Pięciu wspaniałych Poznań Porsche Open

Zwycięzca Roland Garros, podwójny złoty medalista olimpijski, pogromca Rogera Federera i dwóch triumfatorów Porsche Open zagrają na tegorocznym turnieju. Jego obsada jest najciekawsza w historii. Pierwsze mecze turnieju głównego już dziś.

Ten tekst miał się nazywać ''Siedmiu wspaniałych'', ale dwóch panów wzięło i nie przyjechało: Luis Horna i Nicolas Devilder. Bardzo nam z tym źle, bo już o nich napisaliśmy. Ech.

Gaston Gaudio Argentyńczyk jest pierwszym singlowym triumfatorem turnieju wielkoszlemowego, który zagra na poznańskich kortach. Gaudio odniósł swój największy sukces w karierze w 2004 roku, gdy zwyciężył we francuskim Roland Garros. Po drodze do tytułu pokonał Guillermo Canasa, Jiriego Novaka, Thomasa Enqvista, Igora Andriejewa, Lleytona Hewitta, Davida Nalbandiana oraz Guillermo Corię. Pięciosetowy finał (0:6, 3:6, 6:4, 6:1, 8:6), w którym Gaudio obronił m.in. dwie piłki meczowe Corii, to był kawał widowiska.

Argentyńczyk został wówczas pierwszym od 1997 roku nierozstawionym zwycięzcą tej imprezy. Poprzednim był Brazylijczyk Gustavo Kuerten, do którego Gaudio bywał często porównywany z racji charakterystycznego uderzenia jednoręcznym backhandem. Na koncie ma też turniejowe zwycięstwa w Kitzbuehel, Gstaad, Estoril, Buenos Aires oraz Vina del Mar. Obecnie, po dłuższym spadku formy i kontuzji zajmuje dopiero 348. miejsce w rankingu. 30-letni tenisista, noszący pseudonim ''Gato'' (hiszp. ''kot''), jest autorem kilku niezłych bon motów:

Oni to dopiero są Galacticos, jak Real Madryt. Ja jestem jak Valencia (o rodakach Nalbandianie i Corii) Dziś przegrałbym nawet ze swoją mamą (po porażce z Nicolasem Massu w 2003 r. ; z Chilijczykiem może się spotkać również w Poznaniu) Jestem do tego przyzwyczajony (na pytanie, czy nie frustrują go kolejne porażki z Lleytonem Hewittem) Przyjadę tu za rok, by wygrać. Jeśli nie dostanę samochodu, po prostu go ukradnę (po turnieju Porsche w Stuttgarcie)

Młody Gastonek jest całkiem podobny do starszego Gastona.

I jeszcze jeden zestaw tysiąca słów...

Nicolas Massu 29-letni Chilijczyk święcił największe sukcesy w karierze podczas igrzysk olimpijskich w 2004 r. W Atenach zdobył dwa złote medale: w singlu po pokonaniu w finale Amerykanina Mardy'ego Fisha oraz w parze deblowej z Fernando Gonzalezem.

- Grałem w tenisa od lat po to, by doczekać takiego dnia - zdobyć medal i wejść do historii swojego kraju - mówił wtedy Massu. Były to również pierwsze złote medale, jakie Chile zdobyło na igrzyskach olimpijskich. Po powrocie do ojczyzny Massu został odznaczony przez prezydenta kraju. W tamtym czasie Chilijczyk był dziewiątą "rakietą" na świecie. Ostatni turniej wygrał trzy lata temu w Brazylii, wcześniej był też najlepszy w Buenos Aires, Amersfoort, Palermo i Kitzbuehel. Nigdy nie udało mu się wygrać w rodzinnym Vina del Mar, choć dwa razy docierał do finału. Massu jest synem żydówki z Węgier i inżyniera z Palestyny. Ze względu na swój wygląd nosi przydomek ''Wampir''.

Fot. Rafa3 Malko / Agencja Wyborcza.pl

Luis Horna Horna to ubiegłoroczny zwycięzca debla w Roland Garros w parze z Urugwajczykiem Pablo Cuevasem, a w 2007 r. pokonał w finale w Palermo Polaków: Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Poza tym, znany z dobrego serwisu tenisista ma w dorobku dwa tytuły: w 2006 r. wygrał w Acapulco, a rok później w Villa del Mar. ''Lucho'' (od imienia Luis) jest ostatnim zawodnikiem, który pokonał Rogera Federera w I rundzie turnieju wielkoszlemowego. Stało się to podczas French Open w 2003 roku, a Horna powiedział potem, że to ''najlepsze uczucie, jakie spotkało go w życiu'' (chyba nigdy. 28-letni Peruwiańczyk jest wielkim fanem piłki nożnej i Alianza Lima - drużyny znanej w Poznaniu z tego, że gra w niej Henry Quinteros. Horna upodobał sobie tatuaże, które zdobią jego oba ramiona (spokojnie, nie ma na nich Quinterosa), a nad którymi zachwycały się już kiedyś Ciacha .

Fot. MICHEL SPINGLER AP

Peter Luczak (Piotr Łuczak) Luczak, choć w 1979 roku urodził się w Warszawie, reprezentuje Australię. Jego rodzice opuścili Polskę, gdy miał dziewięć miesięcy i po krótkim pobycie w Szwecji wyjechali do Australii. Luczak darzy Polskę sympatią, ale nie uznaje naszego kraju za ojczyznę. Zdaje też sobie sprawę, że został tenisistą dzięki wyborowi dokonanemu przez rodziców: - Jestem pewien, że nie grałbym w tej chwili w tenisa, gdybym cały czas mieszkał w Polsce, dlatego cieszę się z emigracji rodziców - mówił. W 2003 r. Luczak awansował do III rundy Australian Open, co było wówczas sporą niespodzianką: - Co zrobię z pieniędzmi? Nie mam samochodu, więc pewnie go kupię. Sam nie wiem. Może po prostu dam je rodzicom - mówił wtedy. Luczak startował w Poznaniu już w 2000 roku w turnieju futures (odpadł w I rundzie z Piotrem Szczepanikiem). W 2004 r. odpadł w półfinale Juanem Pablo Brzezickim. Luczak wygrał w swojej karierze dziesięć challengerów, w tym w 2007 r. w Bytomiu. Gość, który wolał kangury od orła wygląda tak:

Juan Pablo Brzezicki Jego babcia pochodziła z okolic Warszawy, dziadek z terenów Ukrainy. Oboje w związku z drugą wojną światową wyemigrowali do Argentyny. 27-latek z Buenos Aires grał już w Poznaniu trzy razy. Docierał do półfinału (2002), finału (2004 - przegrana z Tomasem Zibem), a cztery lata temu odpadł już w pierwszym pojedynku z Łukaszem Kubotem. Największym sukcesem Brzezickiego w turniejach wielkoszlemowych jest III runda Roland Garros w 2007 r. Acha, Brzezicki akurat swego czasu chciał reprezentować Polskę, ale nasi go nie chcieli.

Jan Hajek W 2006 r. był w Poznaniu rozstawiony z numerem 1 i nie zawiódł - w turnieju nie przegrał ani jednego seta! - Jestem zdumiony tym, jak przyjęła mnie tu publiczność. Te wiwaty na moją cześć były niesamowite - mówił szczęśliwy Czech. 25-letni Hajek wygrał w sumie sześć challengerów i dziewięć futures - w tym w 2002 r. w Sopocie. Dwa lata temu Hajek dotarł do III rundy French Open, co pozwoliło mu być 71. tenisistą w rankingu ATP. Hajek nie ma niestety fryzury, jak na czeskiego sportowca przystało.

Nicolas Devilder Francuz to ubiegłoroczny zwycięzca Porsche Open. W finale pokonał on Niemca Bjoerna Phau, ale dużo bardziej emocjonujący był jego pojedynek półfinałowy - mecz z Hiszpanem Alberto Martinem trwał dwie i pół godziny! Dla Francuza było to dziewiąte i ostatnie do tej pory zwycięstwo w challengerze. 29-letni Devilder jest aktualnie na 129. miejscu w rankingu ATP - prawie 40 ''oczek'' niżej niż rok temu. Gość ma coś devilnego w sobie.

Paul Capdeville Capdeville prawdopodobnie będzie rozstawiony z numerem 1. Chilijczyk jest bowiem najwyżej sklasyfikowanym tenisistą tegorocznego Porsche Open - zajmuje 77. miejsce na świecie. 26-letni gracz z Santiago na początku roku dotarł do finału turnieju w Sao Paolo, a w maju grał w półfinale w prestiżowej imprezy w portugalskim Estoril. Capdeville wygrał też cztery challengery. W 2006 r. podczas French Open doszło do kłótni i przepychanki pomiędzy nim, a Chorwatem Mario Anciciem. Obaj tenisiści zostali ukarani 3 tys. dolarów grzywny.