Poligon: "Zaproście mnie do stołu " czyli rękopis znaleziony w Batorym

- Tak dalej być nie może! - powiedział Szef Telewizji i oparł się ciężko  o okrągły stół - Rzeczywistość stawia przed nami nowe wyzwania, a społeczeństwo rzeczywiście nas wyzywa. W dodatku ukazała się FIFA 10 i chodzą słuchy, że kibice przygotowują własną Ekstraklasę z własnymi drużynami, własnymi transmisjami na Youtubie i w ogóle, proszę państwa, mądie.

- Powiem wam szczerze - Prezes związku zsunął okulary na czubek nosa - Przyszedłem tu z własnej woli i z własnej woli wysłucham, co szanowni zebrani mają do powiedzenia. - Po czym na zjeździe i tak przeprowadzę własną wolę - mruknęła Wewnątrzzwiązkowa Opozycja. - Albo wyprowadzę. Kogoś. - Prezes zawiesił na Wewnątrzzwiązkowej Opozycji ciężkie, posępne spojrzenie, pod wpływem którego opozycja zaczęła się rumienić, pocić i rozluźniać krawat. - Ale jak my mamy działać? - zapytał Trener - Wszyscy są dla nas wredni! Krytykują wszystko co robimy! Wciąż tylko nas popychają i odpychają! -Ty, patrz! Cytują cię! - zarechotał Shrek do Osła. Osioł z trudem otworzył oczy. - A co? - ziewnął - Już grudzień i Prezes powiedział "Ja chcę jeszcze raz!"? - My, nowi ludzie - kontynuował Trener. - Ale silwuple się nie śmiać, dobrze? - Szef Telewizji usiłował uspokoić Salę. - Państwo chyba tracą z oczu meritum sedna - Profesor chwycił mikrofon obiema rękami i postanowił, że żywcem go nie odda - Etyczne podstawy rozwiązań prawnych determinują, że tak powiem, w zasadzie, a nawet w istocie, co z kolei implikuje przeniesienia problemu z osi paradygmalnej na płaszczyznę symulakralną, w której powinniśmy zdefiniować... - Mądrze mówi! - szepnął Delegat do Delegata. - Ale co właściwie mówi? - odszepnął Delegatowi Delegat. Delegat wzruszył ramionami. - A tego to już, niestety, nie mówi. Trzeci delegat zaczął zjadać krzesło. Szef Telewizji zarządził przerwę na reklamy.

Po przerwie głos zabrał Dziennikarz i zaczął domagać się konkretów. - Domagam się konkretów! - powiedział. - Proszę uprzejmie! - powiedział Pan ze Śmiesznej Audycji - Stawiam formalny wniosek, żeby było lepiej. Kto jest za? Wszyscy byli za. - I żeby sędziowie nie brali! - kontynuował Pan ze Śmiesznej Audycji - Kto jest za? Wszyscy byli za. Prawie wszyscy. - O, przepraszam! - zaoponował Sędzia - Nie wiem, jak koledzy, ale ja się czuję urażony, bo dopóki nic mi nie udowodnili to obowiązuje domniemanie. - Że co? Co obowiązuje? - dopytywał się Trener - Głośniej! Mówcie głośniej! - Domniemanie! - tłumaczył Były Piłkarz - Znaczy, że sędzia na pytanie do kogo się zwrócić w sprawie wyniku odpowiadał "Do mnie", potem następowało przekazanie koperty, a następnie jej "manie" przez sędziego. - Koperty? Sprytne - ucieszył się Działacz - Wie pan jakie to niewygodne ciągle tachać ze sobą oponę? Przepukliny dostałem, marynarkę upaprałem Patrzcie państwo, koperta. Czego to ludzie nie wymyślą... - Konkrety! Konkrety! - popędzał Pan ze Śmiesznej Audycji - Proponuję taki zapis: Opracuje się kodeks, w którym powiemy sędziom, że nie wolno im robić tego, czego nie wolno im było robić już dawniej, ale co robili i za co teraz wielu siedzi. - Ale oni to wiedzą, Kocie - powiedziała inspektor Pierzchała z Wydziału Wewnętrznego. - Wiedzą, nie wiedzą, dazynt meter - odparł Pan ze Śmiesznej Audycji - Ważne, że będzie na piśmie, a poza tym czas nas goni i zaraz będą reklamy, więc kto jest za proszę podnieść... - ...z brzuszka pochodzi siedemdziesiąt procent odporności, dającej żółtym kotłom tyle możliwości! - podnosiły reklamy.

- Szkolenie! Najważniejsze jest szkolenie! - tłumaczył gorąco Nauczyciel - Młodzież przyszłością narodu! Wyszkolona młodzież wyszkoloną przyszłością wyszkolonego narodu! - Kto go tu wpuścił? - zapytał Szef Wydziału - Podobno mieliśmy rozmawiać poważnie, a ten jakieś dyrdymały... - Ale rację ma. Szkolenie jest ważne - zapalił się Dziennikarz - Bez szkolenia człowiek by nie wiedział, co, nie wiedziałby gdzie, a może nawet nie wiedziałby jak. Musi być szkolenie. - Musi być plan szkolenia - przekonywał Lekarz. - I musi być konsultowany! - domagał się Nauczyciel. - Czyli zapisujemy: plan... szkolenia... musi... być... kon... sul... to... wany... - przyzwyczajony do klawiatury komputera Dziennikarz mężnie walczył z długopisem - Kto za? Wszyscy byli za. Tylko Nauczyciel marudził, że co prawda powstał zapis o konieczności konsultacji planu, ale zabrakło zapisu o konieczności powstania samego planu. Ale kto by go tam słuchał. Zwłaszcza, że już zaczynały się reklamy.

- A co byście, panowie, powiedzieli na zapis o konieczności zachęcenia do wdrożenia? - zapytał Wiceprezes - Myślmy pozytywnie, nie możemy wszystkiego sprowadzać do kar. Nagradzajmy. Chwalmy. Zachęcajmy. - Do czego zachęcajmy? - nie zrozumiał Ślusarz. - Do wdrożenia - westchnął cierpliwie Wiceprezes. - Wdrożenia czego? - drążył Ślusarz. - Czegokolwiek! Wszystkiego - Wiceprezes był wyraźnie poirytowany - W sytuacji, w jakiej znalazła się polska piłka, wszystkie ręce potrzebne są na pokładzie i każde działanie jest działaniem dla dobra... - ...tego nieszczęśliwego kraju! - dokończył Książę i uściskał Wokulskiego, który z wypiekami na twarzy oglądał pannę Izabelę w reklamie odkurzaczy.

Wrzało wokół prawnej nogi okrągłego stołu! - Prokuratura wywiązuje się z obowiązkowych kontyngentów podejrzanych i zatrzymanych, ale Komisja Dyscyplinarna sypie piasek pod kłody i wkłada nogi w szprychy! - gorączkował się Prokurator. - Dopóki nie ma wyroku sądowego - tłumaczył Członek Komisji - według prawa są niewinni. - Według prawa są podejrzani! - rzęził Prokurator - I zatrzymani! - No to ich wypuście - zaperzył się Członek Komisji - Przecież nie powinno się aresztować niewinnego. - Wam wszystkim powinno się patrzyć na ręce - skomentował Przedstawiciel Opinii Publicznej. - Że kto? - zdziwiła się Opinia Publiczna. - O, przepraszam! - obruszyli się dyskutanci - Ręce mamy czyste! Myliśmy! - Ha! Zacieranie śladów! - zatryumfował Przedstawiciel Opinii Publicznej. - Że czyj? - zdziwiła się Opinia Publiczna. - Ruhe! - wrzasnął Leon Niemczyk w mundurze austriackiego żandarma. - Dobra, spokój! - uciszył wszystkich Prezes, podciągając dyndające pod brodą okulary na czubek nosa - Audyt będzie i kropka. - Zwariowałeś, Grzesiu? - przestraszył się Wiceprezes. - Spokojnie, spokojnie - chichotał prezes, zasłaniając się teczką z napisem i gryzmołkiem reklamowym - Najpierw udamy, że chodziło o "Audi" i wymienimy służbowe fury, potem zrobi się przegląd, a następnie w hukiem i fanfarami wywali się Przewodniczącego Komisji. Sam wiesz, kto go mianował i sam wiesz kogo my mianujemy na jego miejsce... - ...i ile czasu zajmie nowemu Przewodniczącemu zapoznanie się ze stanem inwentarza? - ucieszył się Wiceprezes. - Koniaczek? - Podwójny. Stać mnie.

- Ktoś ma jeszcze jakieś kelkeszoz infuła? - zapytał Szef Telewizji - Nasz produkt cuchnie! - zdenerwował się Szef Innej Telewizji - A nasz nie! - Szef Telewizji był wyluzowany jak bohater najnowszej reklamy herbatek ziołowych. - Ale jeśli nasz produkt cuchnie, a wy pokazujecie nasz produkt... - chytrze zaatakował Szef Innej Telewizji. - To nic się nie dzieje, bo to, co widać jest ładne, to co mówimy jest mądre, a smrodku na ekranie nie widać. Ale kiedy pan Szef Innej Telewizji znajdzie sposób, żeby pokazać zapach, to go serdeczne bięweni do naszej siedziby, chętnie kupimy patent. - Ale nasz produkt cuchnie! - Szef Innej Telewizji wciąż był zirytowany. - Odświeżacze powietrza i atmosfery wzajemnego niezrozumienia za jedyne 29,99 peelena, sznureczek gratis - telewizor postanowił włączyć się do merytorycznej dyskusji i wnieść swój wkład w proces naprawy polskiej piłki.

- Licencje. Co z licencjami? - zapytał Prezes Klubu - Bo żeby potem nie było, że minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal, a my wciąż nie będziemy wiedzieć czy gramy w I czy w III lidze. - To już nie nasza sprawa - ucieszył się Przedstawiciel Związku - Proszę pytać Przedstawiciela Spółki. - Licencje będą - uspokoił zebranych Przedstawiciel Spółki. - Kiedy? - zainteresował się Prezes Klubu. - Za ile? - Wiceprezes Klubu był bardziej konkretny. - No wie pan?! - obruszył się Przedstawiciel Spółki - Pan mnie obraża! - Tyle samo plus ewentualnie VAT - przetłumaczył Wiceprezes Klubu Prezesowi Klubu, po czym ucieszeni udali się do sali telewizyjnej na kolejny odcinek reklam.

Atmosfera konstruktywności udzieliła się wszystkim. - I żeby zachęcić do Euro! - I żeby boiska były. - I żeby były równe! - I żeby było bezpiecznie! - I ciepło! - ...i, rozumiesz, teraz wszyscy będą pisać, że pomysły, że działania, więc mamy co pokazać na grudniowym zjeździe, a opozycję się... - I żeby miasta pomagały! - Przez jakie "ż" pisze się "żeby"? - zaniepokoił się Protokolant. - I książki niech dają! - Niech se kupią! - Książka to nie mecz! - O, znalazł się! - Wzmożenie wysiłków! - Dołożenie starań! - Położenie nacisku!

...

"Gina szybko napisała: 1. Optymalizacja potencjału. 2. Zasilanie sfery realizacyjnej. 3. Wdrażanie perspektywiczne. 4. Strategizacja priorytetów. 5. Wzmocnienie podstawowych struktur. - Jak to wszystko wymyśliłaś? - pytam zachwycona. - Zawsze wypisuję te pięć punktów".

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.