Bracia Pyrka

Mało jest równie barwnych elementów polskiej myśli, a w zasadzie czynu futbolowego jak bracia Pyrka. Urodzeni w Warszawie zawodnicy tworzą zwartą piłkarską kolonie na nieodległej acz piłkarsko jednak jakoś egzotycznej Słowacji. W obliczu dzisiejszego meczu tacy ludzie na terytorium "nieprzyjaciela" są na wagę złota.

Dwójka bliźniaków - Mateusz i Daniel (1987 r.) - oraz starszak Michał (1983 r.) dają z siebie co mogą w I-ligowym (odpowiednik byłej polskiej II ligi, obecnie... I ligi) słowackim HFC Humenne.

Humenne to niewielkie miasteczko (35 000 mieszkańców) we wschodniej Słowacji. Po upadku socjalizmu i kwitnącego wraz z nim przemysłu ciężkiego, ludziom zaczęło się żyć tam dość ciężko i ubogo. Miasteczko czerpie życiodajne siły głównie z faktu bycia bazą wypadową na górskie wycieczki po Rumuni lub na Węgry. Poza zamkiem, gotyckim kościołem i pomnikiem Szwejka

może jednak także zaoferować mieszkańcom klub piłkarski .

Chociaż i w tej kwestii nie jest lekko - warunki nie rozpieszczają.

Ale nasze chłopaki są dzielne i dają radę. Na Słowację trafiły z Delty Warszawa, a przedtem występowały w Agrykoli. Co ciekawe trójka naszych bohaterów rozpierzchnęła się po wszystkich boiskowych formacjach - Daniel jest obrońcą

Mateusz pomocnikiem

a najstarszy Michał gra w ataku.

Idzie im całkiem nieźle - Michał jest jednym z lepszych strzelców drużyny a jego bracia stają się coraz silniejszymi punktami zespołu.

Zresztą Michał na tyle dobrze prezentował się w zielono-niebieskich strojach, że zimą tego roku trafił nawet na testy do... Wisły Kraków. Nie znalazł jednak uznania w oczach Macieja skorży. Szkoda, mógł grać Dudu "Goal Machine" z ligi indyjskiej, mógłby więc grać i Pyrka "Gol Maszyna" z ligi słowackiej.

Tak czy owak, nawet jeśli bracia P. nie są w tej chwili w stanie zbawić (jeszcze) polskiej piłki, to może w świetle dzisiejszej potyczki warto ich się spytać czy Contofalsky kładzie się w sytuacji sam na sam i w który róg Mintal strzela z karnego. Może gdy Polska dzięki temu zwycięstwu pojedzie do RPA, to rodzimi szkoleniowcy spojrzą wtedy życzliwszym okiem na nasz eksportowy trójpak...