Z Czuba Watch: Mateja nie odchodzi nigdy

I czyje na wierzchu? - może dziś zapytać Robert Mateja. Wszyscy się z niego naśmiewali, a dziś to on jest połową nadziei na to, że Adam Małysz jeszcze w tym sezonie coś uskoczy.

Małysz wyjechał do Finlandii, gdzie trenuje pod okiem swoje byłego trenera Hannu Lepistoe. Nie ma z nim Łukasza Kruczka, który ma trenować resztę ekipy, nie ma fizjologa prof. Jerzego Żołądzia, nie ma psychologa Kamila Wódki. Jest za to kto? Tak, właśnie on. Tak przynajmniej informuje w rozmowie z ''Polską'' świeżo powrócony z Kambodży i Wietnamu Apoloniusz Tajner.

Z Lepistoe się rozstaliśmy, ale pozostaliśmy w dobrych stosunkach, a zawodnicy go lubią. Jeśli Adam i grupa ludzi uznali, że tak będzie najlepiej, to ja się cieszę. Bo za morzem winien być spokój. Robert Mateja ma skoki filmować, a Lepisto spoglądać na nie okiem doświadczonego trenera.

I co? I kto teraz jest debeściak? Jak trwoga to do Matei. I do Lepistoe, owszem, ale do Matei też.

Swoją drogą, chyba właśnie znaleźliśmy sposób na to, żeby dać odpór Polskiej Myśli Szkoleniowej (TM). Kiedy z reprezentacji wywalą już Beenhakkera i w jego miejsce zainstalują Stefana Majewskiego, a Polska zacznie przegrywać, zawodnicy mogą pójść ścieżką przetartą przez skoczków i zamiast na mecz pojechać na zgrupowanie, potrenować pod okiem Beenhakkera. Ciekawe, czy Grzegorz Lato przystałby na taką propozycję równie chętnie jak Apoloniusz Tajner?

Cięta riposta dnia

Szymonowi Ziółkowskiemu nie podoba się sytuacja polskiej lekkoatletyki, czego wyraz dał w rozmowie z dziennikiem ''Polska'':

- Teraz mamy głęboki PRL, jesteśmy daleko za Murzynami.
- To Murzyni są gwiazdami bieżni. Nie jest więc tak źle...
- No to jesteśmy w głębokiej d...

Groźba dnia

Jacek Wiśniewski podpisał kontrakt z drugoligowym pierwszoligowym GKS Jastrzębie i od razu na wejściu zapowiedział w ''Przeglądzie Sportowym'':

Napsujemy krwi potentatom.

Powiemy szczerze - gdybyśmy to my byli potentatami, to byśmy się zaniepokoili. Bo jeśli Jacek Wiśniewski zapowiada, że napsują, to komu jak komu, ale jemu uwierzymy.