Ze strojami reprezentacji mogło być gorzej - kilka dowodów

Jakie są stroje reprezentacji, każdy widzi. Gdy Granatowo-Czerwono-Biali walczyli z Bułgarami część widzów się krzywiła, część pytała którzy to nasi, a niektórym oryginalne stroje Polaków po prostu się podobały. My poczuliśmy się umiarkowanie zawiedzeni widząc te kreacje, niemniej jednak chcemy pokazać, że mogło być gorzej.

Kolor granatowy podobno miał się kojarzyć z walecznością. Tak tłumaczyła swój wybór firma Nike. Jesteśmy wdzięczni, że nikt z decydentów nie pomyślał o nadziei.

Ten prototyp dedykujemy wszystkim malkontentom barw narodowych Monako. Gdyby nasi piłkarze mieli rękawy w kolorach przynależnych Luksemburgowi, stroje te miałyby jeszcze mniej wspólnego z polską tradycją.

Ktoś mógł wpaść na pomysł, by nasza kadra przez następne 2 lata promowała Euro 2012. Gdyby ten ktoś miał siłę przebicia, nasi piłkarze wyglądaliby jak dzieci kwiaty.

Zamiast korków piłkarze noszący ten strój wkładaliby martensy. Coś dla ludzi z sentymentem wspominających zwariowane lata 90-te.

Pamiętacie husarza ? Mamy wrażenie, że ten motyw jeszcze kiedyś powróci w wersji chopinowskiej, mickiewiczowskiej albo kopernikowskiej. I nie będzie to najszczęśliwszy dzień w życiu piłkarskich tradycjonalistów.

Gdyby komuś granatowy nie kojarzył się wystarczająco z walecznością, wrażenie to można wzmocnić wcielając naszych graczy do armii.

Koszmar wyśniony przez autora tego tekstu. Naprawdę. Jedenaście map Europy biegających za piłką. Na szczęście euroentuzjazm w Polsce nie przyjmuje tak fundamentalistycznych form. Pamiętajcie - lepiej grać w barwach jednego europejskiego państwa (nawet jeśli to Monako) niż dwudziestu siedmiu.

Spiro