Stracił pracę w MU przez szalik

O wojnie kibicowsko - glazerowej o duszę Manchesteru United napisano już chyba wszystko. Teraz mogę dorzucić do tego tylko jedno, a w zasadzie dwa słowa - ''wciąż trwa''. I właśnie mamy jej kolejną ofiarę - Jerry`ego Vyse`a, studenta z Manchesteru, który stracił pracę w organizacji MU za niewłaściwy kolor szalika.

Vyse zajmował się na Old Trafford sprzedażą kibicom przekąsek, napojów i dobrego słowa. Zajmował się, bo przestał to robić (a w zasadzie został przestany) w dniu meczu Ligi Mistrzów, w którym Manchester zdemolował Milan 4:0 . Przed przyjściem na stadion student kupił bowiem na jednym ze stoisk przed obiektem zielono-żółty szalik, który jest symbolem protestu kibiców przeciw Szatanom Glazerom - zanim jeszcze Manchester United stał się ''Czerwonymi Diabłami'' był ''Zielono-żółtymi piłkarzami Newton Heath'', bo pod taką nazwą i takimi właśnie barwami występował do roku 1902.

Oczywiście pracownik MU z szalikiem w takich a nie innych kolorach wzbudził entuzjazm zagorzałych kibiców MU (choć może nie taki jak Beckham, który po meczu z Milanem założył to samo ) i zupełnie odwrotną reakcję swoich szefów. Kilkukrotnie poproszony przez przełożonych o jego zdjęcie, dopingowany przez tłum, Vyse odmawiał, mimo że jego szef coraz usilniej kazał mu pozbyć się, cytując, ''antyglazerowskiego'' elementu garderoby. W efekcie chłopak pracę stracił pracę z powodu ''niestosowania się do przepisów dotyczących stroju''. Z całą pewnością może jednak liczyć na podobną, gdyby tylko odezwał się do FC United of Manchester . A czytając tego newsa i myśląc ciepło o Glazerach, gdzieś tam zaciera ręce Aleksander Łukaszenko ...

ŁM