Bolesna prawda o reprezentacji RPA i co z tego wynika

Pamiętacie jeszcze mecz reprezentacji Polski z RPA? My też go wyrzuciliśmy z pamięci, ale nam o nim boleśnie przypomniano.

Nasi niedawni rywale (choć może lepiej pasowałoby słowo nemezis) - RPA i Irak zagrały ze sobą w meczu otwarcia Pucharu Konfederacji. Mecz był słaby, zakończył się bezbramkowym remisem, a jedynym godnym uwagi momentem było widowiskowe pudło Bernarda Parkera. Właściwie nie wiemy, czy mamy prawo nazwać to pudłem. Ale nie mamy też pewności, czy pasuje słowo interwencja. Na pewno pasuje natomiast słowo babol.

Jest to tym bardziej przygnębiające, jeśli przypomnimy sobie jak ten sam Bernard Parker robił naszej reprezentacji ze środka obrony jesień średniowiecza. Swoją drogą jeśli ostatnie mecze reprezentacji Polski z RPA i Irakiem oraz mecz z Pucharu Konfederacji potraktować jak swoisty turniej, to zajęlibyśmy w nim ostatnie miejsce. Wygrałoby z czterema punktami RPA, Irak z dwoma byłby drugi. A my? A my bylibyśmy za tymi przesympatycznymi zespołami, których piłkarze w chwili słabości wyglądają tak:

GETTY IMAGES/Laurence Griffiths