Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: Dobre imię

Pierwszy odcinek trzeciego sezonu sitcomu do czytania. Zapraszamy.

Miejsce akcji:

Mała speluna na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluna o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

Pistaszewski - ma dwie pasje: sport i filmy ze Stevenem Seagalem. Przy czym jego słabość do sportu opiera się mniej więcej na tych samych instynktach, co słabość Stevena Seagala do skręcania karków złym ludziom.

Nikola - w Pingwinie od niedawna, w związku z otworzonym parę dni wcześniej solarium w budynku obok. Nie lubi stać w kolejce, natomiast lubi colę w dobrym towarzystwie. Sportem się interesuje wyłącznie w celach towarzyskich.

Paweł - słyszał o Adamie Małyszu, Jerzym Dudku, Otylii Jędrzejczak i Olisadebe. Innych sportowców wciąż poznaje dzięki znajomym z Pingwina, do których wrócił się przez morze po paru miesiącach rozłąki.

Niewyraźny Robert

Odcinek 1, 3 sezon - Dobre imię

 - Gdyby to był związek oparty na wspólnym celu, nie wiem, zamążpójściu, dziecku, czy stworzeniu fundacji wspierającej młode talenty lekkoatletyczne... Ale nie był. To był związek oparty na chęci przeżycia przygody i ty padłeś ofiarą tej chęci, Ejsi.

 - Doceniam co mówisz, ale zrzucanie winy na Lenkę nie przywróci mi dobrego imienia w oczach Mucziego.

 - A jak ty w ogóle masz na imię człowieku? Człowieku, który wylądował w łóżku z dziewczyną najlepszego przyjaciela? Wy wszyscy tutaj z ksywami, których nie rozumiem. Masz jakoś głupio na imię?

 - Skoro wspomniałem o przywróceniu dobrego imienia, chyba jasne, że moje imię jest dobre. Musi ci to wystarczyć. Swoją drogą tobie, skoro już wróciłeś z dalekiej podróży, też jakaś ksywa się przyda. Szkielet na przykład.

 - Ja też nie mam przezwiska. Choć kiedyś nazywali mnie Łysy.

 - Przecież nie jesteś łysy!

 - Hmm. Dobra, powiem wam. Ale w tajemnicy.

 - Nosisz perukę???

 - Byłem prekursorem golenia pach wśród sportowców.

 - Boję się pomyśleć, jaką ksywę daliby twoi znajomi Gilbertowi Arenasowi - prekursorowi golenia moszny za pomocą zardzewiałej żyletki.

- Bo jak sportowcy biorą się za nadawanie imion, kończy się to zwykle jakimś koszmarem. Nie żebym miała coś do Michaliny Mili, ale Brooklyn Beckham? Sokrates Ljoekelsoey? A tak w ogóle - siema chłopaki! Gdzie Muczi? Gdzie Lenka? Dawno ich nie widziałam.

- Chwilka. Po kolei. Kto to jest Michalina Mila? I co tu robi były chłopak Wiki?

 - Jestem Paweł.

- Pistaszewski.

- Paweł wrócił z Anglii, mówiłam Ci.

 - Ładny fryz bejbe. Nowiuśki?

- A Michalina Mila to córka Sebastiana Mili. Też całkiem nowiuśka.

- To jest dziecko spłodzone z tą kobietą, którą Mila chciał zamknąć w bagażniku? Hehe.

 - Będą na nią wołali Mimi. Albo Micha. Albo córka tego głupkowatego piłkarza.

- Ejsi, gdzie jest Muczi i Lenka?

 - ...

 - Wyjąłeś mi to z ust, Robercik.

- Co się stało?

 - W skrócie: Ejsi ma podejrzenie, że przespał się z Lenką. Muczi jest tego pewien i nie odzywa się do Ejsiego od miesiąca. Lenki raczej już nie zobaczycie, wróciła na Ukrainę.

- Ale chwila. Co to znaczy "Ejsi ma podejrzenie, że przespał się"?

- Hehe! Kochanie, ja ci wytłumaczę, co ten łajza zrobił. Pamiętasz, jak zaczęłaś jeść plakat z Davidem Villą na ostatniej imprezie?

- Nie pamiętam.

 - No właśnie. Ja też byłem pijany. Dzięki Pistaszewski.

 - I zanim przyszliście, radziliśmy tu z Pawłem, jak pomóc Ejsiemu odzyskać przyjaciela.

 - Ja ci się Wikuś wyspowiadam, masz spódniczkę w kratkę, pozwól, że przyklęknę...

- Hola hola, taka spowiedź zwykle kończy się pukaniem...

- Chłopcy, przeginacie. A sprawa poważna. Mów Ejsi.

 - Znasz mnie Wiki, prawda? Wiesz, że ja za Muczim to w ogień albo nawet do linii obronnej w futbolu amerykańskim. Ba - jakby miał na nazwisko Mila i chciał córkę nazwać Kamila, to ja kciuki w górę, jeśli tylko to mu sprawi radość. No ale z tą Lenką...

- No mów tu pręcikiem Pistaszewskiemu od A do S.

 - Zacznę od S - szatdafakap. No to mam nadzieję, że pamiętacie - siedzieliśmy tutaj i gadaliśmy o Eurobaskecie, Muczi wstał i poszedł sobie, bo musiał rano wstać... Mam nadzieję, że pamiętacie, bo ja tak średnio. Wyszedłem z Lenką i nagle znalazłem się w 1992 roku. Mecz Portland Trail Blazers i Detroit Pistons - Rod Strickland wchodzi pod kosz, blokuje John ''Pająk'' Salley, Rodman jeszcze w normalnej fryzurze, a raczej we flat topie... Nagle Kevin Duckworth mówi mi, że mnie kocha. Myślę - spoko, ja go trochę też, ale że ja tylko gram dwie minuty na mecz i Muczi zaraz wejdzie, bo to kapitan i gwiazda drużyny, a on, że skoro tak to on usiądzie na ławce. Potem Jerome Kersey takiego fajnego dunka zrobił, i nagle uświadomiłem sobie, że jestem gdzieś indziej niż w Palace of Auburn Hills i że się całuję z Lenką. Potem bardzo długie ujęcie szybującego Clyde'a Drexlera i budzę się idąc po jakimś moście. Zacząłem biec...

 - No to w chodzie sportowym jedno ostrzeżenie - pytanie czy już wcześniej pozwoliłeś sobie na skrócenie dystansu.

 - Nie wiem Januszu, cały czas miałem wrażenie jakby moje stopy nie miały kontaktu z podłożem. Co sądzisz Wiki?

- No nabroiłeś, ale nie ja jestem sędzią w tych zawodach.

 - Faktycznie, nie powinnaś być.

 - Niewiele pamiętam, ale pamiętam, że stałem przed wyborem Muczi albo Lenka i wybrałem Mucziego, dlatego Lenka jest teraz na Ukrainie. Ja z kolei wylądowałem pod innym kodem pocztowym niż mój kumpel i nie wiem ile znaczków pocztowych muszę nakleić aby moja pocztówka z przeprosinami doszła.

- Już się nalizałeś i nic się nie klei, he he, Ejsi Lenkę... Michalina Mila... Jak w serialu normalnie! Piwo Januszku!

- No widzisz Ejsi, wydawało się, że z Sebastiana Mili też nic nie będzie a jednak Michalina się z tego urodziła. Może musisz poczekać na dni płodne swojego przyjaciela.

 - Tylko nie pij wcześniej za dużo, bo znów ci się ten dakłort przyśni, tyle, że z łatwiejszym zestawem pytań.

- Masz potencjał koleś, twoje zdrowie, duszkiem... Kolejne piwo Janusz, Michalina Mila!

 - Michalina Miiiiilllaaaaaaaa!!!

 - !

 - O, kolega chyba już widzi dakłorta. Podwójnie.

 - ...

 - Muczi...

 - Janusz... Kolejka dla mnie i dla Ejsiego. Pijemy, bo marnotrawny Sebastian chędożył po dyskotekach aż miło, obstawiał u buka mecze drużyn, które lubi aż miło, kochał starych aż miło, błądził po fiordach aż miło, zgubił się na Praterze aż miło, był zaginiony aż miło, ale odnalazł się. Radujmy się. Michalina Mila się rodzi, niemoc truchleje, życie żyje, więc żadna przyjaźń dziś nie umrze! Będziemy pić za nowe ze starego i nieudanego. Fiordy i Prater są daleko, stepy akermańskie też. Nieobeeee... Przepraszam - nieobecni nie mają racji.

- Brudzik!

 - Faktycznie jak w serialu. W serialu ''Magda M''.

 - ''M jak Miłość'' raczej. Nie jesteśmy bliźniakami Ejsi, ale bez nas dwóch to nie ma sensu. Może i zachowałeś się nędznie, ale ja będę jak Legia Warszawa i Nędzę przyjmę, nawet po epizodzie w Widzewie. Będę jednak wyczulony na zmarnowane stuprocentówki. Tej czterdziestoprocentówki też nie zmarnuj, zdrówko...

 - To chluśnij rockets...

 - Nie no, człowiek wraca z obcego kraju, a tu po staremu widzę...

 - Ja też.

- Bo ty jesteś stary Janusz. Piwo, bo scenariusz mi się przestał podobać.

- To co moi ulubieni koledzy? Sztama?

 - Sztama. Od dziś znów kocham ciebie. I tę blondi przy barze.

- Czeeeść, Nikola.

- Pfff

 - Cześć, Ejsi jestem.

 - Cześć, Paweł.

- Cześć, Pistaszewski.

 - g

- Ładne imię - Michalina.

 - Ale nie tak ładne jak Nikola. Chcę o nim wiedzieć wszystko. To z greckiego chyba...

Koniec

Autorzy Pingwina , Spiro&Kostrzu, piszą również blogi, na które serdecznie zapraszają tych, którym jeszcze mało.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl

Pradawny felieton o Sebastianie Mili wadzącym się z filozofami jest tutaj