Nia ma Abela Xaviera, niech żyje Fajsal

Na samym początku chcieliśmy tylko zapewnić wszystkich, że jeśli powiedzieliśmy kiedyś, że Z Czuba będzie istniało tak długo, jak długo będzie grał Abel Xavier (a całkiem możliwe, że to zrobiliśmy), to kłamaliśmy. Na nasze i Wasze szczęście Z Czuba zamierza bowiem istnieć dalej, mimo tego, że Portugalczyk zakończył we wtorek karierę.

Ostatni mecz we w miarę normalnej lidze Xavier zagra ponad rok temu w drużynie ''Mel B. Davey B. i paru śmieciarzy'' (wcześniej Los Angeles Galaxy). Potem tułał się po Bliskim Wschodzie, kopiąc piłkę między innymi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie fenomenalny poziom futbolu doprowadził Portugalczyka do tego, że 1) zwrócił oczy ku Allahowi, a gdy to nie pomogło 2) zakończył karierę.

Obu tych rzeczy dowiedzieliśmy się z wtorkowej konferencji prasowej, na której Xavier ogłosił zarówno odwieszenie korków na brodzie kołku, jak i konwersję na islam połączoną ze zmianą imienia. Nie ma już między nami Abela Xaviera - jest Fajsal. Jakby tego mało, znany z wybuchowego charakteru, poza- i boiskowej ekstrawagancji piłkarz brzmiał w swoim oświadczeniu zupełnie jak nie on.

- To dla mnie bardzo emocjonalny moment i mam nadzieję na spełnienie się w tym nowym etapie mojego życia. W trudnych momentach znajdywałem pocieszenie w islamie. Powoli uczyłem się religii pokoju, równości, wolności i nadziei, a to są te wartości, z którymi się utożsamiam - powiedział Portugalczyk.

Po czym dodał, że od tej pory zamierza pracować dla jednej z fundacji z ZEA, zajmującej się pomocą afrykańskim muzułmanom. My zaś będziemy pamiętać go takiego, jakim był - kłótliwego, z nieustabilizowaną formą, zmieniającego kluby jak wokalisto Tokio Hotel rękawiczki (w karierze Xavier grał w Estreli Amadora, Benfice, Bari, Realu Oviedo, PSV, Evertonie, Liverpoolu, Galatasaray, Hannoverze, Romie, Middlesbrough, LA Galaxy). Oraz, co już kiedyś zauważyliśmy , jako negatyw Edwarda Nortona .

BONGARTS/GETTY IMAGES/Christof Koepsel

W pamięć wbił się nam też portugalski obrońca jednym z ładniejszych meczów na dużych imprezach ostatniej dekady - gdyby nie miał lewej ręki, to może Portugalczycy zdobyliby 9 lat temu Mistrzostwo Europy (od 1:25).

Tak czy siak, Abelu Xavierze, znaczy, ekhm, Fajsalu, możesz być pewien jednego - będziesz przez nas pamiętany.