Zawał serca trenera przez teleturniej i Odrę Wodzisław

W sobotę Warta Poznań pokonała Górnika Zabrze, a poza wynikiem najciekawszy w tym meczu był fakt, że na ławce trenerskiej, miesiąc po drugim zawale serca, usiadł uśmiechnięty Bogusław Baniak. A przedtem opowiedział m.in. o tym, jak doszło u niego do pierwszego zawału. I jeśli można używać słowa ''anegdota'' obok słowa ''zawał'', to ta opowieść do takiego połączenia pasuje jak ulał.

Cały wywiad z trenerem Bogusławem Baniakiem

Hm, po prostu zacytujemy:

- W 1999 roku, wracając z meczu mojej Odry Opole, źle się poczułem. Myślałem, że to ostry ból żołądka, że zjadłem coś nieświeżego. Czy to prawda, że dostał pan zawału podczas teleturnieju? - Tak. Gdy dojechałem do domu, w telewizji byli "Milionerzy" i facet miał pytanie, z jakiego miasta jest klub o nazwie Odra. Było kilka odpowiedzi i widzę, że gość nie wie, a to pytanie za bodaj 75 tys. zł. No i latałem po mieszkaniu, jeszcze z tym bólem. I krzyczałem: "No zaznacz Wodzisław!". On tego nie zrobił i odpadł, a ja zaraz potem pojechałem do szpitala. To był pierwszy zawał.

PS. Do fanów ''Milionerów'': tak, my też pamiętamy, że dziesięć lat temu nie było pytania za 75 tys. zł a tylko za 64 i potem za 125 tys. zł. Wobec dwóch zawałów, tak drobną pomyłkę prosimy jednak szkoleniowcowi Warty wybaczyć.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.