ilijana Micanskiego. KS Poligon także okazał się brutalny jak kombinerki i sprzedał kontuzjowanego Andrzeja Niedzielana, pozbył się także Krzysztofa Mączyńskiego i Łukasza Burligi, a w zamian kupił Bartosza Bosackiego, Dariusza Pawlusińskiego i w efekcie starczyło jeszcze tylko na Joela Tshibambę. Punkty za prowizję od transferów poszły na trybuny, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów Bo nie mam innego wyjścia.

Jeśli jest sprawiedliwość na tym świecie - KS Poligon i FC Dreptak zostaną pokarane za odwrócenie się od kontuzjowanego zawodnika. Jeśli jednak nie ma sprawiedliwości, a będą punkty to może Wisła Kraków sprzeda Łukasza Gargułę. I Petera Singlara. I Pawła Brożka. I Wojciecha Łobodzińskiego. I jeszcze... słucham? Że Łobodziński zdrowy? No, proszę, jak to dziś ciężko odróżnić...

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.

Copyright © Agora SA