Jeździec Bez Głowy chwali Hamiltona

Lewis Hamilton nie tylko może się cieszyć z tytułu mistrza świata F1 i uroków Nicole Scherzinger, ale także z uznania największego rajdowo-wyścigowego autorytetu, jaki istnieje. I nie, nie chodzi tu o Michaela Schumachera czy innego Tommiego Makinena, ale o Legendarnego Jeźdźca bez Głowy. A przynajmniej takiego, który tej głowy nie pokazuje. Jeśli nie wiecie o kogo chodzi (a chodzi oczywiście o Stiga), to zapewne wydaje się Wam, że "Top Gear" to tytuł filmu z Tomem Cruisem.

W obrosłym legendą telewizyjnym programie gwiazdami są nie tylko samochody i trójka prowadzących, ale też ich legendarny oswojony test driver Stig - Ten, Którego Twarzy Nikt Nie Zna i Ten, Którego Imienia Się W Motoryzacyjnych Fabrykach Nie Wymawia. Stig jeździł już chyba wszystkim, wszędzie i zawsze najszybciej. I to jeden i drugi, jako że teraz mamy erę Stiga nr 2. Najwięcej wytłumaczy Wam chyba ten filmik.

Jak widać Stig nie zawsze darzył Hamiltona wielką estymą, uznając, słusznie zresztą, że jest najlepszy we wszechświecie i okolicach. W ostatnim jednak wywiadzie dla brytyjskiego Kanału Piątego jeden z prezenterskiej trójki ''Top Geara'', James May, ujawnił, co Człowiek w Kasku naprawdę myśli o Hamiltonie. Pod Stigowym hełmem podobno kołacze się myśl, że 23-letni Anglik jest fenomenalnie dobry i potrafi szybko jeździć nie tylko dopracowanymi do perfekcji bolidami, ale też seryjnymi autami za rozsądną cenę, w których ekipa ''Top Geara'' wypuszcza gości programu na swój tor. Tor, po którym zdaniem Maya nikt szybciej od Hamiltona nie jeździł.

Może dlatego, że, jak twierdzą niektórzy brytyjski mistrz świata to właśnie Stig?