Inni mają jeszcze gorzej: Golfowe przekleństwo

Za oknami warunki pogodowe optymalne do życia, tylko jeśli jest się śniegowym bałwanem, nasza reprezentacja kopana jeśli już wygrywa to wyłącznie z wirtuozami z Singapuru, bądź legendami tajskiego futbolu, na igrzyskach w Vancouver naszą szansą medalową jest Justyna Kowalczyk, 0.7 Tomasza Sikory i 0.6 Adama Małysza i tak można by w nieskończoność. Ale głowy do góry - są też tacy, którzy mają gorzej, tak jak państwo Abbottowie, którzy choć mieszkają na ciepłej Florydzie głów nie podniosą, bo bać się będą fruwających piłek.

W roku 1995 sportowcem roku ''Przeglądu Sportowego'' został Paweł Nastula, z numerem pierwszym w drafcie do NBA wybrano Joe ''WTF?'' Smitha, podwójną koronę piłkarską zdobyła Legia Warszawa, pierwszy poważny sezon w NHL zaliczył Mariusz Czerkawski, a Williamowi i Dorothy Abbottom z Naples na Florydzie wybudowano koło domu pole golfowe należące do Stonebridge Country Club. I to był właśnie początek koszmaru (numer pierwszy w drafcie Smitha zresztą też).

Regularnie od 15 lat na posesję Abbottów spada dziennie około 200 piłek wystrzelonych z pola. Wybijają one szyby w ich domu, dziurawią dachówki, odbijają tynk ze ścian, rozbijają gipsowe krasnale w ogródku, wpadają do zupy i tak dalej. Dzień w dzień. Godzina po godzinie. Dodatkowo para emerytów musi po własnym podwórku chodzić w kaskach, cały czas czując się jak monter kabli telefonicznych w Sarajewie ostrzeliwany przez snajperów. Może i nie wydaje się to największym dramatem, jaki może spotkać homo sapiens, ale zakładając, że pole golfowe otwarte może być, powiedzmy, 12 godzin, niewyobrażalne wręcz jest to, że w każdej z nich twój dom atakuje około 17 twardych i rozpędzonych piłek.

Małżeństwo wielokrotnie usiłowało już wpłynąć na trzech różnych właścicieli klubu, żeby ci, zmieniając nieznacznie układ pola, pozwolili im żyć w warunkach nieco lepszych niż polowe, na razie jednak bez skutku. Co najśmieszniejsze, choć oczywiście nie dla Abbottów, nigdy nie dostali oni nawet złamanego grosza centa zadośćuczynienia za powstałe szkody. I raczej nie pociesza ich to w tym wypadku to, że mają prawdopodobnie jedną z większych w świecie kolekcji naprawdę unikatowych piłek golfowych.

ŁM