Polscy żużlowcy są mistrzami świata, ale nie dla ministerstwa

Polska drużyna żużlowa została w lipcu tego roku najszybciej jeżdżącą w kółko ekipą globu. Zdaniem jednak Ministerstwa Sportu tylko tak trochę. I jakby poniekąd. W każdym razie Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Adrian Miedziński, Piotr Protasiewicz i Tomasz Gollob, zdaniem siedzących za biurkami urzędników, mistrzami świata nie są.

Trzy lata temu ministerstwo wydało rozporządzenie na Mocy którego każdy reprezentant kraju w nieolimpjskim sporcie drużynowym, który wraz ze swoją ekipą zdobędzie tytuł mistrza świata, zainkasować powinien z budżetu 14 000 złotych. Nie będziemy tu wchodzić w detale czy dużo to czy mało, ograniczymy się tylko do stwierdzenia, że za tę kwotę wyemigrowalibyśmy do Hiszpanii i założyli LosZczubos.es.

Tak czy siak żużlowcom się te pieniądze należały, nie dostaną ich jednak. Ministerialni urzędnicy uznali bowiem, że oficjalna nazwa zawodów, w któcyh tryumfowali Polacy to Drużynowy Puchar Świata i że nigdzie nie ma tam słowa ''mistrzostwo''. Zignorowali przy tym takie drobne detale, jak to, że na medalach nasi zawodnicy mają napisane ''mistrzowie świata'', a także fakt, że DPŚ to jedyna impreza tej rangi na całym globie, więc nic innego ''mistrzostwami'' być nie może. Pieniędzy zatem nie ma, a nawet jeśli się pojawią, przeznaczone zostaną w Ministerstwie Sportu na spinacze, kubki do kawy i plakaty Tokio Hotel w skali 1:1. Nie ma się zatem co dziwić żużlowcom, że są rozżaleni.

- Nie chodzi tu już o te 14 tys. zł. Poradzimy sobie bez tego, naprawdę. Ale pytam: co zostanie po tym sukcesie gdzieś w historii? Czy ktoś za kilkanaście lat powie, że nie zostaliśmy mistrzami świata? Nie, zostaliśmy. Żadna decyzja tego nie zmieni. Zrobiliśmy to w niesamowitym finale dla tych tysięcy ludzi, którzy byli wtedy na stadionie i przed telewizorami, czy słuchali relacji w radiu. To było mistrzostwo dla kibiców. Jeśli ktoś uważa inaczej, to... Ech, już lepiej nic nie powiem, nie będę się kopał z koniem - powiedział lider kadry,Tomasz Gollob.

Walcząc o 14 tysięcy kopalibyśmy się z koniem, Jean-Claudem Van Dammem, Chuckiem Norrisem i Dikembe Mutombo. Naraz.