Piłkarz wypił pół piwa. W czasie meczu

Serwis Po Bandzie być może zakończył działalność, ale jego idee są wiecznie żywe - pisaliśmy o kibicach rosyjskich, którzy świńską grypę zamierzają zwalczać whisky, o Janne ''skoczyłem na kacu 240 metrów'' Ahonenie, a teraz przyszedł czas na Stevena Thompsona z Burnley, który postanowił w trakcie meczu napić się piwa. Nie wiemy czy ''dla zdrowotności'', w każdym razie mamy nadzieję, że tygodniowa pensja była tego warta - taką bowiem karę musi zapłacić klubowi.

Mecz podczas którego Thompson postanowił w nietypowy sposób ''uzupełnić pierwiastki śladowe'' miał miejsce 25 lipca i był towarzyskim spotkaniem rozgrywanym w USA. Burnley było podejmowane przez piłkarzy Portland Timbers. Przy wyniku 2:2 Thompson stanął przed szansą strzelenia trzeciego gola dla swojej drużyny, jednak nie dobiegł do bezpańskiej piłki, wyrżnął w bandy reklamowe i wpadł do znajdującego się za nim ogródka piwnego. A jeśli wszedłeś między wrony... Piłkarz tak wspomina tamtą akcję:

Wypadłem przez bandę poza boisko, a tuż obok była kafejka. Wylądowałem na czyimś stoliku i nie wiem sam jak to się stało, ale instynktownie złapałem jego piwo i się napiłem.

W piłce nożnej instynkt jest bardzo ważny, ale chyba akurat nie taki, przynajmniej tak uważa Burnley, które za ''nieprofesjonalne zachowanie'' zabrało Thompsonowi tygodniową pensję.

Najtańszy browar świata to to może nie był ale i tak gratulujemy Stevenowi, który stał się najsłynniejszym piłkarskim piwoszem od czasów Williego Johnstona :