Z Czuba Watch: Hopkins nie wie kim jest Adamek, wie co chce pod choinkę

Jakiś czas temu pojawiły się pogłoski, że kolejnym przeciwnikiem Tomasza Adamka miałby być weteran ringów Bernard Hopkins. Można to jednak oficjalnie włożyć między bajki, chyba, że ktoś wynajdzie wehikuł czasu.

Legendarny już bokser, wielokrotny mistrz świata w wadze średniej, za pośrednictwem ''Faktu'' dementuje plotki o rzekomej walce z Adamkiem - twierdzi, że nie zna Adamka a tym bardziej nic nie słyszał o planowanym pojedynku.

Co miałbym z tego, że zdobyłbym pas Adamka w wadze cruiser? Nic. W styczniu kończę czterdzieści cztery lata [...] jeśli jeszcze pojawię się w ringu, to po to, żeby stoczyć historyczny pojedynek.

Dlatego też jedyny sposób na to, żeby Hopkins łaskawie zechciał obić Polaka, to powrót do przeszłości. Choć nawet wtedy Adamek byłby drugi w kolejce, za King Kongiem...

Gdybyś zapytała mnie, czy będę walczył z Adamkiem dziesięć lat temu, odpowiedziałbym, że tak, bo mogę walczyć z każdym, nawet z King Kongiem. I wierzyłem, że mogę go pokonać.

Stary mistrz pokazuje więc polskiemu bokserowi miejsce w szeregu i, o dziwo, nie mówi nic o tym, że mógłby pobić go jedną ręką .

Skoro wszystko zostało wyjaśnione, prowadząca wywiad pozwolił sobie na klasyczne o tej porze roku pytanie dotyczące świąt, a konkretnie o wymarzony prezent Hopkinsa. I nagle zrobiło się dziwnie:

Najlepszym prezentem byłoby, by Barack Obama nie został zabity przez jakiegoś szaleńca, by dotrwał szczęśliwie do końca swej kadencji.

Cóż, dla dobra Ameryki, mamy nadzieję, że Hopkins był w tym roku grzecznym chłopcem.