W samo południe, czyli zapowiedź XIX kolejki Ekstraklasy

''Aaaaaa, już jest wiosna! / Aaaaaaa, dłuższe dnie...'' i można zacząć oszczędzać prąd. Niedzielne mecze rozegrane zostaną o 14:00 i 15:00, a jeśli takie rozwiązanie się sprawdzi i kibice oszołomieni bogactwem równoczesnej oferty nie zaprotestują, od przyszłego sezonu mecze ligowe przeniesie się na porę poranków symfonicznych albo nawet ''Teleranka'', który podobno zniknął/ma zniknąć z anteny. Nie można pozwolić, żeby taka dobra pora się zmarnowała. A na stadionowych masztach oświetleniowych będziemy suszyć pranie i rozwieszać reklamy tego, co Goździkowa.

XIX kolejkę sponsorują następujące pytania: czy Odra już w Warszawie pogrzebie szanse na utrzymanie? Czy Patryk Małecki znowu uratuje Wiśle punkty? Kto będzie szybszy - trener Skorża z wymówieniem czy prezes Cupiał ze zwolnieniem? Czy Lech idzie jednak na majstra, czy może jak zwykle? Czy Jagiellonia wygra wreszcie na wyjeździe i dlaczego jednak nie tym razem? Kim jest ten zdrowy napastnik z Bełchatowa i co zrobił z prawdziwym Dawidem Nowakiem?

Korona Kielce - Polonia Bytom (piątek, 17:45)

Podteksty, konteksty... Marek Motyka odszedł z Polonii do Korony właśnie, teraz jego śladem podążył Michał Zieliński, ale trochę się spóźnił , bo trenera Motyki już w Koronie nie ma. Jest za to gorące postanowienie utrzymania się w Ekstraklasie i skład na miarę takich zamiarów. Ani jeden ani drugi zespół nie zachwyciły ostatnio, ale Korona przynajmniej nie zachwyciła skuteczniej. Polonia byt ligowy ma niemal pewny, co nieco demobilizuje, a Jacek Trzeciak wchodzi ostatnio z ławki, więc gdyby jakiś kibic gości chciał jeszcze kupić kiełbaski czy coś do picia, to spokojnie, nie musi się spieszyć.

Wisła Kraków - Arka Gdynia (piątek, 20:00)

- Ty, patrz... trawa - jęknął wzruszony Andrzej Bledzewski do Bartosza Ławy - prawdziwa trawa, nie plastikowa... taka miękka, zielona, pachnąca i bez granulatu. - Prawdę mówiąc, zielona to ona nie jest - mruknął sceptycznie Ława - Miękka i owszem, jest, ugina się z chlupotem i nawet wonieje jakoś dziwnie, ale...

Nie zdążył dokończyć. Reszta zespołu rzuciła się na murawę stadionu Hutnika i dalejże hasać wesoło, tarzać się w tym runie boiskowym, nacierać się nim na zapas, nieomal paść się... Aby oszczędzić piłkarzom gości cięższej traumy, PZPN podjął decyzję o stworzeniu gdynianom jak najbardziej domowych warunków i mecz Wisła - Arka rozegrany zostanie bez udziału publiczności. Wisła gra o prestiż i szanse na tytuł mistrzowski oraz posadę Macieja Skorży, a szanse ma tym mniejsze, ze Adrian Mrowiec chyba nie wyjdzie na boisko.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok (sobota, 14:45)

Kolejny mecz z podtekstem: tydzień temu Jagiellonia grała przeciwko swoim byłym piłkarzom, w sobotę zagra przeciw byłemu trenerowi. W dodatku na wyjeździe, a to oznacza, że zapewne tego meczu nie wygra. W poprzedniej kolejce lepiej zaprezentował się Śląsk, choć słowo ''lepiej'' zaprotestowało gorąco przeciwko używaniu go w takim kontekście. Kibice Jagiellonii pocieszają się, że tym razem na meczu nie będzie Franciszka Smudy, więc może Kamil Grosicki nie będzie starał oczarować selekcjonera, tylko zagra to, co umie najlepiej, kibice Śląska cieszą się z transferu Piotra Ćwielonga i z niepokojem obserwują łydki Vuka Sotirovicia, a trener Tarasiewicz, spokojnie oparty o ławkę rezerwowych, patrzy jak autor ''Poligonu'' wije się bezsilnie, usiłując znaleźć żart, który zastąpiłby czerstwe nieco dowcipasy o bidonach i rozmowach z sędziami.

Lech Poznań - Cracovia (sobota, 6 marca, 16:15)

Tydzień temu piłkarze Cracovii pewnie zmierzali po zwycięstwo, aż tu nagle z trybun padła informacja, że przegrana Legii jest na rękę Wiśle i chwilę potem nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły trenerem Lenczykiem. Tym razem trener będzie miał łatwiej - kibice Lecha zagłuszą wszelkie podpowiedzi , a dzięki przedmeczowemu odizolowaniu zawodników, będą oni bardziej podatni na wspomnienia z sierpnia, kiedy to po naprawdę niezłym meczu pokonali Lecha 1:0. Z drugiej strony kontakt z poznańską publicznością może być dla piłkarzy Cracovii naprawdę mocnym przeżyciem -niewielu pasiastych graczy pamięta, jak się gra przed tak wielką widownią, a ostatni raz podobne tłumy widzieli na krakowskim Rynku po zdobyciu tytułu przez Wisłę. Piotr Polczak kontra Semir Stilić, Łukasz Tupalski kontra Robert Lewandowski, Arkadiusz Baran kontra Sławomir Peszko. Lekarz i masażyści proszeni są o nieoddalanie się od linii bocznej.

Lechia Gdańsk - Polonia Warszawa (sobota, 17:00)

Jeśli ktoś myślał, że prezes Wojciechowski da trenerowi Bakero rok spokojnego słońca, to moje najserdeczniejsze chłechłechłe i addio pomidory. Znaczy, złudzenia. Ostatnio prezes dość mocno skrytykował trenera, a jeśli Polonia nie wygra z Lechią, to zapewne skrytykuje go jeszcze bardziej. A co się dzieje, gdy prezes Wojciechowski krytykuje trenera? No, kto powie? Brawo: w dotychczasowych czterech przypadkach dział się nowy trener. Czterech na pięć - w sobotę może się okazać, że w pięciu na pięć. Trener Bakero może szukać pocieszenia w fakcie, że Lechia nic nie musi, a jej napastnicy sprawiają wrażenie, jakby tekstem o ''niemuszeniu'' przykrywali coraz wyraźniejsze ''nieumienie''. Zmartwienie trenera Bakero? Piotr Dziewicki i Tomasz Jodłowiec, podejrzewani o bycie członkami samobójczego komanda z ''Zywota Briana'' (wtedy też nie trafili) napastnicy naśladujący stoperów i Sebastian Przyrowski naśladujący napastników.

Ruch Chorzów - Zagłębie Lubin (sobota, 19:15)

Ruch walczy o podium, Zagłębie walczy o życie, Ruchowi będzie pomagać publiczność, Zagłębiu na pewno nie pomaga zamieszanie z licencją Marka Bajora. Któremu co prawda sprzyjają związkowe niebiosa, ale przepisy nie są z gumy i jeśli wreszcie trzasną... Zresztą może kwestia licencji Marka Bajora w ogóle nie będzie problemem? Jeśli przegra jeszcze ze dwa mecze, na scenę wyjdzie Michał Bajor i aluzyjnie zaśpiewa ''Naaaaaaaastępny! Następny! Następny!'' Wygrany wygrywa, przegrany przegrywa, że tak sobie pofilozofuję w stylu Arniego z ''Trzynastego posterunku'', najważniejsze, że oba zespoły potrafią grać szybką, techniczną piłkę, nie boją się strzelać z dystansu, zapowiada się więc niezłe widowisko, tym bardziej, że Andrzej Niedzielan i Artur Sobiech nie zrezygnują chyba tak łatwo z walki o koronę króla strzelców.

Legia Warszawa - Odra Wodzisław Śląski (niedziela, 14:15)

...Cezar potoczył wzrokiem po amfiteatrze. Trybuny dyszały rządzą tytułu mistrzowskiego i dobicia przeciwnika. Tysiące kciuków skierowane były ku ziemi. - Trzy zero! Cztery zero! Pięć zero! - krzyczały sektory. - SIEEEEDEEEEM! - wtórowała im Maszyna.

Walcząca o ligowe życie Odra Wodzisław wbiła błagalne spojrzenie w lożę honorową, sugerując, że remis to takie ładne słowo i w ogóle ''make love not trzy punkty'', ale decyzja już zapadła. Cezar wsparł się na kuli i także wyciągnął kciuk ku ziemi. Legia uniosła Sebastiana Szałachowskiego i już miała zadać ostateczny cios, gdy nagle... Zadzwonił budzik i okazało się, że jest dopiero piątek. Trener Urban puszcza swoim zawodnikom ''Gladiatora'', Mauro Cantoro ćwiczy skandowanie ''Morituri te salutant'', kandydaci na Ursusa, ratującego Odrę z grzbietu tura, proszeni są o zgłaszanie się u trenera Brosza.

Piast Gliwice - GKS Bełchatów (niedziela, 14:45)

Oczywiście. Reflektory każdy klub musi mieć, naśkibic - naśpannnn, jego komfort jest najważniejszy, dołożymy starań, żeby mógł obejrzeć wszystkie mecze na żywo. I dlatego spotkania niedzielne, nie dość, że rozgrywane będą w porze gastronomicznej, to jeszcze nałożą się na siebie, a ty, widzu, hoduj sobie zeza. Ministerstwo Zdrowia ostrzega, że ilość obiadowych zakrztuszeń wzrośnie w niedzielę o siedem koma zero, a przypadki niestrawności, zgagi i innych takich spotykać się będzie czterokrotnie częściej. Jeśli gospodarze zagrają tak jak z Zagłębiem Lubin - obowiązywać będzie hasło ''Piast albo obiad - wybór należy do Ciebie'', ale jeśli GKS zagra na miarę własnych ambicji i faktu, że puchary są w zasięgu ręki, to trudno, możemy zjeść zimną zupę i odgrzewane drugie, zwłaszcza, że na deser dostaniemy pojedynek Rafał Kwapisz vs. Dawid Nowak.

''Wygraj ligę''

KS Poligon, FC Dreptak i FC Obcol palą gumy w blokach startowych, do biegu, gotowi... A kod dostępu do prywatnej ligi ''poligonowej'' to 860288295. Będzie się działo, punkty będą się sypać jak z rękawa i jak karne z kapelusza, a niżej podpisany jak zwykle będzie się dziwił, jakim cudem ktoś zdobył ponad 50 punktów w jednej kolejce i dlaczego nie zdecydowałem się na Iksińskiego, tylko w ostatniej chwili wybrałem Ygrekowskiego, który, oczywiście, od razu złapał kontuzję.

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.