Da Silva wraca do gry! I doznaje kontuzji...

Pod koniec lutego byliśmy świadkami jednej z najbardziej przerażających kontuzji w historii sportu, kiedy ostry wślizg Martina Taylora z Birmingham o mało co nie urwał stopy piłkarza Arsenalu Eduardo Da Silvy (zapomnijcie o wideo, poczytać możecie tutaj). Mówiło się wtedy, że Da Silva może pauzować nawet 15 miesięcy, choć tak naprawdę, można było wątpić czy kiedykolwiek wróci jeszcze do zawodowego sportu. Wątpiący i czarnowidzący mylili się jednak, bowiem urodzony w Brazylii Chorwat powrócił na boisko we wtorek! I opuścił je z powodu kontuzji...

Prawie 10 miesięcy po kontuzji, Da Silva wystąpił w meczu rezerw Arsenalu z Portsmouth, wygranym przez ''Kanonierów'' 2:0. Wszyscy fani wstrzymali jednak oddech, gdy okazało się, że nie wróci na drugą połowę z powodu urazu. Na szczęście, tym razem to nic groźnego.

Jestem bardzo szczęśliwy. Zszedłem w połowie bo czułem, że coś dzieje się ze ścięgnem udowym, ale wszystko powinno wrócić do normy za dwa tygodnie.

Skoro wytrzymał dziesięć miesięcy, dwa tygodnie to powinna być betka.

Strasznie się cieszymy i życzymy jak najszybszego powrotu do wielkiej piłki.

Co ciekawe, pierwszą akcją Da Silvy we wtorkowym meczu była próba wymuszenia faulu, podobno dość bezczelnym ''nurkiem''. Cóż, biorąc pod uwagę kaliber faulu Taylora, można chyba Chorwatowi wybaczyć jeden czy dwa fantomowe upadki.