Meksykańskim piłkarzom ma pomóc Voodoo

Są rzeczy, które od lat się nie zmieniają. AC/DC wciąż grają tak samo, Szczęka Jacka Gmocha planuje przy pomocy zaczarowanego ołówka zdobyć władzę na świecie i zaprowadzić pokój i dobrobyt, a meksykańscy piłkarze nie potrafią pokonać Amerykanów na ich terenie. Passa ta trwa już dekadę. Kolejna konfrontacja już w lutym, a El Tri wymyślili jak fatalną serię przerwać- lekarstwem ma być akcelerator magia Voodoo.

Z szybkiej randki z tonami statystyk wyszło nam, że Meksykanie ostatni raz ograli USA na wyjeździe 13 marca 1999, gdy w San Diego zwyciężyli 2:1. Od tego czasu wiele razy wygrywali i ze Stanami, i w Stanach - nigdy jednak równocześnie. Od czasu zwycięstwa w San Diego Meksykanie mogli oglądać jak prezydencką karierę kończy Bill Clinton, jak dwie kadencje urzęduje George. W Bush, jak do Białego Domu wprowadza się Barack Obama, ale swych ulubieńców wygrywających na amerykańskiej ziemi nie zobaczyli. Z dziewięciu spotkań w krainie hamburgerów El Tri przegrali osiem i zaliczyli jeden remis.

Kolejna konfrontacja będzie miała miejsce 11 lutego w Columbus, gdzie USA i Meksyk zmierzą się w ramach kwalifikacji do Mistrzostw Świata w RPA. Tym razem goście postanowili szczęściu dopomóc i zainwestować w Voodoo . Na pomysł zastosowania magii wpadła gazeta ''Record'' i rozgłośnia RadioShacks. We wtorkowym i środowym wydaniu dziennika pojawiły się kupony. Miały one być wymieniane w sklepach radia na szmaciane lalki w stroju reprezentacji USA, którym meksykańscy kibice mieli zafundować akupunkturę. Miały, bo RadioShacks wczoraj się z akcji wycofało twierdząc, że życzy wszystkiego najlepszego obu zespołom. Ludzie z ''Record'' szukają więc alternatywnego sposobu przekazania 10 000 laleczek po strzechy. Zapewne jakiś sposób dystrybucji znajdą. Jeśli w czasie meczu Amerykanie zaczną nagle padać i zwijać się z bólu, będzie to znaczyło, że magia działa. Albo że po prostu naoglądali się za dużo popisów Ronaldo.