Manchester City zamiast maili wysyła ludzi

Aby awansować na Mistrzostwa Świata w RPA Argentyna musi wygrać dwa najbliższe mecze - z Peru i Urugwajem. Zadanie będzie utrudnione, gdyż z powodu kontuzji nie zagra obrońca Manchesteru City Pablo Zabaleta. Klub aby upewnić się, że ich zawodnik na pewno nie wystąpi kazał przebyć swojemu lekarzowi drobne 11 tysięcy kilometrów.

24-latek w dorosłej reprezentacji Argentyny zagrał siedem razy, ale od roku zamiast powołań przychodzili do niego tylko jehowi. W końcu jednak się doczekał i Diego Maradona postanowił znów skorzystać z jego usług.  Zabaleta długo się  jednak nie cieszył, gdyż w poniedziałkowym meczu z Aston Villą doznał kontuzji. Uraz ten uniemożliwi mu powrót do kadry. Zadbał o to trener City Mark Hughes, który gdy nie udało się zostawić zawodnika w domu, posłał z nim na zgrupowanie klubowego lekarza - Jamie'ego Butlera, który ma sprawdzić czy obrońca na pewno nie zagra. Oznacza to, że będzie musiał lecieć przeszło 11 tysięcy kilometrów, czyli w przeliczeniu na język piosenki

daleko tak daleko daleko tak

. A sprawę można było załatwić tak

- Diego Maradona, słucham? - Dzień dobry. Tu Mark Hughes. Czy Zabaleta na pewno nie zagra z Peru i Urugwajem, - Nie zagra, - Dziękuje, ma pan

ładne nowe kolczyki

, - Dziękuje, pan też, - ?

Zamiast faceta można było też wysłać maila, list, fax albo gołębia pocztowego. Oficjalnie ruch Hughesa miał polepszyć stosunki między klubem, a reprezentacją, ale naszym zdaniem świadczy raczej o braku zaufania. Chociaż w Argentynie jest podobno pięknie o tej porze roku, więc Butler na wycieczkę pewnie narzekać nie będzie. Z drugiej strony jest też szansa, że sprawa Zabalety to tylko przykrywka, a lekarz naprawdę jest tajnym brytyjskim agentem mającym sprawdzić czy

Falklandy

wciąż są na miejscu, a Argentyńczycy nie szykują się do kolejnej próby ich zajęcia.