Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: Imitator

Zapraszamy na przedostatni odcinek drugiej serii sitcomu do czytania.

Miejsce akcji:

Ogródek piwny małej speluny na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluny o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

Pistaszewski - ma dwie pasje: sport i filmy ze Stevenem Seagalem. Przy czym jego słabość do sportu opiera się mniej więcej na tych samych instynktach, co słabość Stevena Seagala do skręcania karków złym ludziom.

Lenka - żądna wiedzy, zdobywająca ją z dziewiczą wręcz naiwnością. Jeszcze nie słyszała o Adamie Małyszu i Otylii Jędrzejczak, ale to kwestia czasu i cierpliwości Mucziego - nauczyciela i przewodnika, który wywiódł ją z ziemi ukraińskiej, z domu jej przodków.

Niewyraźny Robert

Odcinek 10, seria II - Imitator

- A co ty teraz Lenka robisz?

- Uczę się polskiego.

 - Czytając ukraińską książkę?

 - Z tego co pamiętam, ty się kiedyś uczyłeś francuskiego oglądając miłość francuską niemieckiej parki.

- Ale moja książka jest po polsku. Ukraiński autor, owszem, ale przetłumaczony. Uczę się waszego języka, a jednocześnie poznaję swoją kulturę.

- Chyba lepszy byłby Sienkiewicz - uczyłabyś się naszego języka i kultury, a poznawałabyś geografię swojego kraju. Kto to w ogóle jest? Jakiś pisarz modny wśród ukraińskich nastolatek? Serhij Żadan... Nie znam. Ale tytuł mi się podoba.

- "Odsetek samobójstw wśród klaunów". No! Fajne.

- I o sporcie dużo. Spodobałoby się wam.

- Co na przykład pisze o sporcie ten twój Szatan?

- Żadan! Opisuje na przykład bohatera w ten sposób: "Był to cichy, pilny uczeń - koszykarz i marzyciel, chudy, z nerwowym błyskiem w oczach i pałającym żarem w sercu. Jednym słowem typowy koszykarz".

- To Trybański chyba.

- I jeszcze: "trener stał, opierając się o sklejkową tablicę z reklamą komitetu olimpijskiego, i patrzył rozmarzony na gumowe czepki na głowach dzieci...". A nie, to raczej mało sportowe.

- Mi się podobało! Gumowe czepki na głowach dzieci, he he he.

 - Ale chudy marzyciel pałający żarem w sercu to faktycznie koszykarz. Tylko taki słaby - jakieś drewno pospolite.

- Sugerujesz się tylko tym "chudy". Gdyby zamiast tego było "dobrze zbudowany", skojarzyłbyś z Gortatem, na bank.

- Z żarem w sercu? Owszem. Pilny uczeń? Faktycznie. Ale marzyciel?

- A nie słyszałaś, jak mówił, że zdobędziemy Mistrzostwo Europy?

 - Myślę, że każdy koszykarz znalazłby dla siebie przynajmniej jedną cechę z tego zestawu.

- Bo każdy koszykarz ma żar w sercu. Bez tego nie byłby koszykarzem.

- David Logan ma żar w sercu? Moim zdaniem on ma żar w głowie - zwłaszcza wtedy, gdy przeciwnicy bronią na całym parkiecie, a on musi wyprowadzić piłkę spod własnego kosza.

- A Lampe? Żar w sercu miał parę lat temu. Gdy przystawiał się do Samanthy Cole.

- Nie zgodzę się Wiki. Parę lat temu, to on pokazywał nie tyle żar, co że by wszystko żarł. Ale dzisiaj ciałko ma całkiem całkiem. Widać, w Chimkach nie jadł najlepiej.

- W Maccabi też się nie spasie koszernym żarciem. Nasza reprezentacja ma świetlaną przyszłość.

- Mi się podoba ten taki mały byczek. Fajny taki. On ma żar w łapach.

- Szubarga? Ja nie wiem. W ostatnich meczach Euro zachowywał się jak dziecko o twarzy mordercy.

- Milyj oku?

- ...

- Kwestia gustu Lenka. Mi się podoba.

- Musiałabyś zobaczyć. Ciężko go opisać.

 - Jaki problem?

 - No problem, bo nie mamy internetu. Jak jej pokażemy Szubargę?

 - Przecież Robert świetnie robi Szubargę.

  - Co?!?!

 - Robert! Zrobisz dla nich Szubargę?

 -

 - O ja pier...

 - Hahahahahahahahaha. Czysty talent.

 - Nie no. Muszę do łazienki, nie wytrzymam.

 - Krasiwyjjjjjjjj!

 - Podoba ci się Szubarga?

 - Dużeeeee.

 - No to ładnie. A ja miałem was wcześniej opuścić, bo muszę raniutko wstać... Ale jak pójdę, Szubarga mi dziewczynę odbije.

 - Spokojnie Muczi. Po co mi Szubarga, jak mam swojego Gortata. Całusy.

 - Dobrze, to ja robię Kitzingera i opuszczam tę imprezę. Bądźcie grzeczni. Do jutra kochanie.

 - Pa pa.

 - Trzymaj się. A ja poproszę naszego Adama Wójcika o piwo. Januuuuszku!

 - Ty, Lenka, a co w tej książce się z tym koszykarzem później dzieje?

 - Związuje się ze starszą kobietą, zajmują się w jej mieszkaniu straszliwymi rzeczami, kiepsko na tym wychodzi.

- No tak, typowy koszykarz, chyba jednak Lampe.

 - To znowu może być każdy. Generalnie nasza kadra kiepsko wyszła.

 - Ale miejmy nadzieję, że ten związek z EuroBasketem, który okazał się toksyczny, czegoś ich nauczy.

 - E tam, skończy się. Balonik pękł, polska koszykówka wróci do tych swoich sal gimnastycznych, stylizowanych na hale i słuch o niej zaginie.

- Zamiast straszliwych rzeczy mamy więc straszliwe mieszkania. Jakoś tam pasuje. To znaczy, wcale mi nie pasuje. Strasznie liczyłem na to, że po tym eurobasketowym odpływie, polska ziemia spłodzi jakiś lasek własnoręcznie skonstruowanych koszy, jakieś pierwiosnki odrodzenia zainteresowania tym sportem, dodatkowo regularnie nawożone przez Gortata w NBA. Że wszyscy będziemy typowymi koszykarzami. A jakoś na to nie wygląda chyba. Nawet ja się nie czuję typowym koszykarzem w tej chwili.

 - Ale oczy ci błyszczą. Ładnie.

 - Jak się nie czujesz już koszykarzykiem, to zmień ksywę. Jakby co, ja już od dawna mam dla ciebie swoją własną. Krótka, często zapisywana z błędem ortograficznym na początku.

- No faktycznie Ejsi, nie wyglądasz mi na Szubargę.

 - Pochlebcy. I Pistaszewski.

-

 - Robercik, haha, litości.

 - Nie no rudy, szacun. A umiesz tego, no, Witkę?

 - Witkę robi cały czas. Robert siedzi przecież na ławce.

 -

 - Nie moge z nim. Też chyba idziemy, co? Miś?

 - No. Wy idziecie?

 - Ja jeszcze popatrze na Szubargę. Mój ulubiony koszykarz od dziś.

 -

 - Chodź, Lenka. Pokażę ci karty z koszykarzami, wybierzesz sobie lepszego.

 - !

 - Skończ już Robert.

- ?

 - Jeja. Chyba się cieszy, że nam się podoba.

 - !

 - Idźmy. Bo mu tak zostanie.

 - Ok. Cześć Janusz, cześć Robert.

 - !!!!

 - No dobra, cześć Szubarga.

Koniec.

Autorzy Pingwina , Spiro&Kostrzu, piszą również blogi, na które serdecznie zapraszają tych, którym jeszcze mało.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl

Poprzednie odcinki serialu znajdziecie tutaj