2-tonowy walec przejechał po śpiącej rugbistce - przeżyła

26-letnia Emma Winch wspólnie ze swoją drużyną rugby spędzała obóz sportowy nieopodal miasta Aberystwyth w zachodniej Walii. Dziewczęta spały w namiotach u podnóża wzniesienia, na którym swoją imprezę zorganizowali młodociani rugbiści - panowie wpadli na pomysł, by stojący opodal walec do równania murawy zwolnić z hamulca. Walec pojechał w dół...

Obóz kempingowy w Aberaeron Rugby Club nad Morzem Irlandzkim - brzmi sielankowo. Niestety, sielskość owego miejsca zakłóciła całodobowa balanga młodych rugbistów , którzy widać, nie znali sposobu na skuteczny podryw, zaczepili śpiące nieopodal koleżanki po fachu za pomocą 2-tonowego żelastwa. Trafiło na Emmę Winch, na którą najechał walec uszkadzając czaszkę i czyniąc obrażenia twarzy. 

JAMES DAVIES PHOTOGRAPHY/James Davies

Słyszałam, jak to się zbliżało. Było mnóstwo hałasu i słyszałam śmiejących się ludzi. (...) Zatrzymałam walec głową. Moja twarz była zdrętwiała, więc nie czułam zbyt wiele. 

Kto wie, jak skończyłaby się ta historia, gdyby ofiara nie była rugbistką, przyzwyczajoną do stawiania czoła (literalnie) nacierającym potworom. Szpital, który ją przyjął, jest przekonany, że dziewczyna wyjdzie z tego bez przewlekłych konsekwencji. Konsekwencje dotkną jednak sprawców. 21 żartownisiów, pochodzących z miasta Merthyr Tydfil, zostało aresztowanych. Byli kompletnie pijani. Emma Winch nie ma jednak do nich pretensji - ma pretensje do ich opiekunów.

Nastolatkowie powinni mieć większą opiekę. Niektórzy z nich pili cały dzień i noc. Ludzie odpowiedzialni za nich nie powinni do tego dopuścić. 

Niby doskonale zdajemy sobie sprawę, że rugby jest jakie jest - jedni dla zabawy narażają życie innych, inni bez szwanku z takich aktów agresji wychodzą - jednak wciąż świat ludzi odpornych na ból nieco nas szokuje. Może niepotrzebnie? Może tytuł tego artykułu powinien brzmieć:

2-tonowy walec przejechał po śpiącej rugbistce - nie rozpadł się

Copyright © Agora SA