Z Czuba Watch: Minus jeden wąs

Nie mamy pewności, czy z polską piłką jest coraz lepiej, czy może coraz gorzej. Są jednak takie chwile, w których dostajemy czytelny sygnał - nie jest dobrze.

Pamiętacie jeszcze Marka Leśniaka? Jeśli nie, to przypomnimy - to człowiek, dzięki któremu Dariusz Szpakowski wypowiedział jeden z najsłynniejszych swoich komentatorskich bon motów - ''A, Jezus Maria''! Teraz Leśniaka przypomniał ''Dziennik''. Wywiad z byłym piłkarzem zaczyna się wręcz sielankowo:

Nie zginąłem, spokojnie sobie żyję. Od czerwca podpisałem nową umowę z klubem, który utrzymałem w Oberlidze - SSVg Velbert. Był na skraju upadku. Przejąłem go na osiem kolejek przed końcem minionego sezonu. Siedem meczów wygraliśmy...

Prawda, że fajnie? Potem Marek Leśniak opowiada o trudach bycia trenerem bez licencji i o tym, że nadal czuje się Polakiem. I kiedy wydaje się, że w tej sielankowej atmosferze wywiad się już zakończy dosłownie w odpowiedzi na przedostatnie pytanie dostajemy pałą w łeb. Dziennikarz pyta: ''Bardzo się pan zmienił w ostatnich latach''?

Wąsy zgoliłem niedawno. Mam już sporo siwych włosów. 45 lat człowiek ma na karku i to widać. Na szczęście wciąż mówię po polsku.

Tak, przykro nam, to prawda. Członek naszej jedenastki polskich wąsaczy nie ma już wąsów. Nie będziemy obiektywni - nasz nabożny stosunek do owłosienia na twarzach sportowców nie pozwala nam podsumować tej wiadomości inaczej: to czarny dzień polskiej piłki. Gorzej, to goły dzień polskiej piłki. Kto następny? Janusz Jojko? Zbigniew Boniek? Andrzej Szarmach?