Jednoślady atakują

Już dwóch koszykarzy miało w ostatnim czasie bliskie spotkania z jednośladowymi pojazdami. Żadne z nich nie należało do przyjemnych. Jedno było niegroźne i skończyło się smutno, drugie, mimo znacznie poważniejszych okoliczności zakończyło się happy endem.

O przypadku Monty Ellisa donosił m.in. Supergigant - w skrócie: młoda gwiazda Golden State Warriors, tuż po podpisaniu nowego, lukratywnego kontraktu (66 mln/6 lat) odniosła tajemniczą kontuzję kostki, która wyłączy go z gry na co najmniej dwa miesiące. Ellis początkowo twierdził, że złapał ją podczas treningu, ale gdy specjaliści orzekli, że takiego uszkodzenia nie sposób nabawić się podczas gry w koszykówkę, koszykarz zmiękł i przyznał, że złamał warunki kontraktu i bawił się w sposób zabroniony, o podwyższonym stopniu ryzyka. Mało kto uznałby jazdę na motorowerze za zabawę o podwyższonym ryzyku, ale to był właśnie powód groźnego urazu. Tak przynajmniej utrzymuje Ellis.

Los koszykarza Warriors mógł podzielić Filip Widenow, zawodnik hiszpańskiej Grenady. Bułgar padł ofiarą małoletnich przestępców na skuterze - podaje agencja PAP.

Dwóch kryminalistów pędząc na skuterze wpadło w grupę koszykarzy, którzy na centralnym placu miasta brali udział w prezentacji zespołu. Wcześniej 14-latek i jego dwa lata starszy kolega okradli sklep z odzieżą.

Widenow miał jednak więcej szczęścia niż Monta Ellis (zresztą tak jak rozumu) i ze zderzenia wyszedł cało, choć jeden z potrąconych funkcjonariuszy policji trafił do szpitala.

Jesteśmy jak Baron Davis i Steve Nash wspominają swoją wakacyjną przygodę z jednośladem.