Surowa Lekcja Dyscypliny: Odcinek 15 - Curling

Wszystko się kiedyś kończy, końca dobiega więc i przegląd olimpijskich dyscyplin. Na koniec naszej tragedii w 15 częściach został sport przez jednych nazywany szachami na lodzie, przez innych wojną umysłów, a przez jeszcze innych najnudniejszą rzeczą, której nie napisała Eliza Orzeszkowa. Oto curling.

Lekcja Historii

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać sportu, w którym macha się miotłami i rzuca czajnikami nie wymyśliły gospodynie domowe - nawet te zdesperowane. Curling wymyślili za to Szkoci, a uczynili to już drobne 500 lat temu. Zawody w przesuwaniu kamieni po zamarzniętych jeziorach organizowano bowiem już około 1540 roku. Z tego okresu pochodzą bowiem pierwsze zapiski na temat gry. Nazwa curling, pojawiła się kilkadziesiąt lat później, a oznacza ''ryczącą grę'', co jest nawiązaniem do dźwięku, jaki kamienie wydawały sunąc po tafli i dowodem na to, że to najbardziej black metalowy sport.

Jako wynalazek z tak długą historią curling po prostu musiał znaleźć się w programie igrzysk w Chamonix (chociaż z drugiej strony obleganie zamków miało jeszcze dłuższą historię i jakoś się na igrzyskach nie znalazło). Ludzkość zorientowała się jednak, że w ciągu kilku ostatnich paru setek lat udało się wymyślić piłkę nożną, hokej i wszechstronny konkurs konia wierzchowego i curling nie jest już dłużej potrzebny. Dzięki temu kolejne igrzyska były wolne od ludzi wyposażonych w miotły i czajniki. Tymczasem  borem lasem nadszedł jednak rok 1998 i igrzyska w Nagano. Na nich zaś curling powrócił niczym Jedi, Król czy inny Tata . Lekcja ZPT

Wbrew powszechnej opinii w curlingu nie chodzi o to, żeby uśpić kibiców, a następnie cichaczem wymknąć się z hali na piwo. Chodzi o to, żeby wygrać, a wygra ten, kto skuteczniej umieszcza kamienie w środku domu. Kamienie to te ważące 19,96 kg (44 funty) czajniki, natomiast dom, to ten symbol RAF-u , który ktoś podstępnie umieścił na końcu toru (na drugim końcu też, żeby nie trzeba było tachać kamieni między endami).

Każda drużyna składa się z czterech zawodników grających na pozycjach o bardzo odkrywczych nazwach - otwierający, drugi, trzeci i czwarty. Jeden zawodnik puszcza kamień, a reszta koryguje tor jego jazdy roztapiając przed nim lód specjalnymi szczotkami. O tym jak to robić decyduje zaś kapitan drużyny zwany skipem.

Mecz na igrzyskach składa się z 10 endów (chyba, że jest dogrywka, to z 11), w każdym endzie zaś drużyny naprzemiennie wypuszczają kamienie i gdy obie wypuszczą po osiem (po dwa na zawodnika) sprawdza się która drużyna wygrała partię i zdobywa punkty. A punkty zdobywa ten zespół, którego kamień jest najbliżej środka domu. Liczba zdobytych oczek w endzie jest zaś taka, jak liczba kamieni umieszczonych bliżej środka niż najbliższy kamień przeciwnika. To na początek powinno wystarczyć, żeby oglądać curling.

A jak oglądać curling? Przede wszystkim uważnie. Po pierwsze dlatego, że to jeden z tych sportów, które po godzinie pokochacie albo po godzinie będziecie smacznie chrapać. Po drugie warto oglądać uważnie, żeby dokładnie zrozumieć zasady i strategie, bo to dla Was prawdopodobnie jedyna szansa, żeby wystartować w Soczi. Już słyszałem o ludziach, którzy skrzykują się, żeby utworzyć zespół mogący reprezentować Polskę za cztery lata. W curlingu bowiem nie trzeba być pięknym, młody i wysportowanym - można być starym, brzydkim i z brzuchem, na którym można postawić zastawę dla sześciu osób, a i tak sięgnąć po olimpijski medal. Jeśli to Was skusiło i już widzicie siebie składających olimpijską przysięgę, to radzę się spieszyć, gdyż aby zdobyć punkty dające przepustkę do Soczi trzeba by zacząć startować już teraz. Żeby nie było tak różowo, to jest kilka problemów. Na przykład taki, że potrzebny sprzęt na początek to inwestycja rzędu kilkunastu tysięcy złotych, gdyż jeden kamień to przy dobrych wiatrach 200-300 dolarów, a żeby rozegrać mecz trzeba mieć ich 16.

Lekcja Geografii

Trudno mówić o olimpijskich multimedalistach, gdyż przed Vancouver w curlingu rozdano tylko siedem kompletów medali. Aż w sześciu z nich partycypowali Kanadyjczycy, którzy od 1998 z każdych igrzysk przywozili medal zarówno w turnieju kobiet, jak i mężczyzn. W tym roku passa zostanie przedłużona, gdyż po przegranym finale ze Szwedkami Kanadyjki skończyły olimpijski turniej ze srebrem. Panowie pod wodzą curlingowego Michaela Jordana, czyli Kevina Martina w nocy zagrają z Norwegami i ich spodniami o złoto.

Curling w niektórych krajach jest niesamowicie popularny, a w Kanadzie uprawia go 1 mln osób, co stanowi około 95 procent wszystkich ludzi puszczających kamienie. Najlepsi curlerzy mają zaś status gwiazd sportu, a mimo to nawet oni podając wykonywany zawód nie wpisują ''zawodowy curler'', a postrzygacz owiec, krawiec czy władca wszechświata na rencie. Wszystko dlatego, żeby zachować amatorski charakter curlingu. Z tradycją tą zaczęto jednak powoli zrywać, a zaczęli to Szkoci na czele z panującym mistrzem świata Davidem Murdochem.

W dobrym tonie jest zacząć od żenującego dowcipu. Tu dla odmiany żenującym dowcipem zakończę: Jakie jest ulubione piwo curlerów? Carling

I z tym wyrazem zażenowania na twarzy zostawiam Was, gdyż Surowe Lekcje Dyscypliny właśnie dobiegły końca.

Anrzej Bazylczuk