Ligowy Seans Filmowy czyli zapowiedź XII kolejki Ekstraklasy

Liczby, liczby, liczby... W tym tygodniu dla jednych najważniejsze było majaczące na horyzoncie prawdopodobieństwa 40 milionów, inni entuzjazmowali się informacją, że prezes Lato będzie co miesiąc kasował kwotę 28,5 tysiąca złotych, część kibiców sprawdzała czy sędzia Albert S. to w całej aferze korupcyjnej zatrzymany numer 130 czy 666, a radni, mieszkańcy i cystersi z Nowej Huty zastanawiali się czy 12 500 kibiców jest głośniejsze niż 6000, bo że głośniejsze niż dotychczasowy tysiąc, to jest dla wszystkich oczywiste, a dla niektórych niewygodne.

''Poligon'' jest rubryką skromną i nie dla nas astronomiczne liczby. Naszymi numerkami kolejki będą: 3 (dni), 8 (meczów), 12. (kolejka), 200 (ewentualne zwycięstwo GKS-u Bełchatów i mecz Wojciech Grzyba w Ekstraklasie). Sekretarz komisji zerwał już plombę z bębna maszyny losującej.

- Auć! - jęknął bęben.

GKS Bełchatów - Cracovia (piątek, godz. 17:45) - ''Stawka większa niż życie''

Do tej pory najlepsze porażki rosły na krakowskich Plantach, ale Zuzanna przestała je lubić jesienią i zatrudniła nowego radiotelegrafistę, dzięki czemu po pucharowym meczu z ŁKS-em w eter poszedł komunikat ''Cracovia znowu nadaje''. Większą niż życie stawką jest dla Cracovii ligowy byt, coraz bardziej zagrożony w przypadku przegranej. Tym razem Cracovia jedzie na akcję do Bełchatowa, by oznajmić, że nie z nimi te numery, Brunner, a kibice mają nadzieję, że akcja ''Liść dębu'' nie przerodzi się w akcję ''Liść lipy''. Kamilowi Witkowskiemu przypominamy, że ''Rączki, rączki, Hans...'', bo następnym razem Komisja Ligi może nie być wyrozumiała .

W roli Brunnera - trener Janas, w roli sturmbannführera Staedtke - Dawid Nowak, w roli portiera z Hotelu Excelsior - Łukasz Garguła, a jako dawno niewidziana kuzynka Edyta - bramkarz ''Pasów'' Sławomir Olszewski. Papierosy ''Juno'' można podkradać trenerowi Janasowi.

Polonia Bytom - Legia Warszawa (piątek, godz. 20:00) - ''Skazani na Shawshank''

Przed sezonem wyrok Polonii wydawał się nie do podważenia i perspektywa odsiadki na dnie tabeli wyglądała na pewną. Wystarczyło jednak poznać kogo trzeba, dostosować się do ligowych warunków i po prostu robić swoje, by rzeczywistość nie była już tak ponura. Wszyscy gapią się na plakat z efektowną kobietą, a tymczasem ten kamuflaż kryje pracę, która wiedzie wprost ku... kolejnemu sezonowi w Ekstraklasie. W roli Andy'ego Dufresne - Polonia Bytom, w roli ''Reda'' Riddinga - Marek Motyka, w roli Rity Hayworth na plakacie - szarańcza na boisku. Drużyna gości zgodziła się zagrać strażników, a Jan Urban w roli okrutnego i demonicznego naczelnika więzienia ma szanse stworzyć kreację, która przejdzie do historii kina familijnego na równi z rolą Michaela Landona w ''Domku na prerii''. Bytomski stadion zagra więzienie, więzienne stroje Polonii chyba będą na czas, a nawet jeśli znowu ktoś zapomni, to się je na szybko wykombinuje z piżam albo pożyczy jakieś z Opery Śląskiej.

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice (sobota, godz. 15:15) - ''Duma i uprzedzenie''

Trener Ryszard Tarasiewcz ma równie trudny charakter jak pan Darcy i jest równie ambiwalentnie odbierany. Niektórzy zarzucają mu oschłość, inni apodyktyczność, jeszcze inni - wyniosłe poczucie wyższości. A jednak jego zawodnicy patrzą w niego jak w tęczę, wykonują wszystkie polecenia i nawet jeśli trener jest zbyt dumny - zawodnicy mogą być dumni z trenera i wspólnych osiągnięć. Tyle o dumie. Co do uprzedzenia - ''Poligon'' uprzedza trenera Wleciałowskiego, że Śląsk jest bardzo niebezpieczną drużyną i nie da się złapać na grę prostą jak charakter panien Bennett, nawet jeśli Marcin Bojarski będzie się bardzo starał. W roli zachwyconego wszystkim pana Bingleya wystąpi Sebastian Mila, a jeśli Piastowi uda się wywieźć z Wrocławia choć punkt - Marek Wleciałowski będzie się uśmiechał ślicznie jak panna Elizabeth Bennet, za to gracze Śląska zobaczą jak trener Tarasiewicz zamienia się w zionącą ogniem Lady Catherine de Bourgh.

Wisła Kraków - Łódzki KS (sobota, godz. 16:00) - ''Pętla''

- Byłem kiedyś najlepszym saksofonistą w tym kraju. Nikt nie grał tutaj tak jak ja. - Mów dalej. Jaki koniec? Ważny jest koniec, pointa. Tak, pointa jest najważniejsza. (...) - Nie jestem już najlepszym saksofonistą w tym mieście. - W tym mieście nie ma ani jednego dobrego saksofonisty. Wszyscy grają podle.

Pętla zaciska się na szyi ŁKS-u, który 11 lat temu był mistrzem Polski, a 51 lat temu zdobył nawet Puchar Polski, a dziś nie ma to najmniejszego znaczenia, niewielu już o tym pamięta i mało kto chce o tym słuchać. Pozostaje tylko wspominać i zaczynać kolejną ''setkę'', zakąszając kłopotami ze stadionem . Trener Chojnacki najpierw zagra ''Pieśń do wygranej'': ''Powiedz, miła, dlaczego ciebie nie ma? Czemu serce tęsknota żre jak rdza?'', a potem będzie tłumaczył piłkarzom, że to tylko zły sen.

W roli Kuby, któremu wszyscy przypominają coś, o czym nie chce myśleć i którego do szału doprowadzają telefony dziennikarzy, chcących się dowiedzieć, czy już odszedł, czy go jutro wywalą, choć nie wiadomo za co, ale ludzie mówią, więc ja też zadzwonię i zapytam, bo ciekawy jestem czy to prawda - Maciej Skorża. Liga jaka jest, każdy widzi. Pogoda także ''barowa''. A jaka będzie pointa?

Polonia Warszawa - Jagiellonia Białystok (sobota, godz. 17:30) - ''Czekolada''

W mieście pojawia się atrakcyjna drużyna i otwiera sklep z czekoladą. Niektórym mieszkańcom bardzo się to nie podoba i jeśli nie szkodzą drużynie otwarcie, to przynajmniej przezywają ją ''dyskoczymśtam'' i sugerują, że jej przeszłość wyklucza ją ze społeczności i zdrowego kolektywu. Kiedy atmosfera wokół klubu robi się bardzo napięta, słodycz ligowych wygranych i smakowita mieszanka ''Lider tabeli'' zaczynają powoli przekonywać oponentów do zmiany opinii. Niektórzy nawet zaczynają przekonywać właścicielkę cukierni do prac na czekoladowym torcikiem ''Mistrz''. Jako Vianne Rocher - Jacek Zieliński, jako Roux - Filip Ivanovski, jako skłócona z całym światem Armand - Piotr Świerczewski, a w roli walczącego o czystość i moralność burmistrza wystąpi Paweł Czado .

W sobotę przekonamy się, jaką czekoladę Polonia przygotowała dla Jagiellonii - mleczną z bakaliami, czy raczej jednak twardą i gorzką, z delikatnym posmakiem stołecznej wyższości. A może trener Probierz okaże się przebranym inspektorem Sanepidu i zwycięstwem Jagiellonii zamknie cukiernię trenera Zielińskiego?

Ruch Chorzów - Arka Gdynia (sobota, godz. 19:45) - ''Indiana Jones i...'' (DVD Box)

Jaka Arka, taki Indiana Jones, ale żarty żartami, film filmem, a jeśli trener Michniewicz nie odnajdzie zaginionej formy drużyny z początku sezonu, to stadion przy ulicy Cichej może stać się dla niego Świątynią Zagłady. Pozostaje mieć nadzieję, że zawodnicy z Gdyni przed meczem z Ruchem są w lepszym stanie psychicznym niż Kate Capshaw przed wejściem na wiszący most i nie powtarzają bezradnie ''Oh, my God! Oh, my God!''. Role Sallaha i Mutta Williamsa zagrają Bartosz Karwan i Krzysztof Przytuła, a jako Marion Ravenwood wystąpi Dariusz Żuraw, bo grał ostatnio jak baba. W roli laski Mojżesza, przed którą rozstąpiło się Morze Czerwone - Marcin Wachowicz i ciekawe czy rozstąpią się przed nim ''niebiescy''. W castingu do roli Kryształowej Czaszki Sean Connery przegrał na punkty z trenerem Pietrzakiem, a laikom tłumaczymy, że język, którym posługują się przeciwnicy Indiany Michniewicza to nie żaden niemiecki, ino echt śluńskie godanie.

Odra Wodzisław Śląski - Górnik Zabrze (niedziela, godz. 16:45) - ''Sommersby''

Po wielu latach wojny do domu powraca Jack Sommersby (w tej roli trener Ryszard Wieczorek). Nikt już na niego nie czekał, plotka mówiła, że zginął, a zresztą charakter nasz bohater miał ciężki i lubić go było tak trudno, że nawet Tomasz Hajto miał z tym problemy. Podobno jednak zmienił się i po powrocie stał się człowiekiem tak statecznym, miłym i opiekuńczym, że jego ukochana (w roli Jodie Foszter wysztąpiła Odra Wodziszław) zaczęła wierzyć, iż jej życie także się odmieni. Czy najnowsza adaptacja powtórzy ''unhappy end'', czy może jednak losy trenera Wieczorka potoczą się weselej niż w filmie? Czy gospodarstwo, które prowadził przed laty znowu zacznie odnosić sukcesy i przynosić zyski? Czy ziemia wodzisławskiego boiska wyda punktowy plon? I czy w ostatnim zdaniu naprawdę nie można było znaleźć mniej wysilonej metafory?

Lechia Gdańsk - Lech Poznań (niedziela, godz. 17:00) - ''Dziewczyna i chłopak, czyli heca na czternaście fajerek''

Jeżeli grypa i frustracja po przegranej... Och, pardąsik - po remisie, oczywiście. Co to rozczarowanie robi z człowieka... Po remisie z Nancy okażą się zbyt mocne, może dojść do nieoczekiwanej zamiany miejsc i po niedzielnym meczu to Lechia będzie Lechem, a Lech - Lechią. Na wyjazdach wszystko jest możliwe, a Lech już raz nad morzem przegrał. O ile porażka z Arką wyceniana była na osiem fajerek, to przegrana z Lechią byłaby już prawdziwą hecą na czternaście. W roli Tosi - Lechia, w roli Tomka - Lech, w roli wuja nadleśniczego trener Smuda. Kłusownika zagra grasujący na poznańskim polu karnym Paweł Buzała, a w roli sideł wystąpią jego własne nogi, bo ze strzelaniem ostatnio było cieniutko, ale za to pułapką były znakomitą. Co prawda dla samego Buzały, ale nie czepiajmy się szczegółów.

Andrzej Kałwa

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.