W NHL ma być grzeczniej

Władze NHL ostatnio rozesłały do wszystkich zespołów pismo z prośbą, by podczas kontaktów z dziennikarzami uważać na to, co się mówi i niektórych myśli nie wyrażać zbyt dosłownie, ani nie ubarwiać słownictwem z filmów Pasikowskiego. Oto kilka postaci z NHL, które mogą mieć dziwne wrażenie, że pismo ma z nimi coś wspólnego.

Upomnienie podobno dotyczy głównie trenerów, którzy na konferencjach potrafią popłynąć bardziej niż Michael Phelps.

Joel Quenneville - w zeszłorocznym finale Konferencji Zachodniej Chicago Blackhawks odpadli z Detroit Red Wings po pięciu meczach. W spotkaniu numer 4 ekipa z Wietrznego Miasta zdobyła jedną bramkę, za to straciła sześć goli, a jej trener cierpliwość. Quenneville na pomeczowej konferencji stwierdził, że przyznanie Detroit przewagi, po której Wings zdobyli gola na 3:0 wypaczyło wynik meczu i jest najgorszą decyzją w historii sportu. Takie tłumaczenie porażki nie spodobało się ani fanom, którzy wskazywali, że mecz wcześniej to Wings przegrywali 3:0, a zamiast narzekać odrobili straty, ani lidze, która wlepiła trenerowi Blackhawks 10 000 dolarów grzywny. My dorzucilibyśmy do tego przymusowe oglądanie meczu Hiszpania - Korea Południowa przed każdym posiłkiem, a przed snem ten filmik:

Ron Wilson - trener Toronto Maple Leafs znany jest z tego, że lubi używać nowoczesnej technologii i zawsze mówi to, co myśli. Szczególnie udany miał marzec zeszłego roku. Najpierw na konferencji prasowej wdał się w pyskówkę z dziennikarzem Howardem Bergerem, którego oskarżał o podważanie jego trenerskich kompetencji:

A kilka dni później tak uparcie wyrażał swoje zdanie o pracy sędziów w meczu Toronto z Tampa Bay, że arbitrzy postanowili wysłać go, gdzieś, skąd nie będą słyszeć jego narzekań:

Pat Quinn - między 1978 a 2006 prowadził drużyny NHL w 1318 meczach sezonu regularnego i 94 playoffs. Jego zespoły dwa razy docierały do finału Pucharu Stanleya, a z reprezentacją Kanady wywalczył złoty medal na Igrzyskach w Salt Lake City i Puchar Świata w 2004. W 2006 zdecydował się jednak zawiesić na kołku to, co na kołku zwykli zawieszać trenerzy z NHL i poświęcił się pracy z juniorami. Teraz wrócił jako szkoleniowiec Edmonton Oilers. Decyzji o comebacku w swoim pamiętniczku pewnie nie określa jako ''najlepszej w życiu'', gdyż jego zespół szoruje po dnie ligowej tabeli od mułu izolowany tylko przez Carolina Hurricanes. W tym sezonie główny wkład doświadczonego trenera w ligę to zasilenie jej konta kwotą 10 000 dolarów. Jest to efekt kary nałożonej na Quinna po tym, jak na konferencji po meczu Oilers z Calgary stwierdził, że w dawnych czasach Jerome Iginla za wejście, które zafundował Sheldonowi Souray dostałby kijem w łeb

John Tortorella - obecny trener New York Rangers znany jest z tego, że w 2004 roku doprowadził Tampa Bay Lighting do mistrzowskiego tytułu i tego, że na konferencjach błyszczy jak lampki na choince. W 2007, jeszcze jako trener Błyskawic, kazał Larry'emu Brooksowi z New York Post iść sobie. Uczynił to jednak nie w stylu przeciętnego miłego gościa, a przeciętnego Franza Maurera. Żeby było zabawniej miało to miejsce w czasie wywiadu emitowanego na żywo przez CBC. Incydent z Brooksem zobaczycie koło 1:05:

W kolejnym sezonie niezbyt pochlebne komentarze na temat pracy sędziów kosztowały go 10 000 dolarów, a już w Rangers zaliczył zawieszenie na jednej mecz. W czasie zeszłorocznych playoffs przeszedł bowiem od słów do czynów i rzucił w fana Washington Capitals butelką, a następnie straszył go kijem.

W tym sezonie zasłynął już tym, że niezadowolenie z derbowej porażki z Islanders ubarwił słowami w telewizji znanymi jako ''piiiik''.

Don Cherry - wprawdzie drużynę w NHL ostatnio prowadził jeszcze w czasach, gdy łyżwy robiono z kości upolowanych dinozaurów, ale od lat jest jednym z najbardziej znanych hokejowych komentatorów. W tym czasie zasłynął wieloma kontrowersyjnymi stwierdzeniami, marynarkami typu ''bądź widoczny na lodowisku'' i tym, że czasami lubi wystrzelić pewnym słowem na ''f'' (1:15):

A czasem miotać nim jak z uzi:

Na karne przepisywanie tekstu w stylu ''najpierw pomyślę, potem powiem'' zasłużyli jednak nie tylko trenerzy

Mats Sundin - Szwed wielkim hokeistą był. Po jego strzałach syreny w halach NHL rozlegały się 564 razy. Do tego także 38 w playoffs i kilka razy w czasie wywiadów tak, jak gdy pytano go o transfer do Montreal Canadiens:

Jeremy Roenick - ten sezon jest pierwszym od 1988 roku, gdy na taflach NHL brakuje Amerykanina, który w czasie swej kariery zawsze zapewniał kibicom emocje, a lidze stałe wpływy z nakładanych na niego kar. Kiedy J.R. coś się nie podobało nie układał czterowierszy, ale mówił dokładnie, co myślał. A myślał na przykład, że wszyscy którzy krytykują zawodników za lockout mogą ''pocałować go w dupę''. Niejednokrotnie ostro wypowiadał się też o pracy sędziów. Czasem trudno było mu się dziwić - też byśmy się wkurzyli, gdyby wybity ząb i siedem szwów nie było dla arbitra dowodem, że przeciwnicy grają za ostro. Czy nasze zdanie argumentowalibyśmy rzucając w sędziego butelką, tak jak zrobił to Roenick, nie wiemy. Sean Avery - gracz New York Rangers słynie z irytowania rywali na lodzie i poza nim. Swój najsłynniejszy wybryk zanotował w grudniu 2008. Gdy grał jeszcze w Dallas Stars przed meczem z Calgary Flames zawołał dziennikarzy i powiedział im jak się cieszy, że może znów odwiedzić Kanadę i że bardzo dziwi go, że inni gracze umawiają się z jego sloppy seconds , czyli mówiąc oględnie dziewczynami, które jeszcze niedawno sypiały z nim. Chodziło mu głównie, by dokopać Dionowi Phaneufowi z Flames chodzącemu z jego ''byłą'' Elishą Cuthbert:

Liga zareagowała natychmiast zawieszając go bezterminowo. Karę następnie zamieniono na 6-meczowy zakaz gry, ale Stars ogłosili, że w ich koszulce Avery będzie mógł jeździć najwyżej na miejskiej ślizgawce, bo już go u siebie nie chcą.

Carey Price - młody bramkarz Montrealu w zeszłym roku występem w Meczu Gwiazd dostarczył swoim rodzicom sporo powodów do dumy. Tym występem w wywiadzie znacznie mniej:

Swoją drogą podobne pismo NHL powinna wysłać także do sędziów. Oto jak w zeszłym roku jeden z arbitrów wzywał Martina Strakę z New York Rangers do masturbacji.

A jeśli już przy temacie sportowych przekleństw jesteśmy, to w ramach bonusu nieśmiertelny klasyk, czyli Radosław Majdan Show.

Bazyl

Copyright © Agora SA