Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: Kto tam u ciebie jest?

Cała Polska czyta dziewiąty odcinek Pingwina...

Miejsce akcji:

Mała speluna na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluna o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

Paweł - słyszał o Adamie Małyszu, Jerzym Dudku, Otylii Jędrzejczak i Olisadebe. Innych sportowców wciąż poznaje dzięki swojej dziewczynie, Wiki, którą kocha wielce .

Niewyraźny Robert

Odcinek 9 - Kto tam u ciebie jest?

 - A co ty taki markotny Muczi?

 - Dostał kosza od laski z Grona.

 - Nie zostałem nawet przyjęty do znajomych. To trochę jak oblać prawko na części teoretycznej.

 - I na dodatek usunął sobie konto na Gronie... Mówiłem ci. Najpierw trzeba gadać, gadać, gadać. Flirtować, udawać mądrego pod każdym względem, znać się na premierach teatralnych, na książkach Gombrowicza. Później nieśmiało wysyłasz zaproszenie do znajomych. Nie odwrotnie.

 - Nie chce mi się. Albo nie umiem.

- A może to po prostu nie ta kobieta? Ej chłopaki, kto to jest, ten facet siedzący z Robertem?

 - Wow, faktycznie. Robert ma towarzystwo.

 - I to jakie. Koleś urwał się z ciuchlandu.

- To raczej ciuchy szyte na miarę. Nie widziałam w żadnym lumpeksie kurtki ze skóry bizona. Z frędzlami. Może jakiś harlejowiec.

 - A po co tak dumać. Zapytać trzeba.

 - Robert nas raczej nie przedstawi. Skazani jesteśmy na ciuciubabkę.

 - On jest trochę ubrany, jak Karl Malone. Ale to nie jest Karl Malone - nie widziałem żadnego szesnastokołowca zaparkowanego przed Pingwinem.

 - A dlaczego szesnastokołowca?

- Karl Malone to taki koszykarz z dużą naczepą...

 - Mięśniową. Ten jest za chudy i za mało czarny. Mi przypomina raczej Olivera Kahna podczas Oktoberfestu.

- Żartujesz? Strój tego faceta w ogóle nie przypomina bawarskiego kroju. Zresztą miałby jakąś piękność ze sobą.

 - I brzydkość w sobie. Życie jest niesprawiedliwe...

 - We mnie się gotuje, jak widzę sportowca w fatalnym stroju. Nie mam nic przeciwko brzydalom. Ribery jest spoko...

- Chyba że na Oktoberfescie.

 - No jasne. Ale na przykład Michael Jordan. Niby wypasiony pod każdym względem, niby z klasą, ale no wręcz nie mogę na niego patrzeć czasem. A to w jakimś skaju obleśnym, w marynarkach też mu nie do twarzy, zwłaszcza fioletowych. Bleee. Jak dla mnie, on nawet na Oktoberfescie powinien mieć numer 23 na koszulce.

- Przesadzasz. Pod względem marynarkowym niedoścignioną porażką jest ten NBA-reporter z TNT, Craig Sager.

 - Ale Ejsi ma rację, niektórzy sportowcy nie powinni w ogóle zdejmować uniformów meczowych. Cristiano Ronaldo w tych krótkich majtkach i różowym tiszercie...

 - Massakra. Albo w drugą stronę. Kuzniecowa. W cywilu wygląda jak 50-letnia baba spod Krasnojarska.

- To akurat złożony przypadek. Uroda swoje robi. Ale są też sportowcy, którzy nie powinni uniformów meczowych nigdy zakładać.

 - Racja. Jorge Campos. Pamiętacie taki przypadek sprzed lat, kiedy dzieci z Japonii dostały epilepsji podczas oglądania jakiegoś anime, bo był tam zastosowany efekt stroboskopowy? Podejrzewam, że dwukrotnie więcej dzieciaków z Japonii miało drgawki oglądając mecze reprezentacji Meksyku.

 - Albo koszykarze Houston Rockets w latach 1995-2003. Te same japońskie dzieci później zasypiały w piżamach podobnych do tamtego stroju Rakiet.

- Albo tenisistka Bethanie Mattek. Widzieliście jej kreacje? One się chyba tylko mogą spodobać tym japońskim dzieciom. Tym mniej wybrednym.

 - Ej dobra. Bo wy tu gadacie głupoty, japońskie dzieci jakieś, a kumpel Roberta raczej czynnym sportowcem nie jest. Właśnie zamawia piąte piwo.

 - No właśnie! Niech Janusz wybada sprawę! Widział chyba jego twarz.

- Janusz idzie z nim do naszego stolika!

 - Poznajcie, to jest Sully.

- Cześć Sully!

- Siemanko. A ty pewnie jesteś Muczi? Robert mi dużo o tobie opowiadał.

- ...

 - Gdzie poznałeś Roberta?

- Poznaliśmy się na Facebooku.

- I ot tak, zostaliście znajomymi?

- No nie. Najpierw Robert do mnie pisał, pisał, pisał. Chwalił się, że był na czymś tam w teatrze, że czyta, jak to on mawia, Gombra. Ja z zainteresowaniem słuchałem. Później przyjąłem go do grona znajomych i tyle.

 - ...

Koniec

Autorzy Pingwina , Spiro&Kostrzu, piszą również blogi, na które serdecznie zapraszają tych, którym jeszcze mało.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl