Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: Wszystko płynie

Płacz i zgrzytanie zębów, czyli ostatni odcinek pierwszej serii sitkomu internetowego do czytania, w którym miłość i nienawiść, piwo i herbata, sport i niesport mieszały się.

Miejsce akcji:

Mała speluna na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluna o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

Paweł - słyszał o Adamie Małyszu, Jerzym Dudku, Otylii Jędrzejczak i Olisadebe. Innych sportowców wciąż poznaje dzięki swojej dziewczynie, Wiki, którą kocha wielce .

Niewyraźny Robert

Odcinek 11 - Wszystko płynie

 - Cześć Ja... nusz?

 - Co się stało? Czemu Robert wygląda jak Samuel Kuffour po finale Ligi Mistrzów z Manchesterem United?

 - Cześć chłopcy. Lepiej usiądźcie.

 - Jezu. Umarł ktoś?

 - Spójrz na Roberta - to musi być coś jeszcze gorszego. Piwo się skończyło?

 - Nie nie, piwo jest. Właśnie, naleję wam.

- Hej wszystkim! Co się stało? Czemu Robert wali głową w ścianę?

 - Nie mamy pojęcia, może koniec świata jutro?

 - Kto wie - zobacz - Wiki przyszła sama. Jeśli to nie oznacza, że Jeźdźcy Apokalipsy właśnie pakują kanapki z szynką na drogę i sprawdzają, czy wszystkie okna są pozamykane, to ja nie wiem co.

- Paweł miał coś do załatwienia na mieście. Czasem się rozstajemy, wiesz?

 - Wyglądasz jak John Stockton bez Karla Malone'a. Tylko niestety spodenki masz mniej kuse.

- Strasznie śmieszne. Ale co z tym Robertem?

 - Przejdzie mu zaraz, dałem mu piwo niepasteryzowane, zawsze go uspokaja. Widzicie, bo ja muszę wam coś powiedzieć.

- Zabawnie się składa, ja też...

 - Pozwól Wiki, że ja pierwszy. Bo, widzicie, wyjeżdżam na trochę. Do sanatorium...

 - Rozumiem, Pingwina zamykasz. Na długo?

 - Miesiąc.

 - Uuu...

 - ...łaa

- Januszku... Robert znowu wali głową w ścianę...

 - Poczekajcie, pogadam z nim.

 - Wow. Miesiąc bez Pingwina? Nagle się poczułem jak bezdomny...

- A co ma Robert powiedzieć?

 - ''Powiedzieć''?

 - Ehh... Ból... To może w końcu sezon koszykarski otworzymy Muczi? Wyzywam cię na pojedynek jeden na jednego. Przegrany będzie przez tydzień miał ksywę "Hornacek".

 - Wiesz, że nie cierpię grać z tobą w kosza. Nie mogę patrzeć jak składasz się do rzutu. Stylista za dychę.

 - A z półdychy jeszcze lepszy. A ty Wiki? Gdzie będziesz obsługiwała pick'n'rolle ze swoim Karlem?

- Właśnie. Chłopcy... Ja też wyjeżdżam. Jedziemy z Pawłem do Anglii.

 - No to fajnie macie. Mimo, że już się nie załapiecie na ligę. Na ile?

- Nie wiem na ile... może na dłużej... nie wiem...

 - Zaraz zaraz, jak to nie wiesz? Jak wam się Big Ben spodoba to dzień dłużej zostaniecie?

- Chcemy z Pawłem znaleźć tam pracę... Jeśli się uda, wtedy kto wie... będziemy chcieli tam trochę posiedzieć... Wiecie jak jest... No i tak poza tym... Paweł mi się oświadczył.

 - ...

 - A ty oczywiście powiedziałaś...

- Tak.

 - ...

 - Idę zmienić Roberta przy ścianie.

 - Taaa... Wszystko się zmienia, idzie na przód. Włosy rosną, Darek Michalczewski znów może się rozwieść. Pamiętacie jak mówiłem, że to tylko kwestia czasu, jak Wisła Kraków odegra się Dinamo Tibilisi za blamaż w Pucharze UEFA? Już zmieniłem zdanie.

 - Godzina za godziną niepojęcie chodzi. Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi.

 - Co to? Peja jakiś?

 - Daniel Naborowski.

- Mogę wam postawić po piwie?

 - Przestań. To będzie jak wyrok. Ostatnie piwo, którym zrobisz sobie dobrze. A my i tak będziemy płakać jak te trzmiele.

- Ale ja przecież wrócę. Prędzej czy później.

 - Jak wrócisz za parę miesięcy, niekoniecznie nas tu zastaniesz. Niekoniecznie wszystko będzie czekało na ciebie w takiej postaci, w jakiej to zostawiasz.

 - Polskie drużyny już nie będą odpadały z Pucharu UEFA. Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników...

- A wódka nie będzie tak zimna i pożywna. Co was tak wzięło na cytaty? Patetycznie się zrobiło. Janusz może wyjechać, a ja nie mogę?

 - Ja wracam za miesiąc. I mogę wam to uroczyście przysiąc.

 - Nie martw się Muczi. Też sobie gdzieś pojedziemy. Ira i Lena nas do Tarnopola zapraszały. Może jedźmy na tę Ukrainę. I tak mi się nie chce uczyć do sesji. Zjemy sobie słoninę w czekoladzie, pojedziemy do Kołomyi zobaczyć muzeum pisanek...

- Jedźcie, jedźcie! Zwłaszcza że pisanka ma być w logo naszego Euro.

 - Nie jestem przekonany, czy folklor huculski będzie potrafił zastąpić cię w moim sercu, Wiki.

 - Warto spróbować. Nic nie ryzykujesz idąc na randkę z gobelinem.

 - Cześć ferajna!

- Witaj kochanie!

 - Cześć, cześć. Gratulujemy Pawle, podobno jesteś bliski podpisania kontraktu z najfajniejszą białogłową w tym lokalu.

 - Dzięki. Widzę, że już wiecie. Wpadłem się tylko pożegnać i zabrać Wiki. Muczi? Przyjmuję gratulacje, ale hmm... nie za długo i za mocno ściskasz moją dłoń?

 - Nie za krótko i za słabo znacie się z Wiki? Zresztą... Miłego wyjazdu. Trzymajcie się.

- Paaaa kochani. Pamiętajcie - co nas nie zabije...

 - To nas przyprawi o kaca. Ejsi. Przemyślałem to. Jedźmy do tego Tarnopola, ale...

 - Wiki! Paweł! Robert chce jeszcze coś od was! Poczekajcie...

 - g

- Robert zrobił dla nas obrączki wydarte z naklejki na butelce piwa! Jaki on słodki. Dzięki Robercik. Przywieziemy ci coś z Londynu. Trzymajcie się jeszcze raz!

 - Ejsi. Obiecaj mi jedno. Z Ukrainy wrócimy bogatsi o drugie połówki. Nagle poczułem, że nie mogę być już singlem.

 - Chcesz żonę z Ukrainy? Dobra. Tylko żeby mieszkała w mieście organizującym Euro.

 - A dlaczego?

 - Wiesz, chciałbym mieć większe pole manewru. Jeśli polskie miasta będą gospodarzami badziewnych grup, albo biletu dla mnie nie starczy, pojadę na Ukrainę.

 - Pierwszy raz w historii mamy mieć Mistrzostwa Europy, a ty wtedy pojedziesz na Ukrainę, tak?

 - Muczi pierwszy raz w historii ma okazję uwolnić się od fatalnego zauroczenia i chce tę okazję wykorzystać na zauroczenie się kimś innym. To podobne dosyć.

 - Czyli... jeśli dobrze kombinuję, chcesz powiedzieć, że Wiki jest jak stadion, na którym nie będzie Euro.

 - On chce powiedzieć, że Muczi na tym stadionie nie obejrzy meczu.

 - Mimo że na tym stadionie przez pół życia podawał piłki.

 - Przegiąłeś. Może jednak jedźmy z Januszem do sanatorium. W każdym razie. Idźmy już. Pusto się zrobiło. Miłych kuracji kochany.

 - Też się trzymajcie. I nie zasiedźcie się na Wschodzie, chcę was tu mieć za miesiąc.

 - Janusz, właśnie. Co będzie z Robertem?

 - Hmm. Pewnie sobie usiądzie na innym stadionie. Nie od razu Pingwina zbudowano, a jakoś sobie radził.

 - Ciekawe czy będzie chciał wrócić na swoje Highbury, jak Emirates się okaże fajniejszy, wygodniejszy, z większą ilością zaułków.

 - Wiesz co? Głupoty gadasz. Mam nadzieję, że Robert tego nie skomentuje.

 - ...

Koniec

Pingwin nie musiał się sprawdzić, w założeniu był przedsięwzięciem karkołomnym, ale dzisiaj możemy powiedzieć, że pisanie tego serialu to czysta przyjemność. Ciepłe przyjęcie z Waszej strony też zrobiło swoje - tak, czytaliśmy komentarze i było nam bardzo miło, gdy Wam było miło. Po (około) miesięcznej przerwie wrócimy z nowymi odcinkami, a tymczasem zapraszamy na nasze blogi, które kosztem Pingwina nieco ożyją.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl

Wszystkie odcinki serialu znajdziecie tutaj .

Spiro&Kostrzu