Medalu nie ma, jest szacunek

Z Francją graliśmy o pietruszkę, z Chorwacją oszukali nas sędziowie, na pierwszą połowę z Islandią nie pozbieraliśmy się po tym oszustwie? Nieprawda. Na mistrzostwach Europu Francuzi, Chorwaci i Islandczycy byli od nas lepsi. Ale tylko oni. Nikt więcej.

Tak się złożyło, że trzy drużyny, z którymi przegraliśmy na koniec turnieju wyprzedziły nas w klasyfikacji końcowej. Te trzy drużyny od 2000 roku na mistrzostwach Europy, świata i olimpijskich zdobyły 6 tytułów mistrzowskich i w sumie 13 medali (na 13 turniejów).

Jako kibic naprawdę mogę z tym żyć.

Jesteśmy lepsi od Danii (w tym okresie 5 medali, w tym jeden złoty), Niemców (5 medali, 2 złote), Hiszpanii (5 medali, 1 złoty) i Szwecji (4 medale, 2 złote).

Ale naprawdę mam się martwić?

Każdy może sobie wybrać, co zapamięta z tych mistrzostw. Już są tacy, którzy zapamiętają słaby mecz z Francją, fatalną pierwszą połowę z Islandią i kontrowersyjną porażkę z Chorwacją. Jasne - mnie też to boli. Ale zapamiętam także bezdyskusyjne zwycięstwa z Hiszpanią i Niemcami, skuteczną pogoń za Słowenią i interwencję Jaszki w ostatnich sekundach meczu z Czechami.

W przegrywaniu z reprezentacjami krajów, które piłkę ręczną hołubią od lat nie ma nic wstydliwego - a w drużynie Wenty na dodatek jest wielki niedosyt. Co sprawia, że lubię ich jeszcze bardziej.

Za rok widzimy się na mistrzostwach świata. Już mamy awans.

Bohdan Pękacki