Rujnuj legendę razem z Brettem Favrem - poradnik Z czuba

Jeszcze półtora roku temu Favre był pamiętany jako jedna z wielkich legend futbolu amerykańskiego, człowiek mający więcej rekordów niż Księga rekordów Guinnessa i najtwardszy syn Ameryki. Po tym, jak właśnie podpisał nowy kontrakt z Minnesota Vikings i dorobił tym samym kolejny rozdział do swojej sagi pod roboczym tytułem ''Przejdę na emeryturę... nie przejdę... a może jednak przejdę... albo podleję paprotkę'', resztki szacunku, które żywiło do niego wielu kibiców w USA stopniały szybciej niż kra lodowa u wybrzeży Madagaskaru. Gdybyście kiedykolwiek w wolnym czasie zostali gwiazdami NFL i chcieli wiedzieć, co zrobić, żeby zniszczyć swoją legendę, Z czuba.pl przygotowało dla Was krótki i praktyczny poradnik.

Krok 1: Dostań się do NFL

Nie jest to wcale takie proste - w końcu w Stanach marzy o tym każdy chłopiec, połowa dziewczynek, większość zwierząt domowych i co piąty pomnik przyrody. W celu dostania się do Wielkiej Ligi Wielkich Ludzi potrzebujemy odpowiednich warunków fizycznych (siła, masa, moc, pęd, gęstość), talentu (gwizdanie hymnu Norwegii sandałem liczy się tylko za pół punktu), musimy też wnieść do ligi znalezionego przypadkiem kolegę .

Brettowi się to udało i w 1991 pierwszym roku został wybrany w drafcie przez Atlanta Falcons. Co prawda w swoim pierwszym i ostatnim sezonie dla ekipy z Georgii wykonał tylko cztery podania, z których do celu nie dotarło żadne, ale na tym etapie nie ma już co wchodzić w detale.

Krok 2: Stań się legendą

Kiedy już gramy w NFL, zdobywając +299 do zarobków, +500 do powodzenia u płci przeciwnej, +400 do bólu w częściach ciała, o których istnieniu nie mieliśmy nawet pojęcia oraz wiele przydatnych artefaktów , możemy przejść dalej. Kolejnym etapem jest budowa własnej legendy. Mile widziane są tu wszelkiego rodzaju rekordy, granie spotkań pomimo poważnych kontuzji, wierność barwom klubowym oraz efektowny uśmiech .

Po nieudanym starcie kariery w barwach Falconsów, Favre przeszedł do Green Bay Packers. Jako rozgrywający klubu z Wisconsin występował nieprzerwanie w latach 1992-2007, czyli niemal tak długo jak długo biologicznemu rozkładowi ulega kilo uranu bądź nowa płyta zespołu Feel . W ciągu 16 sezonów na Lambeau Field dziesięć razy został wybrany do meczu gwiazd, trzy razy z rządu wybierany był najlepszym zawodnikiem ligi (1995-97), wygrał z Packersami Super Bowl (1996) oraz ustanowił kilka ważnych rekordów - między innymi celnych podań, podań zakończonych touchdownami i zdobytych jardów. Między wrześniem 1992 a styczniem 2008 wychodził też w podstawowym składzie każdego (KAŻDEGO) meczu Green Bay.

Krok 3: Zakończ karierę w odpowiednim momencie

Po wielu wzlotach, upadkach, tysiącach rzucających się na ciebie kobiet, mężczyzn oraz mężczyzn w kaskach należy odejść jeszcze w glorii chwały jak Rage Against The Machine, by pozostawić po sobie dobre wspomnienia i pustą, lśniącą szafkę w szatni. A potem, czytając przy kominku ''Medytacje kartezjańskie'' Husserla napawać się myślą o przyszłym wprowadzeniu do Galerii Sław. Ale tylko przez chwilę.

Po kilku słabszych sezonach, w czasie których mówiło się o tym, że trzydziestokilkuletni Favre powinien już odwiesić swoje mięśnie na kołku i dać sobie spokój z grą (mówiło się też o końcu świata, problemie roku 2000 i eksplozji silesian brit popu), Brett odrodził się w sezonie 2007 niczym Rolling Stonesi po przetoczeniu krwi. Osiągnął z Packers do bilans 13-3 w sezonie zasadniczym i o mało co nie wprowadził ich do Super Bowl. Sam chyba zaskoczony tą zwyżką formy ogłosił w marcu 2008 roku, że w wieku 38 lat przechodzi na sportową emeryturę. Były łzy, były wzruszenia i wzniosłe deklaracje . Green Bay płakało, kibice wszystkich innych drużyn oddychali z ulgą. Krok 4: Wróć po wielu zwrotach akcji

Przestali oddychać z ulgą w lipcu tego samego roku, kiedy Favre nagle przypomniał sobie, że na Lambeau Field zostawił mleko na gazie i postanowił wrócić. Packersi podstarzałego quarterbacka już nie chcieli, nie chcieli jednak też, żeby ich legenda przeszła do innej drużyny, pozwalając im swobodnie rozwalać ekipę z Wisconsin. W związku z tym zaoferowali Brettowi 20 milionów dolarów płatne w ciągu 10 lat, byle tylko z emerytury nie powracał. Ten się jednak taką kwotą nie wzruszył i pojawił na treningach w Green Bay. Żeby jeszcze jednak zamieszania nie było za mało, wkrótce Favre przeszedł do New York Jets. Podobno wiele z tych osób, które po szesnastu latach w barwach Packersów zobaczyły Favre`a w innej koszulce, do dziś kolebie się w kącie swojego pokoju, śliniąc się i nucąc pod nosem bluesa znad Mississippi.

Krok 5: Zawal końcówkę sezonu i odejdź po raz kolejny

Początki w Nowym Jorku były dla Favre`a znakomite. Po 11 spotkaniach Jetsi mieli na swoim koncie osiem zwycięstw, a weteran nie zawodził. Jednak w końcówce sezonu ''Odrzutowce'' zaliczyły zadyszkę niczym redakcja Z czuba po pięciu pompkach i wygrały zaledwie jedno z ostatnich pięciu spotkań, nie wchodząc do playoffs. W tychże pięciu spotkaniach Favre udowodnił, że ze słowem ''lider'' ma tyle wspólnego co Leader Price - jego piłki zostały przechwycone aż osiem razy i zaliczył on tylko dwa podania zakończone touchdownami. W lutym 2009 postanowił więc odejść z futbolu na dobre. I znów były łzy, tym razem jednak śmiechu, bo...

Krok 6: Powróć po raz kolejny. I to do największego rywala drużyny, w barwach której stałeś się legendą

... po pół roku zapewniania, że nie wróci Favre podpisał kontrakt z Minnesota Vikings, opiewający na 25 milionów dolarów. Żeby było zabawniej, kibice Packers prawdopodobnie byliby w stanie wybaczyć swojej dawnej gwieździe nawet przejście do Pomorze Seahawks, ale przejścia do ''Wikingów'' już mu nie wybaczą - ich barwy, nazwa, maskotka oraz logo są w Wisconsin nienawidzone bardziej niż Materazzi na rodzinnym obiedzie u Zidane`ów.

Co jeszcze nawywija Brett Favre i ile razy będzie odchodził i wracał - tego nie wie nikt. Może być tak, że resztki legendy uratuje mu zapowiadany na 2012 koniec świata.