Darren Bent pojedzie na mundial, ale tylko po hipnozie

Darren Bent jest w tym sezonie najlepszym (obok piłki plażowej) strzelcem Sunderlandu i z 10 bramkami na koncie znajduje się w czołówce snajperów Premier League. Fabio Capello patrzy na niego całkiem przychylnym okiem pod kątem afrykańskiej wycieczki znanej jako MŚ 2010, a piłkarz zrobi wszystko, żeby się na nią załapać. Nawet będzie leczył się hipnozą.

Jeśli coś bowiem przeraża Benta to nie sytuacje sam na sam z Petrem Cechem a pająki.

Nie mogę ich znieść, one są straszne. To nie jest tak, że nienawidzę zwierząt czy coś w tym stylu - w dzieciństwie miałem nawet węża, ale nie zaczynajcie nawet mówić o pająkach. One mnie przerażają.

Problem jest taki, że w RPA sytuacja z pająkami wygląda mniej więcej tak jak w Polsce z działaczami PZPN - gdzie się człowiek nie obróci, tam trafi na jakiś okaz. Zwłaszcza, że południową Afrykę zasiedlają między innymi pająki z rodzaju Latrodectus (w Polsce znane jako jako ''wstaw dowolne'' + ''wdowa''), zabójcze bardziej niż rzuty wolne egzekwowane przez Juninho Pernambucano. Bent jest zatem przerażony, ale podobno też i zdesperowany, żeby pokonać swój lęk i na turniej do RPA jednak pojechać.

Darren zrobi wszystko, żeby pojechać na mistrzostwa. Jeśli w pokonaniu jego strachu miałaby mu pomóc hipnoterapia, podejmie się jej - twierdzi źródło zbliżone do piłkarza.

Podziwiamy odwagę i mamy nadzieję, że podczas zabiegu nikt nie wmówi piłkarzowi, że jest na przykład Sebastianem Milą.