Bóg krykieta. Dosłownie

Fani krykieta właśnie dorobili się swojej wersji Kościoła Maradony - w budowie jest bowiem świątynia, w której będzie można modlić się do Mahendry Singha Dhoniego, pierwszej wielkości gwiazdy krykieta indyjskiego, a już wkrótce Boga.

W rodzinnym mieście Dhoniego już za miesiąc ruszy budowa świątyni, której centralnym miejscem będzie marmurowy posąg sportowca, a ściany zdobić będą malowidła przedstawiające go w akcji. Czy może raczej ''Go''.

Dhoni jest bogiem krykieta, dlatego postanowiliśmy zbudować mu świątynię. Będzie czczony tak samo jak inni bogowie posiadający swoje świątynie.

- wyjaśnia inicjatywę prezes fanklubu krykiecisty, Jitendra Singh. Jest to podziękowanie narodu za odbudowanie reputacji indyjskiego krykieta, za którą odpowiedzialny jest właśnie kapitan drużyny narodowej - Dhoni.

Sam Bóg pozostaje skromny:

Kocham swoich fanów ale to jest lekka przesada.

Rozumiemy zakłopotanie Dhoniego (my mamy podobnie gdy oglądamy mecz krykieta), ale jedyne co zmieni się w jego życiu to tak naprawdę powstanie dedykowanego mu budynku sakralnego. Bo boski status osiągnął już dawno temu: nie tylko świetny sportowiec, ale także przystojniak od dawna ma problemy z ogromną rzeszą fanów. Jakiś czas temu do jego ochrony zostały przydzielone specjalnie uformowane komanda, składające się tylko i wyłącznie z kobiet. Miały one ''z wyczuciem'' zajmować się fankami, które potrafią rzucać się na swojego idola nawet w trakcie meczów.

Jeśli ktoś jest otoczony kobietami w mundurach, które chronią go przed innymi kobietami, to świątynia i marmurowy posąg wydają nam się logicznym następstwem.