Kaka jest świnią. A raczej świnia jest Kaką

Piłkarza można uhonorować na wiele sposobów. Gdybyśmy jednak mieli zrobić listę 15 najlepszych z nich, to nazywanie jego imieniem sklonowanej świni by się na niej zdecydowanie nie znalazło. Samo klonowanie świni zresztą też.

Ofiarą takiego ''hołdu'' padł Kaka, który obecnie może sobie w CV, pamiętniku bądź prywatnej księdze osiągnięć do ''Lider środka pola. Dobry przegląd boiska. Świetny drybling. Znakomite podania. Cristiano Ronaldo mnie lubi'' dopisać także ''Moim imieniem nazwano sklonowaną świnię''.

Brazylijskiego pomocnika uhonorowali w ten sposób naukowcy z Uniwersytetu w Murcii, który leży kawał drogi od Madrytu. Wyborowi zawodnika ''Królewskich'' na patrona pierwszej w historii Hiszpanii sklonowanej świnki się nie dziwimy, na miejscu zwierzaka nie chcielibyśmy zostać nazwani po żadnym piłkarzu lokalnego drugoligowego Realu Murcia. Poza tym zwierzak, na którego woła się ''David de Coz'' lub ''Mario Rosas'' byłby jeszcze bardziej absurdalny. Dlaczego jednak wybór murcyjskich genetyków padł akurat na Kakę? Nie wiadomo. Nie będziemy ich też o to pytać, bo istnieje spora szansa, że dostalibyśmy odpowiedź, do której rozszyfrowania potrzebowalibyśmy odkurzenia licealnych podręczników z biologii i do tego zawierającą jakieś uzasadnienie z dzielącymi się mitochondriami. To zawsze jest wina dzielących się mitochondriów.