Jak zrobić sobie Erin Andrews?

Erin Andrews już wam kilkukrotnie prezentowaliśmy. To ikona dziennikarstwa sportowego w Stanach niczym Dariusz Szpakowski w Polsce. Ale ikona dużo ładniejsza. Sieć sportowych telewizji ESPN uznała jednak, że jedna Erin Andrews to jedna Erin Andrews, ale dwie Erin Andrews to już o jedną więcej i znalazła sobie kolejną. A imię jej czterdzieści i cztery Jenn Brown.

Podczas gdy Erin w wersji 1.0 wciąż dochodzi po siebie po skandalu ze swoim nagim nagraniem w internecie , nową gwiazdą ESPN ma być właśnie panna Brown. Jeśli oglądaliście kiedykolwiek program stacji ABC zatytułowany ''Inside the NFL'' (wątpimy), gdzie była specjalną korespondentką, bądź show ''The Superstars'' (wątpimy jeszcze bardziej), gdzie była prowadzącą, możecie ją kojarzyć. Jeśli nie kojarzycie, postaramy się przybliżyć Wam Jenn w kilku słowach.

Oto pierwsze z nich

Drugie

Trzecie

I czwarte

ESPN postanowiło zatem w doborze swoich sportowych prezenterek skorzystać z wypróbowanej receptury opracowanej lata temu przez Matkę Naturę. Podejrzewamy, że można ją skompilować do kilku punktów.

1. Zadbane włosy.

2. Znakomite ciało.

3. Opalenizna.

4. Umiejętność sklecenia przynajmniej czterech sensownych zdań o sporcie.

5. Absolwentka Uniwersytetu Florydy (i Andrews, i Brown kończyły tę uczelnię).

Jak widać, Mateusz Borek odpada. Głównie przez punkt piąty.

Żeby nie było, w kwestii punktu drugiego konsultowaliśmy się z koleżankami z Ciach .