Szejkowie cenią europejskich sprzedawców parówek

Mik Hagenbo to jeden z najlepszych duńskich trenerów piłki ręcznej, a według wielu, w Europie. Hagenbo został zwolniony ostatni z klubu TMS Ringsted, jak twierdzi szkoleniowiec - niesprawiedliwie. Dlatego postanowił zaprotestować przeciwko kondycji duńskiego szczypiorniaka i zajął się sprzedażą parówek na meczach. Jednym z jego klientów był pewien szejk...

Swój parówkowy interes Hagenbo tłumaczył tak (cytaty za za agencją PAP):

Protestuję na swój sposób, ponieważ duńska piłka ręczna przeżywała w ostatnich latach wzloty i upadki. Ta dyscyplina w ogóle nigdy nie jest stabilna, lecz w Danii ostatnio w tym sporcie jest zbyt wiele polityki, którą zajmują się działacze, nie rozumiejący zbyt wiele z tego, co się dzieje na boisku.

Dlatego właśnie zdegustowany trener zainwestował w wózek z parówkami, z którym zaczął się pojawiać na imprezach sportowych. W ubiegły weekend ustawił się z nim na wielkim młodzieżowym turnieju w Holbaeck. Jednym z wielu klientów był wysłannik jednego z szejków arabskich, który w złożył Hagenbo propozycję pracy w charakterze trenera reprezentacji jego kraju (nie wiadomo jakiego, oprócz tego, że czerpie ''znaczne zyski z wydobycia ropy''). Co na to Duńczyk? Od zysków z ropy, wolał utarg z parówek:

Zrezygnowałem, ponieważ oferta była zbyt niska w stosunku do wykonywanej skomplikowanej pracy. Sprzedając parówki wykonuję pracę prostą, ale czuję się bardzo potrzebny. Poza tym jest to bardzo spokojne zajęcie.

Hagenbo nakreślił także swoje plany na przyszłość:

Wrócę do piłki ręcznej jak przyjdzie na to czas. Na razie jest mi dobrze i podczas sprzedaży parówek, które w Danii są równie popularne jak piłka ręczna, spotykam wiele życzliwych mi osób, z którymi spokojnie, bez emocji dyskutuję o tym sporcie

To chyba można nazwać duńską myślą parówkową. W każdym razie dziękujemy Hagenbo za odświeżające spojrzenie na sport. Poza tym pocieszający jest fakt, że za pieniądze szejków nie można kupić wszystkiego, także sprzedawców parówek.