Okiem kobiety: Jak to jest z tymi koszulkami polskich piłkarzy?

Poproszona o gościnny występ na Z Czuba przy okazji kontrowersyjnej sprawy nie-biało-czerwonych strojów reprezentacji, koleżanka z Ciach, choćby przez wzgląd na płeć bardziej predestynowana do ferowania wyroków w kwestii barw i odcieni, wygłasza opinię w tej delikatnej materii.

Pruski błękit, obsydian, atrament, kobalt, a może po prostu granat? Od kilku dni nieustannie zastanawiamy się nad właściwym określeniem kolorów nowych koszulek polskich piłkarzy i nadal nie doszłyśmy do ostatecznych wniosków. Metodą wykluczenia postarajmy się jednak znaleźć rozwiązanie tej frapującej zagadki, aspirującej do miana Największego Wydarzenia w Polskim Futbolu w latach 2010/2011.

Choć chłopcy ze Z Czuba przywykli nazywać je obsydianowymi, z pobieżnej oceny internetowych kolokacji wynika jednak, że określenie to przypisuje się raczej rozmaitym rodzajom broni siecznej oraz biżuterii, z góry więc postanowiłyśmy tę opcję odrzucić. Sorry, obsydianie.

Z podobnego powodu - czyli raczej nieudowodnionego uzusu w odniesieniu do elementów garderoby, a szczególnie do wyjazdowych koszulek reprezentacyjnych - odpadł tez błękit pruski, według Wikipedii ''nieorganiczny związek chemiczny, sól kompleksowa żelaza i cyjanowodoru. Stosowany jest głównie jako pigment do farb''.

Z innych, bardziej subiektywnych, dla większości żeńskiej populacji oczywistych jednak względów byłyśmy zmuszone wyelimnować kobalt. Każda, bardzo średnio nawet zorientowana w świecie kobieta wie bowiem doskonale, że kobalt jest żywszą, intensywniejszą barwą aniżeli smutne, ciemnawe zabarwienie strojów podopiecznych Franciszka Smudy.

Tym samym - do dyspozycji pozostały nam zaledwie dwie możliwości, które - o łaskawości losu! - można ze sobą śmiało zestawiać. Po długiej i dowodami popartej dedukcji, wzmocnionej kobiecym autorytetem i doświadczeniem w zakresie dochodzenia kolorystycznej prawdy, ogłaszamy, że w najnowszych modelach koszulek naszych chłopców dominuje atramentowy granat i tej wersji będziemy się trzymać.

Podobnie jak tej, że bez względu na nazewnictwo wzorów i kolorów, stroje reprezentantów są po prostu brzydkie. W obliczu tej debaty, na świeżości zyskuje odwiecznie głoszony w niektórych kręgach postulat o nieistnieniu w futbolu w ogóle żadnych koszulek.

Olalla ( Ciacha.net )