Z Czuba Watch: Telefoniczne dowcipy Grzegorza Laty

Rozmawiając przez telefon Grzegorz Lato bywa straszny - opowiada rozmówcom dowcip. Nie ten o gąsce Balbince. Ależ Prezesie, co Prezes. To ja przepraszam.

W wywiadzie dla ''Dziennika'' pada pytanie: To prawda, że jak pan dzwoni do znajomych, czasami dla żartu wita się pan: ''Halo, tu Zima''?

Prawda. I oni wtedy pytają: ''Jaka Zima?''. A ja mówię: ''Lato! Też na cztery litery''. Mam też drugi numer. Dzwonię i mówię: ''Pan doktor?''. A w słuchawce: ''Nie''. Ja wtedy: ''To trzeba się było uczyć''. I dopiero po śmiechu rozpoznają, że to ja.

No proszę, Grzegorz Lato okazał się nie tylko działaczem piłkarskim, ale także dowcipnisiem. Mamy wrażenie, że w obu tych dziedzinach radzi sobie podobnie.