Z Czuba Watch: Prezes Lato nie chce, ale może pod warunkiem

Gdyby prezesa PZPN Grzegorza Laty nie było, trzeba by było go wymyślić. Najlepiej w jakiejś równoległej, nieistniejącej rzeczywistości nie mającej nic wspólnego z polską piłką nożną. Ale skoro prezes już jest, a nadziei nie ma - można przynajmniej posłuchać.

Ale nie będziemy się z prezesa śmiać, bo okazuje się, że życie prezesa wcale nie jest łatwe. Będąc prezesem PZPN można zostać pijakiem, złodziejem, a nawet pedofilem. Nie wierzycie? Grzegorz Lato w wywiadzie z ''Dziennikiem'' nie ma wątpliwości:

Takie są dzisiejsze media. (...) U nas każdy, kto jest na świeczniku, to złodziej, menel, przekręt, pijak, pedofil. Same sensacyjne sprawy. Tylko to się sprzedaje.

Prezes jednak nie ma nic przeciwko temu. Pod jednym warunkiem - że mu za to zapłacą.

Jeżeli ja mam być prezesem PZPN, na świeczniku, kopany przez media, to muszę dostać za to rekompensatę. (...) Mogę w tym uczestniczyć, ale za dobre pieniądze.

Moglibyśmy w tym momencie zapytać, dlaczego prezes Lato nie wspomniał o tym ani słowem w swoim programie wyborczym i dlaczego nie uprzedził, że tak naprawdę wcale nie chce być prezesem, ale się zmusi jeśli dostanie wystarczająco wysoką pensję. Ale nie zapytamy.

Przypomnimy tylko prezesowi, że nie ma obowiązku być prezesem PZPN. Chyba, że prezes wstydzi się przyznac, że tak naprawdę to lubi jak nim poniewierają za pieniądze. Jeśli tak, to przypominamy, że istnieje zawód, w którym człowiek pozwala się kopać w odwrotną stronę medalu i obrzucać ciastem po twarzy. Nazywa się klaun.

I czasami sobie myślimy... Eee, nieważne.